Ostatnio na forum

Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz więcej z kategorii: recenzje

Snuff - recenzja wersji oryginalnej

2011-10-29 15:09:56

Terry Pratchett - Snuff
Dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności łagodzących stałem się w kilka dni po premierze posiadaczem najnowszej książki Sir Terrego, o jakże wdzięcznym tytule Snuff [vel. Niuch] (polski tytuł wydaje się bardzo adekwatny).
Na najnowszą książkę Sir Terrego Pratchetta czekałem z niecierpliwością, kuszony comiesięcznymi informacjami, pierwszym rozdziałem, konkursami i okładką. Moja silna wola oraz chęć wczytania się w najnowszą cześć opowieści Świata Dysku zostały wystawione na ciężką próbę. W końcu ciekawość została zaspokojona.

Pomysł na najnowszą książkę jest znany wszystkim wielbicielom kryminałów. Detektyw wyjeżdża na urlop, często wyczekiwany od lat, wypoczywa w sielskości jak długo się da, aż do momentu, kiedy wszystko się sypie; albo ktoś napada na sejf w pędzącym pociągu, albo zabija bogu ducha winnego dziedzica fortuny, którego testament akurat miał być zmieniony na niekorzyść jednego z dziedziców. Wtedy zmuszony zaistniałymi okolicznościami, a nieczęsto kuszony sowitą nagrodą albo zwiewną letnią sukienką, z dużym dekoltem, biedny gliniarz musi porzucić drinki z palemką i ruszyć na poszukiwania złoczyńcy, którym oczywiście zawsze okazuje się lokaj.

Podobny pomysł wykorzystał Sir Terry Pratchett, jednakowoż zrobił to w charakterystyczny dla siebie, wyjątkowy sposób. Kilka słów o fabule.
Ze względy na konieczność realizacji jak zwykle swoich przedsiębiorczych planów Lord Vetinari potrzebuje obniżyć czujność straży miejskiej. Więc Sam, pod naciskami szyi kręcącej głową rodziny Vimesów, udaje się na zaległy urlop vel wizytę oficjalną w tereny nieobjęte jego jurysdykcją – jak najdalej od miasta, gdzie krówki hasają i robią muuu a życie toczy się trochę wolniej. W posiadłości, w której komendant straży miejskiej melduje się na wakacje, spotyka swego przyjaciela Wilkinsa, który wprowadza go w panujące w tych okolicach zależności interpersonalne i całą okoliczną śmietankę towarzyską, otoczoną wianuszkiem służby. Vimesowi jednak takie życie szybko się nuży (o ile kiedykolwiek mogło mu się podobać) wyrusza więc integrować się z okolicznymi mieszkańcami, z prostym ludem. Tam jednak nie jest mile widziany i długo musi walczyć o szacunek wśród bywalców pobliskiego baru. Szczególnie z nieprzyjemnym kowalem, czującym wstręt do wszelkich form arystokracji. Wszystko mogłoby się toczyć w takiej wiejsko-sielskiej atmosferze; Lady Sybil mogłaby wydawać kolejne przyjęcia, latorośl Sama mogłaby poznawać w rzeczywistości to, o czym do tej pory tylko czytał, czyli zwierzęce hmmm... ekskrementy, kowal mógłby być gburem, barman kapusiem, Wilkins czarusiem a Vimes zagubionym w tym wszystkim prostym policjantem.

Nagle wszystko się zmienia. I tu zaczyna się prawdziwy kryminał w najlepszym tego słowa znaczeniu. Na pierwszym planie pojawiają się Gobliny, akcja staje się coraz bardziej poplątana, mroczna i wywracająca do góry nogami życie komendanta straży.
Główny wątek toczy się wartko. Nie ma czasu na złapanie oddechu. Zmieniają się lokacje, zmieniają się poglądy czytelnika na zagadkę kryminalną. Przeplata się polityka, zabobony, uprzedzenia, mylne ocenianie postaci. Czarne nie jest czarne, a ci źli.. No cóż. Przekonajcie się sami.

Całość jak w zwyczaju ma Sir Terry Pratchett okraszone ironią i sarkazmem (cudowne pokazanie relacji męża i żony na wakacjach z dzieciakiem – majstersztyk!). Nie wiem czy Terry czerpie z własnych doświadczeń, ale to najlepszy wątek poboczny. Ciekawe ukazanie Vimesa wydartego z jego naturalnego, miejskiego otoczenia. Do tego zwyczaje Goblinów jednej z ciekawszych ras Świata Dysku.

Jak w większości pozycji Świata Dysku i w Snuffie nie brakuje odniesień do znanych z naszej rzeczywistości wydarzeń, postaci historycznych i dzieł literatury (podczas czytania proponuję zwrócić uwagę na satyrę na pewną autorkę książek dla młodzieży).

Podsumowując jeśli to świetnie napisany kryminał. Sprawdzony pomysł i niepowtarzalny styl Terrego Pratchetta powodują, że czyta się ja z zapartym tchem, nie mogąc się doczekać kolejnej strony. Z czystym sumieniem polecam.

Zobacz powiązane książki: Niuch

Autor: Marek Sobczak