świat dysku

Pogodynka




Pratchett: Zobaczcie dobrą śmierć

2011-06-09 13:43:11

Pratchett w BBC
Śmierć na życzenie w BBC. Wstrząsający film dokumentalny, na którym człowiek cierpiący na nieuleczalne stwardnienie zanikowe boczne wypija truciznę i umiera na oczach żony, otworzył na nowo brytyjską debatę na temat eutanazji

Chodzi o film "Decydując się na śmierć", który będzie można obejrzeć na Wyspach w najbliższy poniedziałek. Nakręcił go Terry Pratchett, znany na całym świecie brytyjski autor powieści fantasy, prowadzący od kilku lat kampanię na rzecz legalizacji pomocy w samobójstwie. Film wyprodukowała finansowana ze środków publicznych telewizja BBC. I o to głównie jest awantura na Wyspach.

W grudniu zeszłego roku Pratchett wraz z ekipą BBC towarzyszył w ostatniej podróży 71-letniemu Peterowi Smedleyowi. Brytyjski milioner z branży hotelarskiej cierpiący na nieuleczalne stwardnienie zanikowe boczne przed obiektywami kamer zdecydował się wypić śmiertelną mieszankę barbituranów w oferującej legalnie pomoc w samobójstwie szwajcarskiej klinice organizacji Dignitas pod Zurychem. Podobnie jak on postąpiło wcześniej ponad 100 innych zamożnych Brytyjczyków, gdyż w Wielkiej Brytanii za pomoc w samobójstwie grozi teoretycznie 14 lat więzienia.

- W chwilę po jego śmierci byłem skołowany, bo przecież umarł człowiek - przyznał kilka dni temu w wywiadzie Pratchett. Ale zaraz potem zapewniał, że to, co zrobił Smedley, było w porządku, ponieważ strasznie cierpiał i sam zdecydował się odejść. - Peter dostał to, co chciał: dobrą śmierć - mówił Pratchett.

62-letni Pratchett jest autorem słynnej serii fantasy "Świat dysku", popularnej szczególnie wśród nastolatków. Sprzedał ponad 50 mln książek. Sam nieuleczalnie chory na alzheimera od kilku lat prowadzi kampanię na rzecz legalizacji pomocy w samobójstwie. - Moje życie, moja śmierć, mój wybór - wyjaśniał rok temu podczas wykładu w londyńskim Royal College of Physicians.

Pisarz nie ukrywa, że umrze na własnych warunkach w wybranym przez siebie momencie. - Mam zamiar umrzeć w fotelu we własnym ogrodzie, ze szklaneczką brandy, słuchając muzyki Thomasa Tallisa z iPoda - mówił w 2009 r.

Ale nie wszyscy na Wyspach są takimi entuzjastami prawa do śmierci jak Pratchett. Wielu nie podoba się też, że jego film pokaże telewizja publiczna.

- To godne pożałowania, że na ekranie zostanie pokazana śmierć człowieka. Istnieją poważne obawy, że ten film nie zawiera wyważonego przekazu - mówi Peter Saunders, dyrektor organizacji Care Not Killing sprzeciwiającej się eutanazji. - BBC zachowuje się jak czirliderka legalizacji wspomaganego samobójstwa - dodaje.

Podobnego zdania jest lord Carlile, który w rządzie Davida Camerona odpowiada za walkę z terroryzmem, a prywatnie przewodzi promującej pomoc paliatywną organizacji Care Not Killing Alliance. Uważa on, że dokument BBC jest tendencyjny. A stacji zarzuca, że w przeszłości kilka razy emitowała różne programy sympatyzujące z eutanazją.

Korporacja broni się przed tymi zarzutami. Odpowiedzialna w BBC za filmy dokumentalne Charlotte Moore przyznaje, że film Pratchetta jest "niezwykle poruszający i stanowi wielkie wyzwanie dla opinii publicznej, ale jest bardzo uczciwy". Rzecznik BBC tłumaczy, że skoro śmierć jest tak istotną częścią człowieczeństwa, to nie można jej wyłączyć z toczącej się debaty o wspomaganym samobójstwie.

O filmie od kilku dni piszą brytyjskie gazety. Prawicowy "Daily Telegraph" poświęcił wczoraj sporo miejsca bohaterowi dokumentu Peterowi Smedleyowi. Lewicowy "Guardian" zapewnia, że film jest kolejnym ważnym głosem w debacie o legalizacji wspomaganego samobójstwa.

Debata ta była niezwykle zacięta w 2010 roku za sprawą kilku głośnych przypadków. Również m.in. dzięki Pratchettowi, który zaproponował powołanie specjalnych trybunałów, które dawałyby zgodę na pomoc w samobójstwie. Zaraz potem dziennikarz i prezenter BBC Ray Gosling przyznał przed kamerą, że zabił z litości cierpiącego na AIDS kochanka. Po kilku miesiącach okazało się, że fantazjował i że film był humbugiem, za który korporacja musiała przepraszać.

Prawu do wspomaganego samobójstwa sprzeciwiają się na Wyspach Kościoły - katolicki i protestancki - oraz organizacje promujące opiekę paliatywną. Jednak z sondaży wynika, że 75 proc. Brytyjczyków popiera eutanazję.

Przeciwne eutanazji są wszystkie główne brytyjskie partie, ale prokuratorzy zyskali swobodę decydowania, czy ścigać krewnych, którzy pomogli osobie śmiertelnie chorej w samobójstwie. Chodzi o tzw. turystykę eutanazyjną, czyli właśnie o wyjazdy do kliniki Dignitas.


Źródło: Gazeta Wyborcza

Zobacz powiązane książki: W północ się odzieję, Terry Pratchett: Choosing to die

Autor: Grace