Nie dotykać!


przycisk końca świata



Zobacz więcej z kategorii: szerzej o twórczości

Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł pogłaskać lwa

2012-11-24 13:15:20

Na listopadowym zlocie fanów Prachetta jednym z punktów programu była prezentacja o kotach w Świecie Dysku autorstwa Białej. Dla tych, którzy nie mogli zjawić się na zlocie, zamieszczamy ją poniżej.


Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł pogłaskać lwa

PUSZEK OKRUSZEK CZY WŚCIEKŁA KULA FUTRA? – KOCI ŚWIAT OCZAMI TERREGO PRATCHETTA

Dla tych, którym Świat Dysku jest jeszcze obcy oraz dla tych, którzy nie zgłębili jeszcze wszystkich dzieł Mistrza należy się parę słów wstępu. Sir Terry Pratchett ma kota na punkcie kota. Żadna z postaci ludzkich czy zwierzęcych, opisywanych w jego książkach nie występuje tak często, jak ogólnie pojęty KOT. Kocim osobistościom (poza umieszczeniem ich w tle rozgrywających się akcji większości książek ze Świata Dysku), Mistrz poświęcił aż dwie osobne książki (Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie oraz Kot w stanie czystym). Sam Autor posiada (a raczej to jego posiadają) dwa kocury.

Dlaczego właściwie to Pratchett jest przedstawiany przeze mnie jako znawca kociej natury? Przecież kocich autorów jest wielu. Otóż, według mnie, tylko on potrafi w kilku słowach idealnie przybliżyć nam KOTA:
-A co to jest?
- To kot. Pojawił się. Nie wydaje się, żeby chciał odejść.
A powód jego obecności?
- Zdaje się tolerować towarzystwo ludzi, nie żądając nic w zamian poza jedzeniem, wodą i pieszczotą
(Złodziej czasu)

Oczywiście ze nie ma kota boga. To zbyt przypominałoby.. Pracę.
(Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie)

Czyż te dwa cytaty nie oddają idealnie tego, czym jest kot i jak się zachowuje? W każdym znanym mi domu wcześniej czy później pojawiał się kot. Właściciele (tzn. osoby karmiące zwierzę gdy już raczyło wrócić z włóczenia się) często sami mówili, że pojawił się on od tak, nie wiadomo skąd i już został, bo to przecież takie miłe zwierzątko.

A tu cytat, który na pewno ze zrozumieniem przyjmą wszyscy, którzy są posiadani przez to wybitne czterołape zwierzę:
Koty dobrze wiedzą, jak kierować ludźmi. Tu miauknięcie, tam mruknięcie, delikatne naciśnięcie łapą.. Koty nie muszą myśleć. Muszą tylko wiedzieć, czego chcą.
( Zadziwiający Maurycy..)
Nie należy zapominać, że kot to tak naprawdę bezwzględny drapieżnik. Jak komentuje to Pratchett?
Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne, małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie. (Panowie i damy)

Czym właściwie jest kot? Poza tym, że jest jedynym „domowym” zwierzęciem nie udomowionym przez człowieka? Kot zawsze chadza własnymi ścieżkami. Kot jest zwierzęciem o czterech łapach, ogonie, mniej – więcej szpiczastych uszkach (których równie często brakuje) i oczach, w których można się zakochać od pierwszego miauknięcia. Mając w domu kota zyskujemy również jego wybitną osobowość oraz dużą dawkę poszerzania naszej cierpliwości.
Natomiast koty są... no, kotami. Mniej więcej tej samej wielkości, w różnych kolorach, niektóre tłuste, inne wychudzone, ale zawsze w wyraźny sposób kocie. Ponieważ jedyne czynności, do których wykazywały jakąkolwiek skłonność, polegały na chwytaniu różnych rzeczy i spaniu, nikt nie zadawał sobie trudu, żeby majstrować przy nich
i przerabiać na cokolwiek innego.
(Kot w stanie czystym)

Wciąż słyszał w głowie ten przerażający głos, teraz nieco przytłumiony. Głos próbował wydawać mu polecenia. Rozkazywać kotu? Łatwiej jest przybić galaretkę do ściany. Co ten głos sobie myślał? Że on jest psem?! (Zadziwiający Maurycy..)

