Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Niania Ogg gotuje: Piersi królowej Magrat... na patelni.

2012-10-07 14:55:48

W Lancre znana jest opowieść o niezwykłej królowej, wiedźmie, która sprawiedliwie i mądrze rządziła królestwem, czyniąc z zamku króla Verence'a namiastkę chatki wiedźmy. Zawsze życzliwa i miła dla podwładnych, musiała zmierzyć się ze swoim najtrudniejszym z wrogów – zazdrością.

Podczas jednego z bali urządzanych na zamku jeden z gości – burmistrz Zwariowanego Gronostaja, po kilku kieliszkach nalewki przygotowanej przez Nianię Ogg nabrał nieznanej mu wcześniej odwagi. Porwał do tańca obecną królową. Wiedźma Magrat mogłaby kopnąć go za to w Dumę Przodków, jednak nadworni doradcy polecali by z wyczuciem podchodzić do przywódców wiosek, by nie szerzyć rozłamów społecznych, więc Magrat pozostawało tylko deptanie mu po palcach w rytm muzyki. Burmistrz Waldorf jednak nie poprzestał na tańcu i postanowił (a może był to tylko jakiś zakład podjęty podczas Prób Czarownic), że spoufali się na tyle by stać się na długo nosicielem klątw wszelakich. Wykorzystał on fakt wolniejszej melodii granej akurat przez zespół muzyczny, uszczypnął królową w jej.. (z resztą wiecie gdzie podstarzali, pijani burmistrzowie lubią szczypać królowe), a kiedy Magrat odwróciła się by zlokalizować źródło bólu, Waldorf wykorzystał okazję, przyssał się do... popiersia królowej, pozostawił malinkę tak czerwoną jak twarz królowej, a później tak niebieską jak po chwili Duma Rodowa burmistrza.

Tradycja nakazywała by w takich przypadkach, król obruszył się urażony i wypędził niewierną królową do lochu by przemyślała swoje zachowanie. Verence znając poczynania wiedźm spuścił tylko głowę i sam zamknął się w lochu, do momentu aż cała zazdrość z niego ujdzie. Wiedział, że innego wyjścia nie ma.

Po tym jak Magrat wzięła długą kąpiel w ziołowej mieszance uspokajającej numer 5 postanowiła, że wynagrodzi swojemu mężowi upokorzenie gotując dla niego coś pysznego. Czarownice mają w zwyczaju przygotowywać potrawy z tego co znajdą pod ręką, więc i Magrat postanowiła trzymać się tej tradycji. Na przyjęciu ogólnie przyjętą zasadą było, że każdy z gości pojawia się z prezentem. Królowa wiedziała, że prezent od Waldorfa umrze dziś w wyniku powolnych acz skutecznych tortur. Pech chciał, że padło na kurczaka z hodowli burmistrza. Nie będę wam opowiadał jak doszło do przygotowania składników. Powiem tylko tyle, że z kurczaka wycięto stanowczo za dużo podrobów.

Oto co Magrat znalazła:
- 2 piersi (4 jeśli policzyć wszystkie w kuchni) z kurczaka (podarowanego przez znienawidzonego podrywacza)
- 4 papryki słodkie, najlepiej każda w innym kolorze; żółta, zielona, pomarańczowa, czerwona (tak jak zmieniał się twarz Magrat po incydencie z burmistrzem)
- 10 dużych pieczarek (albo innych sezonowych grzybów, byle by nie były takimi starymi grzybami jak Waldorf (cyt. z Magrat))
- 2 małe cebule (najlepiej ostre jak cios wymierzony w Dumę Rodową burmistrza)
- ząbek czosnku (Magrat Garlick do wszystkiego dodaje czosnku)
- 2 jajka (królowa miała tutaj skojarzenia, o których wolałaby nie mówić)
- mąka (blada jak twarz Verence'a kiedy odprowadzał wzrokiem zezwłok burmistrza
- sól i pieprz (Magrat miała po prostu ochotę przypieprzyć i przysolić czemuś jeszcze) i wszystkie inne przyprawy, które nam smakują
- pęczek natki pietruszki (lubiła zioła)
- trzy listki lubczyku (Verence miał dowiedzieć się wieczorem po co go dodaje)
olej do smażenia (niech skwierczy!)

Co z tym zrobić?
Piersi z kurczaka, idąc za przykładem Magrat muszą wiele wycierpieć. Należy wbić w nie ostrze i powoli ale sukcesywnie przesuwać nim, aż zostaną pokrojone w małą kostkę. Przy czynności należy szeptać imię ukochanego na przemian z klątwami skierowanymi pod adresem natrętnego absztyfikanta z przerośniętym ego.

Papryki umyć (jeśli mógł mieć z nimi kontakt absztyfikant to dokładnie wyszorować) wyciąć gniazda nasienne (tu Magrat też miała kilka skojarzeń), a potem kroimy w kostkę. Podobnie postępujemy z cebulą.
Pieczarki kroimy w plasterki po uprzednim przygotowaniu. Jeśli chcemy możemy urwać kapelusz lub oderwać nogę (Magrat miała ochotę na podobne potraktowanie Burmistrza).
Rwiemy w palcach lubczyk i pietruszkę (czasami ciężko jest się powstrzymać od użycia noża. Jeśli nie możecie się powstrzymać, to się nie powstrzymujcie!).
Wszystkie składniki wrzucamy do miski i trzy razy zataczamy lewą ręką w prawą stronę kręgi nad wszystkimi składnikami. Nie wpłynie to w żaden sposób na smak, ale Boffo tego wymaga.

Chwytamy za dwa jaja, wrzucamy je do reszty składników. Dodajemy mąki, bardzo drobno pokrojonego czosnku i przypraw. Wszystko mieszamy (drewnianą łyżką, prawą ręką w lewą stronę – wiecie już dlaczego). Powinniśmy uzyskać konsystencję odpowiednią do formowania placuszków.
Rozgrzewamy na patelni olej i (wyobrażając sobie męki na jakie zasłużył absztyfikant) smażymy na nim placuszki do zarumienienia – nie naszego tylko placuszków.

Później królowa odwiedziła króla z tacą pysznych placuszków.
A Varence skonsumował wszystko co dała mu Magrat.
Dziewięć miesięcy później narodziła się Esmeralda Margaret Uwaga Pisownia z Lancre.

Zobacz powiązane książki: Nanny Ogg's Cookbook

Autor: Marek Sobczak