Zobacz więcej z kategorii: wywiady

Terry opowiada o Snuffie

2011-10-26 11:20:57

Najnowsza książka "Snuff", którego polski tytuł ma brzmieć "Niuch" bije rekordy sprzedaży. W ciągu pierwszych 3 dni od premiery sprzedało się ponad 54 000 egzemplarzy. W Wielkiej Brytanii oznacza to najlepiej sprzedającą się książkę tygodnia (bijąc na głowę drugie i trzecie miejsce razem wzięte), a także najbardziej oczekiwaną książkę roku 2011. W Stanach Zjednoczonych Snuff znalazł się też na 21. miejscu najlepiej sprzedających się książek według USA TODAY, oraz na 3 miejscu bestsellerów New York Times'a w kategorii fikcji w twardej oprawie.

O tym fenomenie, a także pisaniu w chorobie Terry opowiada w BBC

wywiad

BBC: Tak naprawdę nawet nie potrzebujesz kampanii reklamowej dla tej książki. Już sprzedało się ponad 54 tysiące egzemplarzy w przeciągu tylko 3 dni. Jest to trzecia najszybciej sprzedająca się książka od czasu rozpoczęcia takich pomiarów. Gratulacje.
Terry: Tak. Pracuję już nad nowymi książkami.
BBC: Ludzie wydają się niecierpliwi, żeby dostać w swoje ręce Twoją najnowszą książkę "Snuff". Próbuję sobie przypomnieć czym Snuff jest, czy to była jakaś zapachowa tabaka?
Terry: Snuff był wyrobem tytoniowym niegdyś bardzo popularnym w Anglii, zwłaszcza wśród nieletnich. Dlatego, że nie można go było zbyt dużo spalić, ale można było go wciągać przez nos. Teraz już się o tym nie pamięta, ale był on kiedyś bardziej popularny nić papierosy.
BBC: Pamiętam, że mój tata zażywał tabaki, nawet chyba trochę zostało do tej pory.
Terry: Nie ma w tym nic złego, nie jest to takie szkodliwe jak palenie papierosów, jednak wszystkie wyroby tytoniowe wrzuca się do jednego wora opowiadając o bezpieczeństwie. W każdym razie to był ładny, zjadliwy tytuł dla książki. Ale słowa Snuff używa się też w kontekście zabijania, jako określenie policyjne, sam tytuł pełni tu bardzo wygodną rolę opowiadając jednocześnie o różnych rzeczach.
BBC: Więc o czym jest książka, ja dopiero co ją rozpoczęłam, zauważyłam, że nie tworzysz rozdziałów. Twój policjant wyjechał na wakacje.
Terry: Komendant Staży Miejskiej Vimes... Bardzo lubię powieści kryminalne, myślę, że innym ludziom też się to podoba. Mimo, że jest to całkowicie wymyślony wszechświat, można w nim umieszczać zagadki kryminalne.
BBC: A przez zagadki rozumiesz...
Terry: Patrzysz na świat oczami policjanta, który właśnie odkrył zbrodnię, a w tym konkretnym przypadku policjant jest na wakacjach. A wszyscy wiemy co się dzieje, kiedy policjant wyjeżdża na wakacje. Natychmiast pojawia się jakaś zbrodnia. Może to być poza jego uprawnieniami, ale gdzieś to prawo musi się znaleźć. I teraz on musi zdecydować czy to prawo będzie w nim. Jest to niebezpieczne myślenie, ale policjant musi być też wyczulony na to. Stąd stąd staje się to powieścią policyjną. Ale kiedy raz umieścisz tam jednego durnego goblina - stajesz się pisarzem powieści fantasy.
BBC: Mówiąc o pisaniu. Najczęściej dyktujesz swojemu komputerowi lub asystentowi...
Terry: Głównie komputerowi.
BBC: Mówisz, że jest to zupełnie inny proces.
Terry: Znacznie lepszy proces.
BBC: Dlaczego uważasz, że tak jest lepiej?
Terry: Bo opowiadasz historię. To jest naprawdę dziwne. Rob mówi, że w tym czasie mocno gestykuluję. Pisanie na komputerze nie jest takie naturalne. Oczywiście większość z nas pisze, ale ja np. nie mogę już tego robić, bo Alzheimer sprawia, że jest to dla mnie trudne. Ale opowiadanie historii komputerowi wydaje się bardzo naturalne. Po prostu opowiadasz.
BBC: Kiedy opowiadasz, po prostu wypowiadasz co ci ślina na język przyniesie, a kiedy dyktujesz, musisz być przygotowanym z każdym zdaniem za nim je powiesz.
Terry: Mówiąc do komputera częściowo dyktuję, a częściowo opowiadam. Co bardzo mi odpowiada. Opowiadanie historii jest jedną z najbardziej naturalnych czynności. Musisz na chwilę usiąść i zastanowić się co masz do powiedzenia, musisz zerkać na komputer i sprawdzić czy faktycznie wygląda to tak, jak chcesz, ale to działa.
BBC: Powinniśmy chwilę porozmawiać o tym jak się miewasz. Jest to już chyba nieodzowne od czasu jak powiedziałeś światu, że masz Alzheimera i nakręciłeś ten niezwykle wzruszający dokument. Jak się masz? Wyglądasz świetnie.
Terry: Czy zorientowałbyś się, że mam Alzheimera gdybym Ci nie powiedział?
BBC: Nie
Terry: No to proszę. To mnie nie określa. To znaczy, jestem trochę jak ten chłopiec z plakatu, ale myślę, że dokument sam w sobie nie robi nic dla walki z tą chorobą i wciąż nie uważam, żeby opieka nad chorymi na Alzheimera się jakoś poprawiła, tak jak ogólnie nie poprawiła się w całym kraju. Jest to czysta loteria i zależy od tego gdzie pojedziesz. Ale piszę książki i zamierzam je jeszcze pisać i sprawia mi to ogromną radość. Na całe szczęście z moim rodzajem Alzheimera, który nie jest tym samym co Alzheimer jako taki, mimo, że koniec z każdym rodzajów - tuż przed śmiercią - jest taki sam, ale teraz radzę sobie lepiej niż wielu ludzi. Mam swoje własne biuro - to ładny duży budynek, gdzie mogę pracować. Cały jest urządzony pod moje potrzeby. Mam swój komputer - jeden z najlepszych. Rozmawiałem z wieloma ludźmi - różnymi typami...

Zobacz powiązane książki: Niuch

Autor: Grace