Zobacz więcej z kategorii: recenzje

Magiczna i bardzo osobista W północ się odzieję

2011-07-18 22:33:16

w północ się odzieję
Ma szesnaście lat, szpiczasty kapelusz, własne gospodarstwo, wiele przygód na swoim koncie i coraz poważniej zaczyna traktować czarownictwo oraz swoje życie. Mowa o dorastającej już Tiffany Obolałej, bohaterce czwartej książki cyklu o Ciut Ludziach „W północ się odzieję”.

Tiffany czuje się już dorosła, a na pewno starsza od swoich rówieśników. Musi opiekować się mieszkańcami Kredy – zarówno tymi starszymi i chorymi, jak i tymi, którzy zbłądzili gdzieś w swoim życiu i zagrała dla nich kocia muzyka. Choćby ta pomoc miała być tylko daniem im szansy na ucieczkę i opieką nad tymi pozostawionymi przez nich ofiarami, to należy to do jej obowiązków i bez względu na okoliczności musi zawsze robić to, co należy zrobić. Jest ona odpowiedzialna za tych ludzi a także za konsekwencje wszystkich swoich decyzji, nawet tych z przeszłości.

Jeszcze w Kapeluszu pełnym nieba, Tiffany postanowiła, że piękną, czarną szatą o nazwie „Północ”, przeznaczoną dla czarownic, wdzieje dopiero jako dorosła, żeby nie powiedzieć stara, czarownica. Najwyraźniej uzbierany przez ostatnie kilka lat bagaż doświadczeń, mimo iż sprawia, że Tiffany czuje się starsza, nie idzie jednak w parze z jej rzeczywistym, wciąż młodym wiekiem. Lubi ona podkreślać ten fakt nosząc kolor zielony zamiast poważnej czerni.

Pomimo najszczerszych chęci, okazuje się, że z niejasnych do końca powodów, nagle ludzie odwracają się od niej a wręcz zaczynają rzucać na nią bardzo poważne oskarżenia. Ale nie tylko na nią. Ginie gdzieś zaufanie do czarownic, przychodzi za to nienawiść i cienie starych opowieści. Pojawia się zło w postaci Przebiegłego. Choć motyw wykorzystywania ciał ludzi o określonych skłonnościach przez coś, co można by nazwać złym duchem, wykorzystany był już w Kapeluszu pełnym nieba, tym razem miał on inne zabarwienie. Przebiegły ma budzić grozę i ostrzegać nie tylko przed zabobonami przeszłości, które prowadziły do takich tragedii jak polowanie na czarownice, ale też wszystkich tych zachowań do jakich zdolny może być tylko tłum ludzi...

Książka stała się też doskonałą okazją do ponownego wprowadzenia bohaterki jednej ze starszych części – Eskariny, obecnie już dorosłej, wciąż znanej jako pierwsza kobieta, która została magiem, a po której słuch zaginął wraz z Równoumagicznieniem.

W północ się odzieję to piękna opowieść, która w prawdzie traci odrobinę tego humoru pratchettowskiego jakiego zwykle możemy posmakować czytając serię Świata Dysku (choć Terry zrzuca tu winę na mało zabawny wiek Tiffany), natomiast zyskuje na bardzo osobistym odbiciu samego Terrego w książce. W poszczególnych scenach dosyć wyraźnie przemyca i ukazuje własne zmagania ze swoją chorobą, oraz jego obecne życie w takim stanie. A być może to właśnie nieodłączne widmo przejmującej kontrolę nad ciałem choroby natchnęło do napisania „W północ się odzieję”.
Piękna śmierć starego barona, która jednocześnie przedstawia poczucie braku narracyjnej sprawiedliwości w przypadku śmierci ojca Pratchetta, ukazuje również wyobrażenie o jego własnym odejściu w odpowiedniej chwili, z godnością i poczuciem dokończenia wszelkich spraw. Przejmowanie kontroli nad ciałem przez potwora wydaje się równie oczywiste. Podobnie liczne odniesienia do zająca skaczącego w ogień by przeżyć, osobiście odbieram jako jego rozpaczliwe poszukiwanie ratunku przed niszczącym jego życie Alzheimerem, choć oczywiście w powieści mające mieć zupełnie inne znaczenie.

Jest to również opowieść o stosunkach damsko-męskich oraz miłości, zarówno tej romantycznej, jak i zwykłej braterskiej miłości do ludzi, pozwalającej na dawaniu ludziom kolejnej szansy i zrozumieniu się nawzajem. Terry Pratchett jest absolutnym mistrzem opowiadania o takich sprawach sposób tak subtelny, że trudno właściwie wskazać konkretne fragmenty, które zdradzały by taką historię. To raczej aluzje, urywki zdań i niedopowiedzenia, które potem w głowach czytelników kształtują się w jedną całość.

W północ się odzieję to książka doprawdy magiczna i bynajmniej nie jest to z powodu występujących w niej czarownic.

Zobacz powiązane książki: W północ się odzieję

Autor: Grace