Powyższy cytat z kolei odnosi się do przekonań ludzi o kotach. Tak... każdy kto próbował przekonać kota do zrobienia czegokolwiek, od jedzenia z miseczki po nie strącanie rzeczy z parapetów, czy podgryzanie kwiatków, na pewno wie co Pratchett miał na myśli...
Mistrz przedstawia koty jako „prawie” ludzi. Czy też może... ludzi jako koty? Ocenę pozostawiam czytelnikowi:
- Jak nazywa się to miasto, chłopcze? — zapytał Maurycy(…). Za jego plecami szczury kolejny raz przeliczały pieniądze, układając je w stosy obok skórzanej torby. Robiły to każdego dnia. Było coś takiego w Maurycym, że — choć nie miał kieszeni — czuło się konieczność codziennego sprawdzania stanu kasy. (Zadziwiający Maurycy..)

Pratchett poza chytrością tych fascynujących zwierzaków dostrzega również ich niezmierny wpływ na potencjalnego człowieka:
- Ja w ogóle nie muszę tutaj być. Przecież jestem kotem. Kotem o wielu zdolnościach (…) Mógłbym mieć całkiem spokojną pracę u jakiegoś magika. Albo na przykład u brzuchomówcy. Jest nieskończenie wiele rzeczy, które mógłbym robić, ponieważ ludzie lubią koty. (Zadziwiający Maurycy..)
Czyż nie prawdą jest, że pomimo tego co kot uczyni nadal jego mruczenie wystarczy żeby udobruchać właści.. tfu.. osobę, którą kot wytresował do podawania jedzenia?

W książkach Pratchetta można znaleźć również co nieco o tym, co sam kot ma do powiedzenia. Całe szczęście że tym zwierzakom opcja porozumiewania się z ludzkością poprzez słowa nie przyszła jeszcze do głowy. Po co męczyć się mówieniem do człowieka, skoro ma się taki wielki zasób znaczących min, którymi można zmiażdżyć każde przekonanie tego dziwnego dwunoga, który podaje jedzenie?
Maurycy pomyślał brzydkie słowo w kocim języku, jedno z wielu brzydkich słów tego języka. Jaka korzyść z edukacji, pomyślał, jeśli ci, którzy cię słuchają, zdobywają potem więcej wiadomości i je wykorzystują? (Zadziwiający Maurycy...)
Po tym krótkim (zapewniam, że mógłby być znacznie dłuższy) wstępie, chcę przedstawić czytelnikowi najbardziej barwną, zwierzęcą (choć nie do końca) postać ze Świata Dysku.
Szanowny Czytelniku oto Greebo:
Greebo by TREV


Kim jest Greebo? Jest kotem Niani Ogg. Jest postacią tak barwną i ciekawą, że najlepiej oddają to słowa Pratchetta:
- A To jest Greebo. Tak między nami mówiąc, to potwór z piekła rodem.
- No cóż, jest kotem – odparła łaskawie pani Gogol. – Tego przecież należy oczekiwać.

(Wyprawa czarownic)

Z najwygodniejszego fotela (…) obserwował Tiffany wielki szary kocur. Jego na wpół otwarte oko połyskiwało czystym złem. Niania mówiła o nim: „Greebo.. Nie zwracaj na niego uwagi, to tylko wielki stary pieszczoch” co – jak (…) się domyślała należało tłumaczyć na „wbije ci pazury w nogę jak tylko sie do niego zbliżysz” (Zimistrz)

Greebo występuje głównie w książkach z cyklu o czarownicach. W zależności od nastroju pomaga lub przeszkadza im w wykonywaniu codziennych zajęć:
Pod stołem siedział Greebo i mył się językiem. Od czasu do czasu mu się odbijało. Wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego dokonać
z kota.
(Wyprawa czarownic)

Jest to kociak, który wprowadza odrobinę ożywienia w spokojnym Lancre.
Kiedy Greebo maszerował ulicą, groźne psy skamlały i chowały się pod schodami. Lisy trzymały się z daleka od wioski. Wilki starały się ją omijać. To taki wielki pieszczoch - rzekła niania. (Wyprawa czarownic)

Oraz nie tylko tam:
Na szczęście straszne kobiety tego samego popołudnia odpłynęły rzecznym statkiem, kiedy tylko jedna z nich ocaliła już swojego kota, który osaczył w zaułku czterystufuntowego byka, usiłował podrzucić go w powietrze i się nim bawić.
(Wyprawa czarownic)

