Zobacz więcej z kategorii: fan klub

The Broken Drummers

2011-05-05 20:39:41

Szybki skok przez Okrągłe Morze, czyli kilka faktów na początek.

No może nie przez Okrągłe Morze, ale przez Kanał La Manche.

Jak wszyscy fani Mistrza Terry'ego wiedzą, Pod Załatanym lub jak kto woli Pękniętym Bębnem, gromadzą się wszelkie szumowiny i typy spod ciemnej gwiazdy, a jeżeli ktoś szuka guza, to na pewno nie pomylił adresu.
Na szczęście członkowie The Broken Drummers nie całkiem pasują do klienteli Bębna(chociaż pewnie nie pogardziliby dobrym Nianiowym jabłkownikiem, a co bardziej niewrażliwi - katem).
The Broken Drummers
The Broken Drummers to Londyńska (i nie tylko) grupa fanów Świata Dysku, założona przez Jack'a Hanley'a. Spotykają się oni w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca w pubie The Monkey Puzzle w Paddinkton. Członkostwo w grupie jest bezpłatne, wystarczy przyjść na spotkanie. Nowi członkowie oraz turyści zwiedzający Londyn, są bardzo mile widziani.

Szybki przegląd pubu Pod Rozbitym Bębnem, czyli czego przeciętny pochłaniacz ŚD może się spodziewać na spotkaniu?

Tym razem już bardziej dosłownie, w końcu, co oznacza The Broken Drummers jak nie bywalcy Rozbitego Bębna?

Członkowie TBD z otwartymi ramionami i uśmiechem na twarzy witają każdego, kto uwielbia prace Sir Terry'ego, podobają mu się one, lub tylko chciałby się dowiedzieć o nich czegoś więcej. Bardzo wielu przyjezdnym (w tym z zagranicy) spotkania przypadły do gustu i wrócili oni do domów z nowymi ciekawymi znajomościami i świetnymi wspomnieniami. Dwukwiatowi na pewno by się podobało, podejrzewam, że nawet malkontent Rincewind wyszedłby ze spotkania zadowolony.

Najczęściej na spotkaniach jest około 8 osób, ale zdarza się nawet 20, a rekordem było 30 osób na raz.

Dyskusje nad kuflem nie są skoncentrowane tylko na pracach Sir Terry'ego Pratchett'a, ale zahaczają też o inne gatunki literackie, innych autorów czy też o telewizję i filmy. Ale nie samą literaturą czy filmem człowiek żyje, więc rozmowy prowadzone są dokładnie o wszystkim, co komuś może tylko przyjść do głowy.

W czasie spotkań członkowie TBD znajdują też czas na quizy ze wspaniałymi nagrodami, na szczęście, nie takie trudne jak egzamin na Asystenta Czyściciela Latryn w dystrykcie Wung.

Historia długa jak Ankh, czyli jak powstała grupa The Broken Drummers?

Przypomina zresztą Ankh też w innych aspektach...

Do powstania The Broken Drummers doszło po tym, jak Jack Hanley sparzył się na pewnym „meetup'ie”. Pomyślał wtedy, że mógł to zrobić lepiej i wielu ludzi uważa w tej chwili, że mu się to udało. A oto, co przeżył Jack:

Była gorąca lipcowa noc, Jack pełen nadziei i oczekiwania wyruszył na swoje pierwsze spotkanie „The Terry Pratchett Meetup Group” reklamowanej na stronie „meetup'owej”.

Ku jego zdziwieniu, adres prowadził do biurowca, opuszczonego przez wszystkich
poza jednym samotnym i nieustraszonym strażnikiem. Była 18:30, więc przyjął, że inni użytkownicy budynku zaszyli się w swoich domach na przedmieściach. Strażnik niestety nie umiał odpowiedzieć na pytania Jack'a o to, gdzie odbywa się spotkanie. Na szczęście, okazał się pomocnym człowiekiem i po kilku telefonach powiedział, że w piwnicy znajduje się bar. W Jack'a wstąpiła nowa nadzieja, to musiało być to miejsce. Już po wszystkim, nawet na tak wczesnym etapie uświadomił sobie, że musi istnieć bardzo silna korelacja pomiędzy miłością do twórczości Pratchett'a, a geniuszem do zalewania się w pestkę.

