Zobacz więcej z kategorii: fan klub

Niebieski odcień młodości, część II.

2012-10-14 23:43:05

Ja to mam szczęście. Kiedy kilka(naście?) tygodni temu dzieliłem się z Tobą moimi wspomnieniami (o ile czytałeś część pierwszą. Czytałeś, prawda?), przyznam Ci się szczerze, myślałem, że te “smerfy wychowane w złej okolicy” dadzą mi chociaż na chwilę spokój. Najlepiej na kilka lat, tak jak ostatnio. Moje. Niedoczekanie.

Nac Mac Feegle
Szybkie przewinięcie do dnia przed kilkoma dniami temu.
Znowu jestem w TEJ części internetu. Lepiej ze mną nie idź; tutaj płonące gargulce, demoniszcze I uczciwi poborcy podatkowi (dobra, moja wyobraźnia zawędrowała w stronę niemożliwego trochę za daleko) są na każdej kolejnej podstronie, strzegąc tego domu wariatów. Nagle widzę. To on. Siedzi sobie w najlepsze. Chcę uciekać, ale nogi odmawiają mi posłuszeństwa, a palce nie mogą trafić w klawiaturę.
-Napisz o mnie... - szepcze cicho.
Bronię się. Nie chcę znowu. Próbuję nie patrzeć w jego kolorowe oczy. Ta szpara między zębami...
-Napisz o mnie.... - naciska dalej.
Mam tyle innych tematów! O Was już pisałem! Dajcie mi spokój, chcę się zająć czymś innym!
-Napisz... o mnie...


Amanda. Lat 27. Kanadyjka. Geek, kochanka (platoniczna) muzyki, fotograf, pisarka, marzycielka. Tak przynajmniej twierdzi jej tumblr. To właśnie ona jest przyczyną naszego dzisiejszego spotkania. No może nie dokładnie ona. Jej dzieło. W sumie to raczej dziełko. Rozumiesz, względy rozmiarowe. Stworzyła bowiem kolejny trójwymiarowy odpowiednik dwuwymiarowego wyobrażenia Paula Kidby'ego. Wyobrażenia morderców trzeźwości. Śmiertelnych wrogów abstynencji. Gorliwych przeciwników prawa własności. W skrócie – mamy kolejnego Fik Mig Figla! Lub, jak kto woli, kolejnego Wolnego Ciutludzia! :)
Próbuję się odwrócić I odejść, jak gdyby nigdy nic. I co? I nic z tego.
-Napisz o mnie...


Niebieski ludek ma całe 8 cali wysokości. Przekładając z amerykańsko-kanadyjskiego na nasze to będzie jakieś 20 centymetrów. Autorka w opisie twierdzi, że stworzenie go zajęło jej około dwa dni. Jak możesz zobaczyć na zdjęciach – było co robić! Dla mnie brakuje mu (oprócz zęba, ale z tym akurat się zgadzam) w dłoni butelki z pewnym trunkiem o zawartości procentowej przekraczającej normy dobrego smaku, ale to tylko moja skromna opinia.

Z trudem stawiam kolejny krok na drodze ucieczki. Nie jest łatwo, kiedy już raz człowiek się poddał, I to pod mniejszym naciskiem. Ale tym razem się im nie uda, nie pozwolę na to, nie pozw...
-Napisz.. przecież wiem, że tego chcesz..


Amanda pisze, że to jej projekt nr 8, jeśli o takie marionetki chodzi. No I że proces twórczy jej się podoba. Trochę drutu, ciało z wełny, jej własny tartan. Zawadiacki uśmiech jako efekt końcowy.

Już prawie się udało, już tak niedaleko do słodkiego wyzwolenia, kliknij w końcu ten krzyżyk..
-Napisz...

Jakoś tak się dziwnie złożyło, że to znowu mnie przypadła w udziale przyjemność (?) przedstawienia kolejnej marionetki, w dodatku przedstawiającej osobnika tego samego gatunku, co poprzednio. Na całe szczęście wydaje się, że rabunek z jego strony nikomu nie grozi, no chyba, że serc niewieścich (dlatego panowie, chowamy matki/żony/córki/kochanki/sprzątaczki!). A jako, że temat Wolnych Ciutludzi dosyć lubię, nie trzeba mnie było dwa razy prosić, bym coś o nim napisał.

-Napisz.. Napisz.. Napisz..
Koniec części drugiej, prawdopodobnie ostat... Co znowu?

źródło

Zobacz powiązane książki: Wolni Ciutludzie

Autor: Damian