Jak też może wyglądać kot czarownicy którego boją się wilki i niedźwiedzice? Otóż, drogi czytelniku, jeżeli jeszcze Twoja wyobraźnia nie stworzyła dokładnego obrazu tego kota, to zachęcam do lektury:
Dla Niani Ogg Greebo wciąż byt małym kociakiem (…).Dla reszty świata był wielkim kocurem, wypchanym niewiarygodnie niezniszczalną siłą życiową opakowaną w skórę, która mniej przypominała futro, a bardziej kawałek chleba pozostawiony na dwa tygodnie w wilgotnym miejscu.(…)praktycznie nie miał uszu, a jego morda wyglądała, jakby usiadł na niej niedźwiedź. (Wyprawa czarownic)
Paul Kidby - Nanny in the kitchen with Greebo


Niania Ogg także wyszła wcześniej. I tak nie mogła zasnąć, a poza tym martwiła się o Greeba. (…) Rozumowo zgadzała się wprawdzie, że jest istotnie grubym, chytrym, cuchnącym wielokrotnym gwałcicielem, ale instynktownie wciąż widziała w nim tego małego, puszystego kotka, jakim był dziesięciolecia temu. To, że kiedyś zapędził wilczycę na drzewo i poważnie przestraszył niedźwiedzicę, (…) nie przeszkadzało Niani martwić się, że przytrafiło mu się coś złego. Wszyscy inni mieszkańcy królestwa zgadzali się, że jedyną rzeczą zdolną powstrzymać Greeba, jest bezpośrednie trafienie meteorytem.
(Trzy wiedzmy)
Greebo by Jessica


Tak, tak drogi Czytelniku. Oto Greebo – kot czarownicy wyglądający jak zmokły chleb, który stracił oko oraz kawałki uszu i futra w swych wyprawach. Notoryczny gwałciciel, który uważa każdego dowolnego zwierzaka (niekiedy również człowieka, wampira, krasnoluda itd...) w promieniu dziesięciu mil, za coś, na co można zapolować, co można zgwałcić (łącznie z czterokołowym wozem) lub pokonać w walce (co równie często kończyło się zjedzeniem).
Ludzie schodzili mu z drogi na równi ze zwierzętami. Sam potrafił przynieść do chaty połówkę wilka. I jak tu nie polubić tak sympatycznego stworzenia?
Babcia Weatherwax stwierdziła kiedyś, że dla każdego zwierzaka zmiana w człowieka to tragedia. Również dla ludzi, którym kazała myśleć że są zwierzętami, co według niej było o wiele bardziej zabawne. Dla KOTA jednakże jest to tylko zmiana kształtu.

W Wyprawie Czarownic trójka wiedźm przekonała pole morficzne Greeba, że jest człowiekiem. Oczywiście Greebo uważał to za świetną zabawę, w przeciwieństwie do ludzi którzy go spotkali. Poza dostrzeżeniem kociej hiperseksualności, Pratchett zabawił nas również opisem Greebo jako człowieka (dla tych, którzy do tej pory nie potrafili wyobrazić sobie zwierzęcego magnetyzmu Greebo):
Greebo odwrócił się powoli; na jego poznaczonej bliznami twarzy pojawił się lekki, leniwy uśmieszek. Jako człowiek miał złamany nos, czarna opaska skrywała jego ślepe oko. Za to zdrowe błyszczało jak grzechy aniołów, a uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich. (…) Greebo emanował w paśmie megawatowym oleistą, diaboliczną seksualność. Wystarczyło na niego popatrzeć, żeby mroczne skrzydła zatrzepotały w karmazynowej nocy. (Wyprawa czarownic)

Całkowicie ubrany Greebo wciąż potrafił jakoś zakomunikować otoczeniu swoją nagość pod spodem. (…) Blizna przecinała mu twarz, a opaska przesłaniała oko. Kiedy się uśmiechał, emanował czystą, podniecająco niebezpieczną lubieżnością. Potrafiłby nawet przez sen okazywać dumne lekceważenie. Prawdę mówiąc, Greebo mógłby molestować seksualnie, nawet siedząc spokojnie w sąsiednim pokoju. (Maskarada)

