świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Kurtyna w górę!

2011-11-15 12:08:03

Agnes Nitt
Agnes Nitt nie chce być czarownicą. A że jest posiadaczką głosu, od dźwięku którego pęka szkło, głosu z jakiego każda diva mogłaby być dumna, dziewczyna opuszcza rodzinne Lancre i wyrusza do wielkiego miasta Ankh-Morpork, by zostać słynną śpiewaczką operową.
Jednak kłopoty czają się tuż za rogiem… zamaskowany upiór jest na wolności, za jego sprawą jeden z pracowników opery ulega potwornemu wypadkowi i ginie. Czy morderca zostanie zdemaskowany? Czy nieubłagane przeznaczenie przyciągnie Agnes?

O tym mogli przekonać się widzowie amatorskiego teatru o nazwie Harleston Players, którzy zebrali się w maju tego roku, by zobaczyć „Maskaradę”, za adaptację której odpowiadał Stephen Briggs.

plakat <br />
Maskarady
Aktorzy teatru przygotowali specjalny występ (20 maja), z którego dochód w całości został przeznaczony dla filii Alzheimer’s Society w hrabstwach Norfolk i Suffolk, na cześć Terry’ego Pratchetta, który jak wiemy, cierpi na tę chorobę. Ci, którzy przyszli w kostiumach postaci ze Świata Dysku, nie musieli płacić za wstęp.

Kiedy za oknem zapadł już zmierzch, a blady księżyc zaszedł za złowrogie chmury i tylko z oddali słychać wycie wilków, odważysz się wyjść na zewnątrz? To jest właśnie czas, w którym budzą się wampiry. Ale nie, nie te z Uberwaldu, nie te typowe, w które wystarczy rzucić ząbkiem czosnku, by rozprysły się w drobny mak. Wampiry, o których mowa, potrafią chodzić w dzień, czosnek traktują jako przekąskę, a wodę święconą piją do śniadania. Nie straszne im religijne symbole, za to potrafią zahipnotyzować cię tak, byś został ich niewolnikiem, którego mogą wyssać do cna, kiedy tylko najdzie je ochota.
przekazanie dochodów ze spektaklu

Nigdy o czymś takim nie słyszałeś? Jesteś wystraszony i zszokowany? To tak jak skromni ludzie, żyjący w Lancre, do którego przybyła grupa żądnych krwi wampirów, która chce przejąć władzę nad ich niewielkim królestwem. Te istoty nigdy nie grają zgodnie z zasadami, nawet ich sługa Igor ma ich po dziurki w nosie. Żeby jego życie było jeszcze bardziej beznadziejne i bezcelowe, rodzina Magpyrów każe mu oliwić zawiasy w drzwiach (żeby tak przejmująco nie skrzypiały), zdejmować pajęczyny i sprzątać hodowany skrzętnie przez wiele lat kurz, z którego był taki dumny!
Wyobrażasz to sobie?
Nie martw się, jesteś całkiem bezpieczny. Przynajmniej dopóty, dopóki nie patrzysz im w oczy…


plakat Carpe Jugulum
Taki właśnie opis miał za zadanie zachęcić ludzi do obejrzenia sztuki, wystawianej przez aktorów Thameside Theatre w angielskim hrabstwie Essex w październiku. Sztukę zobaczyć można było od 13 do 15 października, a na afiszach widniała notka następującej treści: „Krucyfiksy i czosnek należy zostawić przed wejściem na widownię, ponieważ mogą odstraszać staromodne wampiry.” Za adaptację odpowiedzialny był Stephen Briggs, urodzony w 1951 roku brytyjski pisarz i aktor, związany z twórczością Terry’ego Pratchetta już od bardzo dawna. Miał swój udział w tworzeniu map Świata Dysku i Terminarzy, jest autorem „Humoru i Mądrości ze Świata Dysku”, współpracował z Mistrzem przy „Pamiętnikach ze Świata Dysku” i „Książce Kucharskiej Niani Ogg” (wspomnianej w „Maskaradzie” jako „Pikuantne Rozkosze”).

W jaki sposób doszło do takiego zainteresowania przenoszeniem Świata Dysku na deski teatrów? Oto, co powiedział sam Stephen Briggs: „Moje zaangażowanie w Świat Dysku przytrafiło się mi praktycznie przez przypadek. Byłem wtedy (i nadal jestem), członkiem amatorskiej grupy teatralnej i miałem za sobą adaptacje „Żywotu Briana” i „Świętego Graala” Monty Phytonów oraz dwie powieści Toma Sharpe’a. Podczas poszukiwania nowego projektu, ktoś zasugerował, że może mógłbym spróbować z dziełami Terry’ego Pratchetta. I tak oto, może życie wkroczyło do innej nogawki spodni czasu.”

Brisbane Arts Theatre w Australii ma swoją coroczną tradycję. Otóż, przynajmniej raz w roku wystawiana jest w nim sztuka na podstawie powieści Terry’ego Pratchetta. W tym roku, widzowie mogli cieszyć się aż dwoma adaptacjami. Z okazji Halloween można było zobaczyć „Potworny Regiment” (grany od 8 października do 5 listopada):
Terry i Stephen
„Nieduży kraj Borogravia jest w stanie wojny. Polly Perks przeistacza się w chłopca, żeby dołączyć do armii i odnaleźć swego zaginionego brata. Bardzo szybko odkrywa, że czasem, żeby wykonać męską robotę, trzeba być kobietą.”
Ta produkcja jest bardzo interesująca w świetle trwającej debaty na temat kobiet na froncie. Wszystkie bilety zostały wyprzedane na długo przed premierą.
Do 20 listopada można jeszcze obejrzeć „Piekło Pocztowe”, które jak na razie nie zbiera zbyt przychylnych komentarzy. Sztuce zarzuca się rozgardiasz, hałasy zza kulis słychać podobno na widowni, a „aktorom i całej ekipie technicznej przydałaby się solidna próba…”, twierdzą ci, którzy mieli okazję ją widzieć.

