świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Muzyka ze Świata Dysku

2007-05-15 15:33:08

Wszystko zaczęło się od informacji, jaką przeczytałem na jednej ze stron www - niejaki Dave Greenslade, nagrał album z muzyką opartą o serię Świata Dysku Terrego Pratchetta, nosi on tytuł From the Discworld i został nagrany w roku 1995. Musiałem go zdobyć!
from the discworld cover

Jako, że autor ten był mi bliżej nieznany, odpaliłem Google i zacząłem szukać informacji o Panu Greensladzie. Z krótkiej notki biograficznej znalezionej na angielskiej Wikipedii dowiedzieć się można, że jest to brytyjski muzyk, grający głównie na klawiszach. Założyciel zespołu Greenslade (oryginalna nazwa, trzeba mu przyznać, gdyby każdy był tak kreatywny zapewne nie byłoby Świata Dyska a na grzebiecie 4 słoni spoczywał by Pratchett), znany także z występów w Colosseum, czy IF. Za wiele mi te informacje nie powiedziały.

Kolejnym mym krokiem było wyszukanie samego albumu From the Discworld. Logika podpowiadała mi, że to nie może być trudne – wszak chodziło o album oparty na książkach jednego z najbardziej poczytnych autorów fantasy, posiadającego sporą rzeszę fanów. Spotkało mnie jednak zaskoczenie - płyty tej nie znalazłem w ofercie żadnego onlinowego sklepu w Polsce. Znalazłem ją ofercie Amazonu – przyjemność posiadania takiej płyty kosztuje tam około 7 funtów plus jakieś 3,5 funta na koszta przesyłki (wersja najtańsza) co daje w przeliczeniu koszt około 60zł. Udało mi się jednakoż ostatecznie zdobyć płytę w inny sposób, z pomocą znajomego. Już samo spojrzenie na spis utworów musi u każdego fana Świata Dysku musi wywołać uśmiech na twarzy. Tytuły takie jak Mroki Ankh-Morpork, Jeden jeździec i trzech pieszych apokalipsy, czy Laska maga ma na czubku gałkę mówią same za siebie. Pełni nadziei włączamy więc płytę i..

... i wszystko zaczyna się od obiecującej recytacji fragmentu opisującego wielkiego A'tuina w wykonaniu Stephena Briggsa (w utworze A'Tuin the turtle), potem niestety jest już tylko gorzej...

Dostajemy bowiem zbiór instrumentalnych, elektronicznych utworów, których brzmienie nijak nie przystaje do książek Pratchetta. Szczerze mówiąc nie przystających właściwie do niczego, choć pisze tu z perspektywy osoby, która nie toleruje muzyki pozbawionej obecności gitary (abstrahując oczywiście od muzyki klasycznej czy pochodnych) – fani muzyki elektronicznej być może znaleźli by na tej płycie coś dla siebie, ale śmiem podejrzewać że jest to bardzo malutkie „być może”.
Utwory From the Discworld:
  1. A'Tuin the Turtle
  2. Octarine the Colour of Magic
  3. Luggage
  4. Shades of Ankh-Morpork
  5. Wyrd Sisters
  6. Unseen University – The Librarian
  7. Death
  8. Wizard's Staff has a Knob on the End
  9. Dryads
  10. Pyramids
  11. Small Gods
  12. Stick and Bucket dance
  13. One Horseman and Three Pedestrians
    of the Apocalypse
  14. Holly Wood Dreams
  15. ---


Moim skromnym zdaniem bowiem z utworów obecnych na tej płycie, które można polecić do posłuchania to co najwyżej Wizard's staff has a knob on the end, czyli niezapomniana laska maga, choć w aranżacji jak dla mnie nazbyt wesołej, ale wpadającej w ucho. Przyznać muszę, iż czasem zdarza mi się ją nucić pod nosem – choć to raczej nie zasługa pana Greenslade'a, a Pratchetta i mojego sentymentu do tego kultowego utworu. Z nagrań instrumentalnych poleciłbym Stick and Bucket dance, czyli znany z książki Panowie i Damy Taniec Kijów i Wiader, który jako jeden z nielicznych oddaje trochę klimat fantasy (spokojnie mógłby stanowić ścieżkę dźwiękową dla jakiegoś RPG). Wielkim zawodem jest natomiast utwór Shades of Ankh-Morpork, który jest po prostu fatalny!! Przypomina on melodie z jakiegoś starego amerykańskiego serialu! To piosenka o najbardziej niebezpiecznej i mrocznej dzielnicy największego Dyskowego miasta - nie wiem jakiemu pokrętnemu umysłowi kojarzy się z wesołą melodyjką przystającą co najwyżej do Cudownych lat. Koszmar.

To co ratuje trochę tę płytę to ostatni bonusowy utwór czyli Jeża przelecieć się nie da (nareszcie mamy gitarowe brzmienia;), jednakże jest to ten sam utwór, który można ściągnąć z wielu stron www – nie zachęca to do zakupu całej płyty.

Podsumowując płyta jest mimo wszystko jednym, wielkim rozczarowaniem – nie dziwi to że jest tak mało znana. Potraktować ją należy raczej jako ciekawostkę, nie obowiązkowy zakup dla fana Pratchetta.

Zobacz powiązane książki: Muzyka duszy

Autor: Corvvvin