świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: wywiady

Terry o przyszłości, teraźniejszości i przeszłości

2012-01-12 20:40:52

Kiedy pada jedno z najczęściej zadawanych pytań o chorobę Alzheimera Terry Pratchett pochyla się nad stołem, przewierca Charlotte Heathcote swoim stalowym wzrokiem i mówi: „Czy domyśliłabyś się, że jestem chory na Alzheimera, gdyby Ci o tym nie powiedziano?”. Rozmówczyni odpowiada „Nie”, będąc przekonaną, że to jedynie retoryczne pytanie. Pierwszym co rzucą się w oczy Charlotte, to fakt, że po każdym pytaniu Terry robi krótką pauzę dla złapania oddechu, zanim włącza się do rozmowy. Jakiekolwiek pytanie by nie padło, Terry podchodzi do niego rozważnie, doskonale argumentuje, przekazuje mnóstwo sprawdzonych informacji, usianych zabawnymi faktami i żartami, następnie przechodząc w strumień świadomości, wtrącając mnóstwo dygresji, by w końcu, w jakiś znany sobie tylko sposób, odnieść się do pierwotnego pytania.

Dziennikarka szybko odkrywa podczas tego lunchu, że z Terrym Pratchettem nie da się rozmawiać na pół gwizdka. Terry Pratchett nie potrafi również, sprzedawać książek na pół gwizdka. Jego ostatnia powieść z cyklu Świata Dysku, jest jego pięćdziesiątą i najlepiej sprzedająca się książką fantasy w ubiegłym roku (jednocześnie jest najlepiej sprzedającą się książką w Wielkiej Brytanii w historii). Terry sprzedał ponad 65 milionów egzemplarzy.

Próbując doszukać się oznak Alzheimera (a właściwie, żeby być bardziej precyzyjnym atrofii tylnej części kory mózgowej, która jest opisywana jako „czubek góry lodowej, tego co nazywamy chorobą Alzheimera) obserwator musi się naprawdę mocno wysilić. Od czasu do czasu zapomina kto jest autorem książek, które lubi. Mówiąc o Nacji, jego moralizującej książce dla młodszych czytelników, Terry wspomina, że jej pisanie przewlokło go przez obszar tkanek... (ang. tissues). Tu robi pauzę na przeanalizowanie swoich słów, dopóki słowo „ostrych” (ang. thistles) nie pojawia się na końcu języka. Oczywiście winę za przejęzyczenie zrzuca na dużą brandy, którą popija przez cały lunch.
Terry
Ewidentnie wynika z tego, że nie różni się od każdego u kogo nie zdiagnozowano choroby Alzheimera. Obecnie ma 63 lata. Kiedy został zdiagnozowany miał 59. Na szczęście do tej pory nie czuje, żeby choroba miała wielki wpływ na większość jego codziennych czynności życiowych. Obecną sytuację Terry kwituje krótkim: „Wiem, że go [Alzheimera] mam, bo widziałem swoje skany.”

Z drugiej strony, ze względu na to, że nie zawsze widzi, to, co dzieje się przed nim, najbardziej dla niego irytującym jest fakt, że nie może już sam prowadzić samochodu. „Miałem pewne problemy z jazdą samochodem. Byłem po prostu zestresowany i ciągle zastanawiałem się, co się dzieje dookoła. Poczułem wielką ulgę kiedy się z tym uporałem.” - mówi filozoficznie. Zawsze ma przecież do dyspozycji swoją żonę Lyn i asystenta Roba, którzy mogą być jego szoferami.

Terry jest przekonany, że zmiany spowodowane Alzheimerem, są bardziej duchowe niż psychiczne. Jak sam zaznacza: „Nie mam się już czego obawiać”. Pratchett wykonał kawał dobrej roboty w naświetleniu problemu braku prac badawczych nad Alzheimerem (jedynie 3 procent środków jakie przeznacza się na finansowanie badań nad rakiem), choroby, która w ukryciu oczekuje na co trzeciego z nas.

Od czasu kiedy Terry wspomniał o gasnącej nadziei na znaczący postęp w badaniach nad Alzheimerem, w czasie, który mu pozostał, przewodnim tematem rozmowy staje się asystowana śmierć (choć nie jest to temat, który zaprząta mu głowę w codziennym życiu). Jego dokument zrealizowany przez BBC o asystowanej śmierci, „Choosing To Die”, wywołał burzę, kiedy został wyemitowany w połowie ubiegłego roku. Ukazywał moment śmierci, cierpiącego na stwardnienie zanikowe boczne Petera Smedleya, który skorzystał z pomocy organizacji Dignitas. Pratchett zwraca uwagę, że prawie wszystkie z 7000 skarg jakie napłynęły w związku z tym dokumentem, pojawiły się przed jego wyświetleniem.

