Nie dotykać!


przycisk końca świata



Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Hic sunt dragones

2012-01-25 18:49:32

W każdej szanującej się książce fantasy musi pojawić się smok. Ba, nawet w każdej mitologii – od Chin, przez Skandynawię, aż do świętego Jerzego (którego, jak śpiewała Niania... a nie, to nie to...) - znajdziemy smoka, lub bestię quasidragonalną. Jak gdyby autorzy zaczynali pisać, wszystko pięknie, a tu nagle TRRRACH, strumień ognia, machnięcie skrzydłami i nagle książka staje się pełna plujących płonącym olejem jaszczurek. Wszystko wskazuje na to, że padliśmy ofiarą światowego spisku...

Niemniej jednak warto, może właśnie ze względu na tą powtarzalność, przyjrzeć się bliżej gatunkom smoków występującym na Dysku.

smok
Podstawową odmianą smoka, a w zasadzie jedyną istniejącą obecnie w świecie materii, dostępnym bez krojenia czasoprzestrzeni i magicznego przedzierania się przez kolejne wymiary, jest smok bagienny (draco vulgaris). Wyobraźcie sobie kombinację gekona, rasowego psa, koksownika i bomby wodorowej. To właśnie smoki bagienne. Ich środowiskiem naturalnym są bagna w obrębie klimatu umiarkowanego, np. w okolicach Ankh-Morpork, ale obecnie wielu ludzi hoduje je na swoich posesjach, na specjalnych farmach.

Jest to zajęcie w zasadzie bezpieczne, o ile pamięta się o szopie z grubymi ścianami i możliwie najsłabszym dachem, oraz o ochronnej odzieży. Smoki bagienne lubią wybuchać, kiedy coś je zdenerwuje (co jest nie najszczęśliwszą formą obrony przed drapieżnikami). Żyją na granicy katastrofy, mniej więcej tak stabilne jak pół litra nitrogliceryny. Dzieje się tak, ponieważ ze wszystkiego co zjedzą, ich osiem żołądków destyluje łatwopalne gazy. Jedzą właściwie wszystko, oprócz metalu i skał wulkanicznych. Hodowcy najczęściej karmią je węglem. Płomienie są efektem końcowym procesu destylacji, smoki pozbywają się ich kiedy zmagazynują za dużo łatwopalnych gazów, albo kiedy muszą się bronić. Czasem także, żeby zademonstrować siłę, np. w odpowiedzi na wyzwanie. Jest to najprawdopodobniej atawizm, pozostałość po mieszkaniu na bagnach – smoki to zwierzęta silnie terytorialne. Jako że źródłem palnych gazów są ich nieustające kłopoty żołądkowe, smoki zostały ewolucyjnie przystosowane do wyczyniania najdziwniejszej ekwilibrystyki z układem pokarmowym. Potrafią przebudować całość w ciągu jednej nocy! Wszystko to powoduje, że smoki bagienne często chorują. A chory smok bagienny zazwyczaj zajmuje o wiele więcej powierzchni niż zdrowy. Właściwie obrazuje to termin „pole rażenia”.

Smoki bagienne nie są duże (największy znany okaz miał trzy stopy i sześć cali – tj. ok. 1,20 m. wysokości w kłębie). Zazwyczaj nie spotyka się łabędzi (dorosły samiec) większych niż dwie stopy. Samice, kwoki, są mniejsze. Warto tu zaznajomić się z nazewnictwem w środowisku hodowców.
Pisklak do ósmego miesiąca życia nazywany jest sąsiadem. Potem, do czternastego miesiąca jest kogutem. Do ukończenia drugiego roku życia jest bandanem.
Samice nazywane są kwokami do trzeciego lęgu. Potem są lochami.

W wyniku starannej hodowli wykształciło się wiele specyficznych ras smoków bagiennych. Warte uwagi są przede wszystkim woutery złociste. Spośród wszystkich bagiennych smoków mają najmocniejszy płomień – kiedyś złodzieje użyli jednego, żeby wytopić sobie przejście do skarbca! Cechą charakterystyczną wyglądu jest złocista barwa i klapnięte uszy. Uszy są stałym problemem hodowców. Wielu stara się wyhodować nową rasę, która będzie miała uszy całkowicie stojące, spiczaste. Przycinanie uszu czemuś, co stoi o mały krok od eksplozji nie wygląda na dobry pomysł.