Nawet ci, którzy kota nie posiadają muszą przyznać, że wiosenną porą nie sposób nie słyszeć kocich orgii (lub prób morderstwa, gdy są to zwierzaki tej samej płci), w dowolnym miejscu przestrzeni i czasie, gdzie mają możliwość spotkać się dwa koty. Kocury prężą muskuły i wyciągają się na trawie (dywanie/kafelkach/panelach itd.), a kotki mruczą zalotnie. Tak zachowują się wyzwolone stworzenia nie skrępowane żadnymi zasadami. No może poza jedną, która brzmi „dobry człowiek to człowiek który daje mi jedzenie”.
Greebo by LadyMusic


Chciałabym również zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt kociej natury. Każdy właściciel wie, jak zachowuje się kot, gdy wyczuje, że nasz nowy gość jest do niego nastawiony negatywnie. Mój robi siusiu do butów takiego delikwenta. Ale po cóż zadawać się z ludźmi, którzy nie lubią Twojego Kota? Również i w tym przypadku Pratchett doskonale przedstawił ten aspekt kociego życia, w wykonaniu Greeba:
Z bezbłędnym kocim instynktem wyczuwał osoby, które nie lubią kotów, ciężko wskakiwał im na kolana i prezentował zachowanie w stylu młody panicz wraca na plantację. Kiedy zmusił już ofiarę do kapitulacji, układał się i zasypiał, wbijając pazury nie tak mocno, by popłynęła krew, ale całkiem wystarczająco, by zasugerować, że krew pozostaje otwartą opcją, gdyby taka osoba próbowała się poruszyć lub odetchnąć. A kiedy był już pewien, że ludzie pogodzili się z sytuacją, zaczynał cuchnąć. Nikt nie wiedział, skąd płynął ten zapach. Nie łączył się z żadnym znanym otworem ciała. Po prostu już po kilku minutach drzemki powietrze nad Greebem przenikał ostry fetor sfermentowanych dywanów. (Maskarada)

Greebo meets You by AndrewSalt


Powróćmy do tematu. Jak wskazuje logika i przytoczone argumenty kot w opinii Pratchetta jest istotą bezwzględną, chytrą, złośliwą, wykorzystującą ludzi do własnych celów, a także potrafiącą wprawić w zakłopotanie nawet niedźwiedzicę (to ten zwierzęcy magnetyzm). Skąd też pomysł na to, że kot może być puszkiem – okruszkiem jak zdaje się sugerować tytuł artykułu?
Nawet Greebo (oczywiście tylko dla Nianii Ogg) jest małym kociakiem z przeszłości. W każdym kocie, nie wiadomo jak brzydkim czy złośliwym, tkwi rozbrajająca ludzi, pełna mruczenia, przytulania, wyciągania się na podłodze/nogach/ biurku/ laptopie/właśnie rozłożonych do nauki książkach kuleczka, domagająca się głaskania po uszkach i grzbiecie. W każdym starym kocurze tkwi kociak, którego kiedyś wpuściliśmy do domu. Nie ważne czy było to 3 miesiące czy 10 lat temu. W dniu w którym dowolny kot weźmie w posiadanie nasze serce, jesteśmy już straceni dla ludzkości.

- Chciałem powiedzieć – (…) - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.

KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
(Czarodzicielstwo)


Dla wytrwałych jeszcze jeden cytat. W jednej z ostatnich książek Pratchett wprowadził kolejną kocią postać do Świata Dysku. Białą kotkę Ty, w której Greebo zakochał się bez pamięci. Tak. Właśnie on.
Nie wiem jak wy, ale ja po tym opisie nie mogę się doczekać kontynuacji ich znajomości:
Babcia Weatherwax też tu była, właśnie tutaj, w tej chwili, z Tobą* leżącą jej na ramionach jak szal, tuż za królewską parą (…)

*Kiedy Tiffany podarowała ją starej czarownicy Ty była smutnym białym kociakiem. Teraz stała się królową, jeszcze bardziej snobistyczną od księżnej. Musiała rozpoznać Tiffany, gdyż zniżyła się do mrugnięcia w jej stronę, po czym ze znużeniem odwróciła głowę. W chatce babci (…) nie było już żadnych myszy. Ty patrzyła na nie tak, że pojmowały jak bardzo są bezwartościowe i wynosiły się dyskretnie.
(W północ się odzieję)

Zobacz powiązane książki: Kot w stanie czystym

Autor: Biała