Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz w galerii:

Niezwykłe akwarele w zeszycie ...

Notatki AdiFitri Ahmad...

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: fan klub

Niebieski odcień młodości

2012-08-10 18:39:53

Pierwszą książkę Mistrza przeczytałem, czytelniku, młodzieńcem będąc. Niewielkie pomieszczenia lokalnej biblioteki pobożnie nawiedzałem stosunkowo często, poszukując nowych ścieżek dla mojej, ukształtowanej już dosyć, wyobraźni. Wtedy to właśnie po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością sir Pratchetta. “Wolni Ciutludzie”. To od nich właśnie się zaczeło. Pierwszy raz był szybki. Zbyt szybki. Wróciłem do początku i zacząłem od nowa, tym razem wolniej. Chwytałem każde słowo. Pamiętam, że na jednym z wypracowań szkolnych z serii “Opisz swoją ulubioną książkę” pisałem właśnie o nich. O Akwilii Dokuczliwej. O jej babci. O Fik Mik Figlach. Zwłaszcza o Fik Mik Figlach. Ilustracje Paula Kidby’ego wryły się w mój umysł i stały się jednymi z obrazów z tego okresu, które pamiętam najlepiej. Przygoda się rozpoczęła.

Nac Mac Feegle
I oto dziś stoję, a dokładnie siedzę, i obserwuję. Obserwuję, jak dzięki pracy jednego człowieka, Jona, wyobrażenia tych postaci przenoszą się z kart książki do rzeczywistego, wielowymiarowego świata. Postaci wojowniczych, choć będących idealnym uosobieniem (metaforycznej warstwy) słów “małe jest piękne” (ewentualnie ”mały, ale wariat“, to też do nich pasuje). Te oto niewielkie ciałem istoty, tylko pod względem koloru skóry przypominające Smerfy, dzięki umiejętnościom twórcy marionetek nabierają tak znajomych kształtów.

Seria zdjęć na blogu autora przedstawia proces twórczy. A właściwie odtwórczy. Odtwarzane są bowiem w trzech wymiarach dwuwymiarowe rysunki. Zaiste, efekt końcowy jest powalający. Figurka wygląda jak żywa, zapewne dzięki zastosowanym materiałom. Jestem zielony jeśli o modelarstwie mowa, więc na temat części technicznej nie mogę nic powiedzieć, ale... Jon zna się na rzeczy. Bardzo dobrze się zna.

Może wielka część fabuły uleciała mi już z głowy. Wyparowała pod wpływem konieczności pamiętania kolejnych utworów.. dat... twarzy, imion, historii ludzi, z którymi dzielę ten wszechświat. Może inne postaci, ciąg przyczynowo-skutkowy tworzący osnowę rzeczywistości tej baśni, spowiła delikatna, a zarazem gęsta mgiełka zapomnienia. Mali, prowadzący odrobinkę hulaszczy tryb życia błękitni wojownicy wyryli się w mojej świadomości tak mocno, że nie mogłem przejść obojętnie nad powołaniem ich drobnych sylwetek do trójwymiarowego istnienia. Nawet jeśli ta sylwetka jest tylko jedna.

Nie mogłem.

I, jak widać, nie przeszedłem.

Blog Jona i jego niesamowite figurki

Zobacz powiązane książki: Wolni Ciutludzie

Autor: Damian