Poza hodowlami smoki bagienne często można spotkać w miastach, ze względu na użyteczność. Przydają się np. w kuźni, albo w kuchni. Od pisklaka zawsze można też odpalić cygaro. W bogatszych dzielnicach stają się problemem tuż po strzeżeniu wiedźm, kiedy nagle okazuje się, że prezent wypala dziury w dywanie i trzeba się go pozbyć. Nie należą do rzadkości spontaniczne eksplozje zdenerwowanych porzuconych smoków. Dlatego też powstało Słoneczne Schronisko Dla Chorych Smoków, zawiadowane przez lady Sybil Vimes, primo voto Ramkin.


okładka Koloru Magii według Marca Simonetti
Drugą odmianą są smoki szlachetne (draco nobilis). Klasyczna bestia, znana z mitologii, o rozpiętości skrzydeł rzędu osiemdziesięciu stóp i długości sześćdziesięciu. W stanie naturalnym na Dysku obecnie nie występuje.
Większość ludzi sądzi, że są legendą. Inni mówią, że wymarły. Legendą są bez wątpienia, jednak to nie znaczy, że nie są prawdziwe. I nie wymarły. Odeszły. Gdzieś w przestrzeni pomiędzy wymiarami cisną się (w braku lepszego określenia) w stanie spoczynku. Nie czekają na nic i właściwie nie są nawet uśpione. Możemy jednak celem zobrazowania sobie sytuacji, mówić o czymś w rodzaju letargu.
Przywołać można je jedynie za pomocą magii, jest to jednak bardzo niebezpieczne. Nie tylko ze względu na zainteresowania kulinarne smoków, ale także ze względu na skutki psychiczne. Smok przejmuje pod kontrolę umysł tego, kto go przywołał, z każdym rytuałem coraz bardziej nad nim panując. Przekonał się o tym m.in. Tubal Malachit, starożytny mag, próbujący swoich sił w wywoływaniu smoków.

Budową ciała przypominają swoich młodszych kuzynów, są jednak o wiele większe. Według praw fizyki nie powinny w ogóle latać, wydaje się jednak, że o tym nie wiedzą. Jako zwierzęta magiczne nie podlegają prawom fizyki w szczególnie dużym stopniu.
Smoki są inteligentne i złośliwe. Z charakteru przypominają elfy, jednak bez skłonności do (swoiście rozumianej) zabawy. Do porozumiewania się z gatunkami inteligentnymi używają telepatii.

Energia magiczna potrzebna do przywołania smoka jest potężna, więc zazwyczaj nie starcza na długo. Jednak z każdym kolejnym przywołaniem jest łatwiej (powszechnie znany fakt), ponieważ zostają ślady. Możemy sobie wyobrazić ogromne cielsko smoka ciągnięte po piachu. Kiedy smok jest ściągany przez kolejne poziomy magicznych wymiarów w osnowie rzeczywistości zostają podobne bruzdy. Dzięki temu przy odpowiednio utartych koleinach, po pewnym czasie smok może wrócić sam.

Inną możliwością zaistnienia smoków jest silne pole magiczne, na przykład pozostałość po wojnach czarodzicieli. Taka bomba thaumiczna dała podwaliny Zmokbergowi. Wystarczyło, żeby pojawił się ktoś, kto potrafił zapanować nad smokami (a nie jest to łatwe – Zmokbergiem rządził nieumarły mag XV stopnia – zwykła hierarchia Niewidocznego Uniwersytetu sięga zaledwie ósmego). Nawet i wtedy jednak, smoki mogły poruszać się tylko w obrębie pola magicznego generowanego przez Zmokberg. Dalej – zwyczajnie zanikały i powracały do swojej właściwej, międzywymiarowej siedziby.

Osobiście odradzam przywoływanie smoków szlachetnych (ten, kto je nazywał pewnie nie poznał z bliska ani jednego), natomiast mały smok bagienny jest wspaniałym towarzyszem, jeśli tylko przyzwyczaić się do możliwości eksplozji. Można ją zminimalizować zapewniając mu bezstresowe życie i kąt raczej poza pokojami reprezentacyjnymi. Zdecydowanie inteligentniejsze od psów a przy tym skuteczniejsze w obronie domu. Z tego miejsca pragnę również zachęcić do składania datków na Słoneczne Schronisko dla Smoków przy ul. Morficznej w Ankh-Morpork (najlepiej na ręce autora tego artykułu).

Zobacz powiązane książki: Straż! Straż!, Kolor magii

Autor: Dżon