Nowy przyjaciel Jack'a zaproponował, że zaprowadzi go do tego nieba. Zeszli na dół po krętych, gotyckich schodach. Po długiej podróży, podczas której przewodnik okazał się człowiekiem godnym zaufania i o dużej wiedzy, głęboko w trzewiach budynku dotarli do drzwi. Przez okienko widać było bar zaopatrzony w alkohol. Ale nadzieje Jack'a zostały szybko rozwiane. Drzwi były zamknięte! Po bliższej inspekcji widać było warstwy kurzu i poprzewracane krzesła. Serce Jack'a stawało się coraz cięższe w miarę jak wracali na górę.

Patrząc przez oszklone drzwi, Jack zobaczył zajazd po drugiej stronie ulicy. Było jeszcze 10 minut do teoretycznego rozpoczęcia spotkania (czyli do 19:00). Pomyślał, że na pewno nie zaszkodzi szybka, mała libacja przygotowawcza w zajeździe, w oczekiwaniu na pojawienie się hord pratchettomaniaków. Jak pomyślał, tak zrobił.

Po powrocie 15 minut później, prowadzony przez dobre duchy dwóch dużych G&T (gin z tonikiem), znów wszedł do foyer i znowu zastała go pustka, nie licząc nowego znajomego zza lady. Strażnik od razu zauważył zachmurzoną minę Jack'a i wskazał na źle oświetlony róg swej domeny.

Przed Jack'iem pojawiła się cudowna wizja. Była tam piękna, młoda kobieta z
wydrukowanym znakiem (zgodnie z instrukcją z haniebnej strony „meetup”) z
napisem „Meetup”. Ruszył ku niej myśląc, że jest pierwszą z wielu rozentuzjazmowanych fanek, mających przybyć na spotkanie. Bardzo szybko jego nadzieje zostały stłumione przez nieuniknioną rzeczywistość. Kobieta poinformowała go, że praktycznie nie słyszała o panu Pratchett'cie, prawdę mówiąc jest niezależną dziennikarką robiącą artykuł na temat typowych ludzi spotykających się za pomocą strony „Meetup”. Czekali i rozmawiali, ale typowi ludzie się nie zmaterializowali.

Po pewnym czasie Jack zasugerował, żeby przenieśli się do piwiarni naprzeciwko, gdzie już zdążył wcześniej przetestować i zaaprobować G&T. Dziennikarka bardzo chętnie przystała na jego pomysł. Spędzili kilka przyjemnych godzin rozmawiając na różne tematy, które obejmowały nie tylko Pana P, ale literaturę jako taką. Jack zaliczył wieczór do tych jak najbardziej w porządku.

Miejsce spotkań The Broken Drummers
Jednak leżąc już w łóżku obiecał sobie, że żaden inny pielgrzym nigdy nie powinien wycierpieć takiego emocjonalnego roller coastera, którego Jack doświadczył tamtej nocy. Kolejne spotkanie zostało już zorganizowane... przez niego. Wtedy nie wiedział jeszcze, że rezultatem tego wszystkiego będzie wielka i chwalebna społeczność „THE BROKEN DRUMMERS” (czasami nazywana też „The Bog Pointers” - jeżeli musisz pytać dlaczego – nie chcesz wiedzieć).

Epidemia się rozprzestrzenia jak Feegle, czyli nowe grupy wyrastają jak
grzyby po deszczu.


No może nie jak Feegle, bo do bijatyk nie są aż tak skorzy...

Wydaje się, że w tej chwili bardzo wiele osób na całym świecie próbuje zawiązać nowe oddziały The Broken Drummers. Są już dwa oddziały w Australii – w Perth i Sydney. Jeszcze w kwietniu miała ruszyć akcja reklamowa grupy w Jorku (Wielka Brytania) oraz Adelaide i Brisbane (Australia). Wygląda na to, że Drummersi przygotowują się do opanowania świata.

Jestem ciekawa czy tego typu akcje dałoby się przeprowadzić w Polsce. W końcu społeczność fanów Mistrza jest duża, szkoda, że tak bardzo rozsiana po całym kraju.

Szybki przegląd biblioteki, czyli gdzie dowiedzieć się więcej.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej zapraszam na oficjalną stronę The Broken Drummers

A także na ich stronę na facebooku.

Zobacz powiązane książki: Mort

Autor: Kinga