Nie dotykać!


przycisk końca świata

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Z cyklu Gotowanie z Markiem i Igorem – Operacja Nadziewany Kurczak

2012-10-07 15:07:23

Marek: Witamy państwa w premierowym odcinku z cyklu Gotowanie z Markiem i Igorem.
Igor: I z Igorem, fir!
M: Przecież powiedziałem. Niedosłyszysz?
I: Fapomniałem przyszyć uszy, fir. Miałem je gdzieś tutaj. Profę chwilkę cierpliwości.
M: W tym czasie może ja opowiem o naszym dzisiejszym daniu. Jest to danie jakże klasyczne i popularne, jednak dzięki...
I: Znalazłem fszystkie trzy!
M: Wszystkie trzy?
I: Uszy, fir. Już wszystko na sfoim miejscu.
M: Świetnie... Tak myślę... Wracając do naszego przepisu. Tematem naszego dzisiejszego spotkania będzie kurczak. Znany i lubiany, jednak dzięki małej innowacji zobaczycie go na nowo.
I: Możecie oglądać nafet od środka.
M: Jaki kurczak będzie dla nas najlepszy Igorze?
I: Sądząc po twoim rozmiarze spodni fir im większy tym lefszy.
M: Tak. Zatem przygotujmy naszego ptaszka do pieczenia. Piekąc ptaka należy pamiętać o kilku ważnych sprawach. Jakich Igorze?
I: Nie mam pojęcia fir. Może lepiej zapytać ptafka?
M: Jak chcesz go zapytać? Przecież on nawet nie ma głow.... AaaAa! Co to jest?! Dlaczego ten ptak się na mnie patrzy? Czemu on w ogóle ma głowę?
I: A nie miał mieć fir?
M: Zdecydowanie! A czy w środku jest... pusty?
I: Tak jesft fir! Przeprowadziłem sekcję zgodnie z zaleceniami. Fszystkie organy wewnętrzne zostały usunięte. Przeprofadziłem też amputację nóg poniżej ftawu kolanowego, fir. Wszystko gotowe do ponownego wszczepienia. Tylko transplantacja głowy fir rzadko się udaje, więc pozwoliłem sobie ją zostawić.
M: Zdecydowanie nie jest nam potrzebna głowa. Przynajmniej nie kurczaka. Zrób z tym porządek a ja tymczasem opowiem o nadzieniu.
I: W te pędy, fir!
M: Transplantacja... też coś! No ale to właśnie drodzy państwo jest w kuchni najpiękniejsze – ciągle nas zaskakuje i możemy przy niej nauczyć się czegoś nowego. Nowe składniki, nowa technika, nowe potrawy.
I: Fir zrobiłem szef podskórny – nikt by się nie domyflił, że ten kufczak miał kiedykolwiek głowę.
M: Doskonale Igorze. Zajmijmy się teraz przygotowaniem nadzienia.
I: Wszywamy z pofrotem, fir?
M: Nie mój drogi Igorze. Tego na pewno nie chcielibyśmy robić.
I: Profę mówić za siebie, fir.
M: To niesamowite jak ekscytującym daniem może stać się kurczak jeśli go odpowiednio przyrządzić. Podstawą naszego nadzienia będzie kiełbaska chorizo, czyli...
I: Wypchane zmielonymi mięfniami gładkimi z podudzia świni oraz papryką, jelito cienkie wyżej fymienionej świni.
M: Czyli pikantna, pachnąca czosnkiem i papryką wędlinka z okolic Lancre. Zaczynamy od obrania chorizo ze skórki...
I: Marnotrafstfo, fir.
M: … a następnie pokrojenia w kosteczkę. Pokrojone chorizo wrzucamy na patelnię i pozwalamy mu się leciutko podsmażyć, dodają do niego jedynie muśnięcie oleju, bądź oliwy z oliwek.
I: Naftępnie kroimy cebulę. Warto przy tej czynności mieć zamknięte oczy, gdyż jak pofszechnie wiadomo cefula zmufa nas do płaczu.
M: Nie sądzę Igorze by był to dobry pomysł, gdyż operując ostrym nożem nie trudno o...
I: O kutfa! Mój nofy palec. Dopiero wczoraj przyfyty.
M: Igor na chwilkę państwa przeprosi, a my w tym czasie wrzucimy cebulę go smażącego się chorizo. Jak szybko zauważycie cebula zacznie zmieniać kolor, nabierając smaku i aromatu uwalnianego przez paprykę zawartą w chorizo. Nie zapominamy też o dodaniu czosnku..
I: Mój pan nie lufiał czosnku.
M: Dlaczego?
I: My Igory nie zadajemy pytań, fir.
M: Kto tak twierdzi?
I: Nie wiem, nie pytałem fir.
M: My jednak lubimy czosnek więc pokroimy go, z OTWARTYMI oczami!
I: Dwójkę mogę mieć otfartą, fir. Co do reszty nie mogę mieć pefności.
M: I dodajemy go do cebuli duszącej się z kiełbaską chorizo. Kolejnym ze składników jest świeży tymianek z którego obrywamy listki i wrzucamy je również na patelnię. Coś chciałeś dodać Igorze?
I: Tymianek dosfkonale udaje się na cmentarzach, fir.
M: A wracając do przepisu. Finalnym składnikiem naszego nadzienia jest młoda fasolka, którą wcześniej ugotowaliśmy do miękkości. Dodajemy ją na patelnię po uprzednim odcedzeniu.
I: Całofć doprawiamy do fmaku. Jeśli ktoś nie ma wyczulonego języka to świadczę również ufługi laryngologiczne.
M: Po doprawieniu dusimy razem przez około pięć minut, dodajemy kilka suszonych pomidorków, a następnie odstawiamy na czas kiedy przygotujemy kurczaka do nadziania.
I: Już wszystko gotofe, fir. Pacjent w narkozie bez organów wefnętrznych.
M: Nadzienie nakładamy łyżką do środka kurczaka, wypełniając go szczelnie.
I: Fir. Kurczak długo nie pociągnie bez organów wefnętrznych. Choćby nadzienie było nie wiem jak doprawione.
M: I o to chodzi. Grunt by dotrzymał do obiadu. Na koniec wpychamy do kurczaka całą cytrynę i układamy go w naczyniu do pieczenia.
I: A nie trzeba go zabalfamować fir?
M: Zabalsamować? Ach chodzi ci o marynatę. Oczywiście Igorze. Na kurczaka wylewany odrobinę oleju i posypujemy go suszoną słodką papryką. Następnie nacieramy każdy fragment kurczaka tą papryczką. Potem do naczynia w którym będziemy piec kurczaka wlewany odrobinę białego wina
I: Mój poprzedni pan...
M: Tak wiem. Nie lubił wina.
I: Lubił, fir. Szczególnie do popijania burbonu.
M: Dolewamy tyle samo wody ile wina, dookoła układamy majeranek i wsuwamy do piekarnika nastawionego na 180 stopni na dwie godziny.
I: Lub podłączamy do dwóch eleftrod i czekamy na burzę z piorunami.
M: Po upieczeniu podajemy z sosem zrobionym ze zredukowanego wina i wyciśniętej, wyjętej z kurczaka, cytryny. Wyśmienity posiłek dla całej rodziny.
I: Trzefa pamiętać o jednej ważnej rzeczy, fir.
M: Jakiej Igorze?
I: Po upieczeniu kurfaka jest marna szansa na reanimację, nawet przy przyszytej głowie.

Zobacz powiązane książki: Nanny Ogg's Cookbook

Autor: Marek Sobczak