Terry chciałby mieć pewność, że w przyszłości będzie w razie potrzeby miał dostęp do takiego Dignitas. „To więcej niż okazanie woli. Wolałbym, żeby w tym temacie coś się działo. Kiedy byłem chłopcem, ludzi wieszano. Mam nadzieję, że jesteśmy blisko tego, że ludzie będą mówić: 'Mówisz, że w tamtych czasach, jeśli ktoś był poważnie chory, oni po prostu umieszczali go gdzieś, gdzie była zapewniona doraźna opieka i jeśli dobrze się zachowywał po prostu faszerowali go morfiną?'.”

Terry Pratchett ma bardzo jasne zdanie w kwestii ustalenia rygorystycznych wytycznych odnośnie asystowanej śmierci, takich, by ta forma zakończenia życia, była dostępna „dla ludzi przy zdrowych zmysłach, z wyniszczającą, nieuleczalną chorobą, którzy chcą umrzeć spokojnie. Nie powinna być dostępna dla każdego, kto tylko zachce. To nie jest właściwa droga.” Nie jest religijnym człowiekiem. Dla niego asystowana śmierć jest „rzeczą duchową, przejęciem władzy nad własnym życiem.” „Żyjemy w czasach demokracji, będąc rządzonymi przez rząd, kiedy tak naprawdę to my powinniśmy kierować rządem.” - mówi poirytowany -„Chciałbym w tej kwestii referendum.” Niemniej jednak ma iskierkę nadziei co do perspektyw zmian. „Kiedyś powiedziano, że nawet dyskusja z krewnym, może zakończyć się postawieniem pod sądem. Cóż, dyskutuję o tym z żoną cały czas.”

Zapytany o to, czy jako człowiek pasowany na rycerza za zasługi dla literatury, nie obawia się, że tytuł przysłoni rola „obrońcy chorych na Alzheimera”, odpowiada: „Wyjście z cienia i ujawnienie, że mam Alzheimera, było najlepszą rzeczą jaką zrobiłem dla tej planety." - mówi stanowczo - „Poza spłodzeniem Rhianny [jego córki] oczywiście, o czym jakoś nikt nie wspomina. Nie spodziewałem się wielkiego „hoo-ha”, ale byłbym za nie wdzięczny.”

Pod względem twórczości, również ciężko dopatrzeć się wielu znaków świadczących o spowolnieniu chorobą. Terry twierdzi, że inspiracja do pisania nowych książek, jest poza jego gestią. Zależy od Narrativi – bogini narracji i inspiracji. „Prawdopodobnie trzyma urnę, ponieważ te zawsze są umieszczane na posągach i zapewne może mieć jedną pierś na wierzchu, bo to sztuka.”

Obecnie pracuje nad powieścią o roboczym tytule „Happy Families”, której akcja toczy się we wczesnym okresie wiktoriańskim. Terry porównuje ją z serią „Flashman”, gdyż prowadzi w niej fikcyjną postać przez szereg spotkań z postaciami historycznymi.
Kolejną powieścią w kolejce jest fantastyczno-naukowa „Long Earth”, współtworzona ze Stephenem Baxterem, opowiadająca o kwantowym wszechświecie.
W planach jest również kolejna powieść Świata Dysku, roboczo zatytułowana „Raising Taxes”, której głównym bohaterem będzie Moist Von Lipwing. „Chyba, że będę miał lepszy pomysł. Nieznane są wyroki Narrativy. Równie dobrze mogę umrzeć.”
Mówi również, że Rhianna, scenarzystka gier komputerowych, może przejąć imperium Pratchetta, kiedy on już nie będzie w stanie pisać, ale jak zaznacza, dyskutował z nią o tym bardzo ogólnie. „Tylko jeśli będzie chcieć to robić. Nie będę naciskał na jej wybór ścieżki życiowej, choć widziałem niektóre z jej prac i wiem, że dałaby temu radę.”

Zapytany o początki kariery, Pratchett przypisuje swój talent pisarski do zainteresowania książkami w wieku lat siedmiu („Moja mama należała do tych wtrącających się we wszystko, zanim w ogóle taki rodzaj mam został wymyślony.”), kiedy to zaczął pochłaniać wszystko od Just Williama po satyryczny magazyn Punch.
„Każdy, kto wziął do ręki pióro, wcześniej czy później, miał do napisania coś w magazynie Punch; Mark Twain, Jeronime K. Jerome, Charles Dickens. To byli moi mistrzowie. Bez większego zastanowienia postanowiłem zostać pisarzem. Nauczyłem się od moich mistrzów wszystkich trików, nie wiedząc nawet o tym, po prostu ich czytając. Te młodzieńcze lata rozpaliły ogień pod kotłem, z którego para tryska do dziś.”

źródło

Zobacz powiązane książki: Raj podatkowy

Autor: Marek Sobczak