Dyrekcja Brisbane Arts Theatre zapewnia, że wydane dotychczas powieści Pratchetta zapewnią mu recital jeszcze na długie lata – co może oznaczać, że radość z oglądania pratchettowych historii na deskach teatru może rozciągnąć się jeszcze na bardzo długi okres.

plakat Potwornego Regimentu
Także w Ameryce można było zobaczyć sztukę na podstawie powieści Mistrza. Mowa o „Prawdzie”, która została wystawiona przez grupę Purple Theatre w Teatrze Kompas w Ickenham. Swoją drogą, pierwszą sztuką, wystawioną przez tę grupę w 1997 roku był „Mort”, zatem grupa ma długą tradycję wystawiania sztuk na podstawie powieści Teryy’ego Pratchetta.

Purple Theatre zebrała wspaniałą ekipę aktorów, żeby sprowadzić miasto Ankh-Morpork do życia. Sztuka jest pełna humoru i komiczna – szczególnie, kiedy na scenie pojawia się Otto (w tej roli Dominic Parford) – nie można utrzymać twarzy niewzruszonej.
Rolę Gaspode’a odegrała… kukiełka! Lalkarz dostarczył widowni niesamowitych wrażeń. Kostiumy i sceneria nie były może najlepiej dobrane, ale aktorzy zagrali tak dobrze, że można było przymknąć na to oko. Efekty świetlne również były całkiem w porządku, jednak Jessica Schneider, dzieląca się swoją opinią po obejrzeniu sztuki, nie do końca była przekonana, czy ktoś, kto nie przeczytał powieści, mógłby zrozumieć, co akuratnie działo się na scenie.

Nie obyło się bez przeszkód i drobnych niezręczności czy gorączkowych zmian, ale było to pierwsze przedstawienie i tego się po nim oczekuje. Czasami aktorzy pędzili szybko przez fabułę i widzowie mogli poczuć się jakby oglądali swoją ulubioną książkę, przedstawianą przez licealne kółko teatralne. Wiadomo, że „Prawda” jest długą powieścią i niektóre wątki trzeba było przyspieszyć, a niektóre opuścić, żeby nie wyszła z tego naprawdę długa sztuka, ale zabrakło niektórych kluczowych scen.

Adaptacji dyskowych opowieści Stephena Briggsa jest wiele. „Mort” (tutaj możemy zobaczyć fragment

„Trzy Wiedźmy” (w których wcielił się w rolę księcia Felmeta), „Straż! Straż!”, „Piąty Elefant”, „Ciekawe Czasy”… Z całą pewnością można stwierdzić, że to właściwy człowiek we właściwym miejscu.

Autorem innej adaptacji jest australijski aktor Ian Rennie. „Pikuantne Rozkosze”, bo taki tytuł ma sztuka, została wystawiona tylko raz (8 maja 2011 roku) w Brisbane w Australii.

Dwóch dżentelmenów wpadło w poważne tarapaty. Udało im się rozwścieczyć pewnego trolla, nie dostarczając na czas opłaty za czynsz. Mają także na pieńku z Gildią Wydawców… Tylko jedna wątła nadzieja (choć słowo „wątła” niekoniecznie jest właściwym określeniem) – to sławna czarownica z Lancre. Spokojnie! Nie ta niebezpieczna.

Jest to opowieść, mająca miejsce w tle „Pikuantnych Rozkoszy autorstwa Niani Ogg” i nie jest opowieścią wyłącznie o przepisach. Mówi o traktowaniu ludzi właściwie, nawet jeśli nie są ludźmi twojego pokroju (kolana pozostają złączone…).

Ta jednoaktowa sztuka została specjalnie przygotowana na potrzeby australijskiego konwentu Świata Dysku.

Stephen Briggs
Czytając, łatwo można dojść do wniosku, że Świat Dysku na scenach teatrów nie jest czymś nowym, a wręcz przeciwnie – w niektórych teatrach stanowi swego rodzaju tradycję. Jednak nie tylko tradycja wiedzie reżyserów do wystawiania pratchettowych sztuk w swoich teatrach. Satyryczne i niezwykle zabawne dzieła Mistrza są niesamowicie popularne wśród widzów, którzy są zbyt dorośli, by oglądać przedstawienia dla dzieci, ale jeszcze nie na tyle dorośli, by cieszyć się poważnymi sztukami.

Podsumowując, powieści Terry’ego Pratchetta mają niesamowity potencjał i cieszą się dużą popularnością wśród teatrów – póki co największą w Wielkiej Brytanii, Australii i Ameryce. Być może niebawem doczekamy się i polskich adaptacji. Chętnie zobaczyłabym „Carpe Jugulum” na scenie. A Wy? Czy jest powieść, którą szczególnie widzielibyście na deskach teatru?

Zobacz powiązane książki: Maskarada

Autor: Ratharienn