Nie dotykać!


przycisk końca świata



Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Nie myśl o różowym nosorożcu – czyli rzecz o głowologii

2011-07-28 23:59:02

trzy wiedźmy
Są jednymi z najbardziej tajemniczych i niezwykłych postaci na świecie dysku. To
niezwykłe damy, obdarzone wyjątkowymi zdolnościami. Po pierwsze tak niepopularną
i budzącą wszechstronne zdumienie zdolnością empatii, współczuciem i poczuciem odpowiedzialności za ludzi którymi się opiekują, choćby to była banda wioskowych głupków. Choć większość czarownic w życiu nie dałaby po sobie poznać, że troszczy się o kogoś więcej niż nią samą, to jednak jest to nieodłączny i podstawowy element czarownictwa. No ale to jednak nie wystarczy. Oprócz dobrego serca i czystej duszy, skrytych szczętnie za brodawkami i kociołkami zakupionymi w Buffo czarownica potrzebuje zdolności magicznych. Zdolności takie są w większości wrodzone i tylko nieliczne dziewczynki wykazują predyspozycje do tej profesji. Wszak bycie czarownicą to nie bułka z masłem.

Po przedstawicielkach nadprzyrodzonej części społeczności Świata Dysku oczekiwać moglibyśmy używania tej no... magii. Czarownice mają jednak zupełnie inne podejście do tej kwestii. Uważają one, że sztuką jest wiedzieć kiedy magii nie używać. Czarownice przede wszystkim opierają swoja potęgę na szacunku lokalnych społeczności. Za swoją pracę nie pobierają opłat, ale każdy przytomny i w miarę posługujący się głową chłopek wie, że wiedźmie za pomoc należy się odwdzięczyć.
Są bardzo zapracowane, gdyż zwracają uwagę na szczegóły które umykają przeciętnemu człowiekowi a specjalizacje odnajdują w tak niepopularnych wśród gawiedzi zawodach takich jak akuszerki, pielęgniarki czy weterynarze.
Wiedźmę łatwo można rozpoznać po noszonym kapeluszu – szpiczasty i najlepiej czarny. Bardziej konserwatywne czarownice do tego ubierają czarne suknie i solidne buty, te z najnowszych generacji pozwalają sobie na większą dowolność. Jako miejsce zamieszkanie preferują chatki położone w ustronnych miejscach.

Jak już wspominałem czarownice zajmują się ziołolecznictwem, położnictwem, opieką nad ludźmi chorymi i w podeszłym wieku, weterynarią oraz ogólnie pojętą walką z zagrożeniami dla społeczności będącej pod ich opieką, bo nawet w najbardziej sielskiej wiosce w górach od czasu do czasu przydarzy się jakiś niesubordynowany demon albo wampir na głodzie. W każdej z tych sytuacji przydaje się głowologia – jedna z najbardziej zaskakujących umiejętności większości z czarownic.
Czym właściwie jest głowologia? Najprościej byłoby powiedzieć, że jest to odmiana psychologii połączona ze stosowaniem placebo. Jednakowoż pomiędzy tymi dwoma pojęciami istnieje zasadnicza różnica, którą najlepiej obrazuje pewien cytat z Maskarady:
Chociaż między psychiatrą a głowologiem może istnieć powierzchowne podobieństwo, w praktyce różnią się zasadniczo. Kiedy psychiatra ma do czynienia z pacjentem, który wierzy, że ściga go wielki i straszny potwór, będzie się starał go przekonać, że potwory nie istnieją. Babcia da komuś takiemu stołek, żeby na nim stanął, i bardzo gruby kij.

Głowologia to sposób czarownicy na namieszanie komuś w głowie. Jak wszyscy wiemy czarownice to niesamowite kobiety. A tym co sprawia, że takie są jest właśnie głowologia. Dzięki głowologii nawet najprostszy szpiczasty kapelusz staje się Kapeluszem Czarownicy. To pierwszy zelementów głowologii – odpowiedni strój. Sprawa ja najbardziej błaha, a jednak odgrywająca bardzo ważną rolę.
(…) ludzie widzą, że idziesz w tym kapeluszu i płaszczu, a wtedy wiedzą, że jesteś czarownicą i dlatego twoje czary działają.

Widząc damę w czerni i kapeluszu, mieszkającą w odludnym domku, automatycznie umysł obserwującego wioskowego chłopka przełącza się w tryb oczekiwania czarów. Wówczas każda choćby zupełnie przypadkowa nadnaturalna czynność staje się objawem magii. Ludzie chcą zobaczyć czar tam gdzie istnieje tylko przypadek i zawirowania grawitacji. Wystarczy więc, że czarownica spojrzy w sposób znaczący a wówczas dzieją się magiczne rzeczy.
Takie samo zastosowanie ma głowologia w procesie leczenia. Czarownice jak wiadomo są świetnymi w ziołolecznictwie. Jednak zioła również potrzebują lekkiego kopa od głowologii.
Jeżeli dasz komuś butelkę syropu na wiatry, może mu pomóc. Ale jeśli chcesz, żeby pomogło na pewno, musisz pozwolić, żeby ich umysł zmusił lek do działania. Powiedz, że to promienie księżyca rozpuszczone w winie elfów czy coś w tym rodzaju.

babcia Weatherwax
Stosując efekt placebo czarownice przyśpieszają proces leczenia. Wiedzą one, że w umyśle wystarczy zaszczepić ziarno nadziei, by nawet zwykła woda nabrała właściwości leczniczych. Wiara w moc leku jest skuteczniejsza i bardziej pomocna dla organizmu, od samego leku. Podobną zasadę stosują czarownice przy rzucaniu klątw. Kiedy ktoś zajdzie im za skórę to dzięki głowologii właśnie działają klątwy wiedźm. Wystarczy by wiedźma pomruczała i wymamrotała kilka słów pod nosem i poczekała cierpliwie na efekty. Kiedy upłynie kilka dni, a delikwent uderzy się w palec, ugryzie go pies czy choćby skwaśnieje mu mleko jest przekonany, że klątwa dotknęła go dotkliwie. I tylko czarownica zaawansowana w głowologii wie, że po prostu skwaśniało. Głowologia to świetny sposób na egzekwowanie należnego wiedźmom szacunku. Również idealny sposób na to by do czarów wykorzystywać wszystko co ma się pod ręką. Choćby stara balię i tarkę do prania.
Dodatkowo głowologia potrafi też sterować ludźmi. Słowa wypowiedziane odpowiednim tembrem głosu z odpowiednią prędkością potrafią wymusić określone zachowania. Wystarczy powiedzieć uparciuchowi, że na pewno nie byłby w stanie przekopać ogródka, by wieczorem cieszyć się świeżo posadzoną marchewką spoczywającą w spulchnionej glebie.

Babcia Weatherwax – mistrzyni głowologii nauczyła się jednej z najważniejszych prawd o magii – większa jej cześć dzieje się w głowie. Zrozumiała, że tak naprawę w magii liczy się poczucie wyższości i pewność siebie, szacunek i umiejętność wpływania na ludzi i przewidywania ich zachowań. Choć złośliwcy mogliby zarzucać, że to tylko wykorzystywanie naiwności umysłu prostych wiejskich chłopków i oszukiwanie przy leczeniu kiepskimi lekami, to w rzeczywistości to jednak w głowologii chodzi o bystrość i ostrość umysłu osoby ją stosującej.
A teraz skupcie się i spróbujcie nie myśleć o różowych nosorożcach. Mistrzyni w głowologii by potrafiła.

Zobacz powiązane książki: Maskarada

Autor: Marek Sobczak