świat dysku

Pogodynka


Zobacz w galerii:

Niezwykłe akwarele w zeszycie ...

Notatki AdiFitri Ahmad...



Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Spadająca z drzewa legenda

2011-07-24 15:03:12

Śmierć wybrał pierwszą z brzegu księgę i spojrzał na tytuł.
NIEBEZPIECZNE SSAKI, GADY, PŁAZY, PTAKI, RYBY, MEDUZY, OWADY, PAJĄKI, SKORUPIAKI, TRAWY, DRZEWA, MCHY I POROSTY TERRORU INCOGNITA, przeczytał.
Jego spojrzenie przesunęło się wzdłuż grzbietu.
TOM 29C, dodał. O, CZĘŚĆ TRZECIA, JAK WIDZĘ.


współczesne wyobrażenie spadomisia
XXXX znany jest bardzo dobrze z licznych niebezpieczeństw jakie czyhają tam na nic nie spodziewających się turystów. Od dużych stworzeń posiadających wystarczająco niebezpieczną liczbę zębów i pazurów, przez małe, pozornie niegroźne, ale skrajnie jadowite stawonogi, gady a nawet i jakieś żaby czy ropuchy... Wydawać by się mogło, że cała natura tylko czyha by dopaść nieuważnego przechodnia i pochłonąć go w ramach przekąski zanim zrobi to jakiekolwiek inne stworzenie. Nic więc dziwnego, że pomysły na sposoby polowania przez nawet najmilej wyglądające zwierzaki, zostały raczej bezproblemowo opisane przez Terrego. Nawet zwykłe misie mogą polować poprzez spadanie komuś na głowę. Ot, taki prosty zabieg, kiedy już wyobrazić sobie te migoczące w nocy oczy wydobywające się z każdego zakamarka ciemności, to czemu nie zamienić tychże oczu na ogromny spadający tyłek.

A jednak spadomisie nie były jedynie fikcją literacką stworzoną na potrzeby książki Ostatni Kontynent. Otóż, okazuje się, że istnieją legendy aborygeńskie, według których istniało stworzenie przypominające naszego koalę, nawet jakoś z nim spokrewnione, jednak większe i oczywiście drapieżne. Spadające niedźwiedzie (Phascolarctos hodgsonii) zamieszkiwały korony drzew, wypatrując stamtąd ofiary, by następnie na nią skoczyć, lub też spaść, co pewnie zależało od okoliczności i wysokości drzewa. Dorosłe osobniki miały osiągać od 3 do 5 stóp wzrostu (od ok 0,9m do 1,5m), być pokryte gęstym brązowym futrem, oraz posiadać ogromne pazury i zęby. Potrafiły też chodzić kawałek na tylnych nogach, choć zdecydowanie lepiej radziły sobie ze wszystkimi czterema kończynami na ziemi potrafiąc osiągać nawet i 60km/h.

Legenda, podobnie jak ta o yeti, funkcjonuje również obecnie. Są ludzie, którzy twierdzą, że widzieli spadomisia, choć nikomu nie udało się tego udokumentować. Wiele historii słyszy się więc od ludzi, którzy mieli spędzić jakiś czas w buszu. Różne osoby, które zaginęły, lub dziwnie poranione w głowę określane są jako ofiary Spadających niedźwiedzi.
Pojawiają się też różne teorie na temat pochodzenia samej legendy. Niektórzy twierdzą, że została ona wymyślona na potrzeby wychowania dzieci, aby przestrzegać je przed samotnym i niepotrzebnym przebywaniem w lesie, w którym czyha wiele innych, prawdziwych niebezpieczeństw.
Inni twierdzą, że chodzi tu raczej o same koala, a konkretnie te niektóre osobniki żywiące się zatrutym toksynami eukaliptusem, które mogły stać się nieco agresywne. Znane są też przypadki spadania z drzew przez koala, które niechcący i całkiem przypadkowo mogą wtedy wylądować na głowie jakiegoś pechowca w podejrzanym kapeluszu.
Istnieje też możliwość, że chodzi o znane nauce stworzenia, które zamieszkiwały te tereny w czasach prehistorycznych. Były one dwukrotnie większe od koala, zapewne drapieżne i ponieważ wiemy o nich dosyć mało, możemy przyjąć, że polowały na ofiary siedząc na drzewach.

XXXX pełen jest niezwykłych stworzeń, czymże jest więc miś spadający komuś na głowę, wobec takich cudów natury jak zwierzęta wyglądające jak pozszywane z licznych innych gatunków. Tu nie trzeba nic wymyślać, tu wystarczy się rozejrzeć, bo takie dziwy natury mało komu mieszczą się w lub na głowie...

Źródło

Zobacz powiązane książki: Ostatni kontynent

Autor: Grace