Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Pratchett pisał o samoobronie?

2007-06-16 21:21:04

W wywiadach z autorami spoza naszego kraju, padają często pytania o wątki polskie w ich książkach. Tak np. z ust Terrego Pratchetta dowiadujemy się, że kopalnie tłuszczu opisane w "Piątym elefancie", były zainspirowane wizytą w polskiej restauracji, serwującej niewiarygodnie tłuste potrawy. Wiadomo również, że nazwa równin "Sto lat" pochodzi od popularnej polskiej przyśpiewki. Podobnie jeden z golemów w książce Na glinianych nogach nosi zniekształcone, a wywodzące się z języka Polskiego imię "Shmata". Czy wobec tego takich inspiracji nie ma więcej?

Ostatnio w ramach odświeżania sobie twórczości Pratchetta i wybierania co barwniejszych cytatów wziąłem na tapetę książkę Straż! Straż! stanowiącą początek historii o Straży Miejskiej w największym Dyskowym mieście - Ankh-Morpork. Sedno fabuły stanowi tam spisek mający na celu przejęcie władzy nad miastem przez Świetliste Bractwo Hebanowej Nocy. Co ciekawe czytając o tym bractwie ma się nieodparte wrażenie analogii do polskiej formacji politycznej - Samoobrony.

Czytamy więc:
(...)są to nieudacznicy pełni potencjalnych możliwości. Niech inne stowarzyszenia biorą wykształconych, sprawnych, ambitnych i pewnych siebie. On przyjmie tych żałosnych, pełnych żółci i złości, którzy wiedzą, że na pewno osiągnęliby sukces, gdyby tylko dać im szansę. Przyjmie tych, u których zalew jadu i złośliwości tamowały tylko cienkie mury niezdarności i lekkiej paranoi. I głupoty.

Czy to nie pasuje jak ulał do pań i panów (p)osłów w białoczerwonych krawatach? Wystarczy choć raz obejrzeć obrady polskiego parlamentu by dojść do wniosku, że coś jest na rzeczy.

Porównując dalej... Zwróćmy uwagę na to, że elektorat Samoobrony, z którego i jej członkowie przecież się wywodzą, stanowią w znacznej mierze ludzie w jakiś sposób uciskani, pokrzywdzeni. A to przez Leszka Balcerowicza, a to banki domagające się spłaty kredytów...

- Mnie uciskają bez przerwy - oznajmił brat Tynkarz. - Mistrz Critchley, gdzie pracuję, uciska mnie rano, w południe i wieczorem, krzyczy na mnie i w ogóle. I jeszcze ta baba w sklepie z jarzynami. Też mnie uciska.
- Dobrze mówi - potwierdził brat Odźwierny. - Mój gospodarz strasznie mnie uciska. Wali w drzwi i ciągle gada o czynszu, co to go podobno nie zapłaciłem. Ohydne kłamstwo... A sąsiedzi uciskają mnie co noc, chociaż im tłumaczę, że cały dzień pracuję, a człowiek musi znaleźć chwilę, żeby nauczyć się gry na trąbie. To jest ucisk, nie ma co. Jeśli nie jęczę pod butem tyrana, to już nie wiem, kto jęczy.
- Jeśli tak to ująć... - powiedział wolno brat Strażnica. — Myślę, że szwagier uciska mnie przez cały czas. Kupił sobie nowego konia i bryczkę. A ja nie mam bryczki. I gdzie tu sprawiedliwość?

Kopalnię analogii stanowią też członkowie Bractwa, tudzież jego głowa, Największy Mistrz, który - gdy bliżej się przyjrzeć - stanowi lustrzane odbicie Andrzeja Leppera:

Bracia, muszę wam wyznać, że kiedy pobierałem nauki u Tajemnych Mistrzów...

Przypomnieć można tu nauki pobierane przez Leppera u Piotra Tymochowicza, który jak sam przyznaje stworzył jego wizerunek i nauczył wszystkiego - jak się ubierać, jak mówić, gestykulować - zmienił go z "wioskowego trybuna" w "polityka wielkiego formatu".
lepper przedlepper po
Przed i po szkoleniu??

Swoją drogą porównując innych członków Świetlistego Bractwa z działaczami Samoobrony, można zauważyć inne, równie interesujące podobieństwa. Mamy tam np. Brata Odźwiernego - szybkie spojrzenie na biografię członków Samoobrony pozwala nam się przekonać, że prawa ręka przewodniczącego partii to Krzysztof Filipek, który zanim trafił do sejmu, pracował jako dozorca kamienicy - czyli pełnił de facto rolę odźwiernego. Dalej czy to nie zadziwiający przypadek, że u Pratchett'a mamy brata Tynkarza, natomiast w Polskim rządzie stanowisko ministra budownictwa pełni desygnowany z ramienia Samoobrony(!) Andrzej Aumiller?

W "Straż! Straż!" przeczytać można o niebywale "barwnej postaci" Świetlistego Bractwa, jaką był brat Szambownik:

- Niskie pochodzenie to nic takiego - oświadczył bardzo mały brat. Wyglądał, jakby składał się tylko z chodzącej czarnej szaty z nieświeżym oddechem. — Mam tego mnóstwo. W naszej rodzinie pasanie świń uważaliśmy za elegancką robotę.
- Przecież w waszej rodzinie nie płynie królewska krew, bracie Szambowniku - odparł brat Tynkarz.
- Ale by mogła - mruknął posępnie brat Szambownik.
(...)
- Też mogę mieć królewską krew - mamrotał brat Szambownik. - Nie mają prawa mówić, że nie mogę mieć królewskiej...

brat szambownik?
brat szambownik?
A przeglądając listę posłów Samoobrony dowiedzieć się możemy, że niejaki Jan Bednarek jest z wykształcenia "technikiem instalacji sanitarnych" - nie oszukujmy się - to po prostu dzisiejszy odpowiednik szambownika.

Ponadto za wspólny mianownik Samoobrony i Świetlistego Bractwa mógłby odpowiadać brat Palcy, który para się - nomen omen - złodziejstwem...

Jedno co odróżnia losy spiskowców i Samoobrony to to, iż w książce Bractwu nie udaje się zdobyć władzy - giną zabici przez smoka... W Polskiej rzeczywistości, czy - ściślej - w Polskim rządzie, niestety wszystko nie potoczyło się tak fortunnie: Wielki Mistrz został vice premierem, członkowie "bractwa" dostali się do rządu... Czas pokaże, jak się to wszystko skończy... Książkowe plany były takie:

Kiedy już będę rządził miastem, pomyślał Najwyższy Wielki Mistrz, wszystko to się skończy. Stworzę nowe tajne stowarzyszenie ludzi bystrych i inteligentnych... chociaż nie nazbyt inteligentnych, ma się rozumieć. Bez przesady.

Zobacz powiązane książki: Straż! Straż!

Autor: Corvvin