Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Sztuka Boffa

2011-05-15 21:00:45

Czym byłaby chatka czarownicy nie stojącą na kurzej stopie i nie zrobiona z piernika? Chatka czarownicy powinna już z daleka krzyczeć, że nią jest. Niektóre wiedźmy preferują popularne kurze stopy, inne zadowalają się obrośniętą, starą strzechą. Co to za czarownica, która nie używa tajemnych mikstur i nie odprawia rytuałów, aby na przykład uzdrowić bolące plecy? Zwykła maść? No proszę was, jaką ona może mieć skuteczność? Przyrządzona ze zwykłych ziół, bez dodatku żadnej suszonej żaby ni gałki ocznej jaszczurki. Księżniczka powinna być tak delikatna, że nie wyśpi się, śpiąc na dziesięciu materacach, pod którymi znajduje się groszek. Dziewczynka w czerwonym ubranku musi być Czerwonym Kapturkiem, który zmierza do swojej chorej babci, a każda kobieta zbierająca w lesie chrust na pewno jest wiedźmą.

Oczekując tych wszystkich rzeczy, ludzie z zadowoleniem patrzą, jak ich oczekiwania spełniają się. Im bardziej straszną mają czarownicę w wiosce, tym dumniej o niej opowiadają. Nasz wiedźma, mówią, ma w piwnicy demony, na strychu potwory, w rękach trzyma wielką księgę pełną żywotów ludzi, kogo w niej przekreśli, ten umrze, i co wy na to? Z zadowoleniem i zachwytem mieszkańcy wiosek patrzą na czary. Niepojęte, tajemnicze… Magia, do której dopuszczają tylko nielicznych. Niebezpieczna dla zwykłych ludzi. Władają nią jedynie straszne wiedźmy i potężnie magowie. Magowie, którzy w swych dostojnych szatach i z poważnymi minami odprawiają tajemne rytuały, wymagające mrocznych specyfików i złowrogich inwokacji. Przebywają na Niewidocznym Uniwersytecie, magicznej uczelni, gdzie nieliczni dopuszczani są do wielkich i zapewne bardzo mrocznych tajemnic.
Ludzie przychodzą wiec do strasznych wiedźm i potężnych magów, prosząc o pomoc w ich drobnych sprawach. Takich jak bolący ząb, chora krowa czy sprzeczka z sąsiadem. A czarownice i magowie, gdy tylko będą chcieli, spełnią prośby. Wszak władają wszechpotężną magią i znają tajemnice, które zwykłemu człowiekowi nigdy nie zaglądają do ucha.

Boffo! Boffo! Boffo! krzyczy Tiffany. To wszystko boffo, którym panna Spisek nazwała sztukę oczekiwania. Pokaż ludziom to, co chcą zobaczyć, pokaż, co ich zdaniem powinno istnieć, mówiła. Ludzie oczekują pewnych rzeczy. A wiedźmy to wykorzystują. Dają im przedstawienie. A oni w nie wierzą, bo skoro istnieje tak proste wytłumaczenie jak magia, po co wysilać się na coś więcej? Wiedźma wiedziała, że to ja idę do niej . To magia. Nikomu nawet do głowy nie przyszło, że mogła akurat wyjrzeć przez okno. Wiedźma dała mi deskę, aby śpiąc na niej cały mój ból w plecach przelał się do niej. Zadziała, wszak to magia. Nikt nawet nie pomyślał, że zniknięcie bólu zawdzięczam odpowiedniemu chwytowi, jaki zadała mi czarownica, kiedy niechcący potknęła się na równej podłodze. Ludzie ślepo wierzą w magię, a czarownice tylko im w tym pomagają. Jestem złą, groźną, przerażającą wiedźmą, która, gdy tylko zechce, zmieni cię w ropuchę. Nie chodzi o to, że rzeczywiście mogłaby zamienić kogoś w ropuchę, bo mogłaby. Ale sedno w tym, że ludzie tak bardzo wierzą w to, iż to zrobi, że nie musi. To jak groźba, bez jakichkolwiek słów.
Panna Spisek, mistrzyni w sztuce boffa, to straszna wiedźma siedząca przy klik-klakającym krośnie przy świetle świec, których lichtarzami są dwie czaszki z napisami ENOCHI i ATHOOTITA (znaczy Wina i Niewinność). Panna Spisek mająca w piwnicy demona, zjadająca pająki, złym obywatelom rozpruwająca brzuchy… A w jej ogrodzie każdy kwiat kwitnie na czarno.
Boffo to wygląd, to dwie czaszki i złowrogo klik-klakające krosno. Ale przede wszystkim boffo to historie, to demony w piwnicy, to staruszki rozpruwające brzuchy, to czarne kwiaty. Boffo żyje własnym życiem. Wystarczy parę opowieści rozpuszczonych przez samą czarownicę, a już niedługo ludzie sami zaczną tworzyć własne. Wiedźma za to zyska strach, ale i szacunek. Bo o reputację, trzeba dbać.

Sklep Boffo
Przy ulicy Dziesiątego Jajka 4 w Ankh-Morpork mieści się Boffo, własności J. Prousta. Raj dla ludzi, którzy odnajdują się szczególnie w tych kawałach, do których niezbędny jest proszek do pierdzenia. Sklep kochany również przez czarownice, które pokrzywdzone przez los dostały gładką cerę, na której, o nieszczęście, nie chce wyrosnąć żadna brodawka. Boffo brodawki zapewnia i to na dodatek Kosmate Brodawki (możesz je przykleić, gdzie zechcesz!!!), a także Ohydne Wiszące Smarki, Przerażające Dłonie Czarownicy (8$ para, zielona skóra i czarne paznokcie) i Cuchnące Stopy Czarownicy (9$). Nie wspominając już o całej masie masek, sztucznych wąsów, nosów i wielu innych tego typu rzeczy. Jest także słoik kleju.
Można stracić lata, ucząc się, jak być czarownicą, albo stracić dużo pieniędzy u pana Boffo i stać się nią, gdy tylko przybędzie posłaniec z przesyłką.

Zobacz powiązane książki: Zimistrz

Autor: Nobby Nobs