Zobacz więcej z kategorii: szerzej o twórczości

A jeśli czeka nas fantastyka?

2012-11-30 13:33:38

A'Tuin
A jeśli pewnego dnia już się nie obudzę, nie na tym świecie, lecz na tamtym. Świat pełen będzie dziwów i odkryję, że to prawdziwy świat fantasy. Wszystko co czytałam, co mi się śniło, stanie przede mną jak żywe i będzie żyło. Czy to raj będzie czy koszmar, czy początek nowych przygód? Świat przejściowy jak życie Feeglów, kraina baśni czy inny twór, był tym co uważaliśmy za życie, był tu... tam, na Ziemi. A tu? Tu wszystko jest możliwe. Świat, który tworzyła wyobraźnia, wspierana przez autorów, dostawała skrzydeł przy każdej stronie, ożył. Słowo prawdą się stało, a wyobraźnia ciałem. Co będę robić, jeśli nie będę już o tym czytać, nie będzie już przewodników, spojrzeć z góry też już nie będzie dane. Bo po co książki o Świecie Dysku, jeśli w nim przyjdzie mieszkać? Świat nagle bliższy od tamtego, stanie przede mną otworem. Czy stanę się bohaterką czy anonimowym bytem? Przetrwanie to już nie żarty, chyba, że ze mnie śmiać się będą. A może nagle gdzieś w innym świecie, ktoś będzie pisał o mnie, a ktoś inny czytał i w głowie tworzył mój świat?
Nie, to nie zjawiska filmowe, to nie sen.

Im dłużej pracujemy nad tą stroną, im więcej czytamy i poszukujemy wiedzy, tym więcej przemyśleń. Niektóre prowadzą do dalszych osadzonych na równie abstrakcyjnym poziomie.

Terry pisze więcej niż nie jeden ceniony pisarz. Pisze wciąż o tym samym świecie, czasem o podobnych i równoległych. Świat, który stworzył wychodząc od naszych wierzeń, po 39 tomach i licznych książkach go współtworzących, stał się bytem niemal prawdziwym. Każdy kto czytał przynajmniej kilka tomów potwierdzi, że rozwój Świata Dysku osiągnął ten moment, w którym nie tylko wszystko jest możliwe w sensie literackim, ale również Dysk staje się niemal rzeczywisty. Precyzja z jaką jest opisany, nierzadko pomiędzy wersami, czy za pomocą aluzji odnoszących się do naszej wiedzy i łechtając naszą wyobraźnię, sprawia, że mógłby równie dobrze zaistnieć.

Znamy więc postaci, znamy miejsca i historię. Znamy charaktery i lęki społeczeństw. Każdorazowo przebijamy się przez liczne warstwy śmiechu i głębokich przemyśleń, wymieszane z historią, kulturą i sztuką. Zadajemy pytania i potrafimy na nie odpowiadać, bazujaą na naszej wiedzy i obserwacji. Bez wahania niemal każdy odbyłby podróż i mógłby nawet stać się przewodnikiem dla dowolnego turysty z zewnątrz. Czyżby Narrativia ożyła i przedostała się do naszych umysłów?

Ciągnąć te przemyślenia dalej, chcę rozważyć ten świat z punktu widzenia jego twórcy – Terrego Pratchetta. Coś, co powstało dla żartu, jako zwykła parodia wszelkiej ówcześnie popularnej literatury, zapoczątkowało ogromne dzieło. Nic dziwnego, że zwraca on sam uwagę, by uważać na życzenia. Nigdy nie wiadomo kto słucha. Czy będzie to mały Nac Mac Feegle, który potraktuje to dosyć dosłownie, choć życzliwie, czy jakieś bóstwo lub inny chytry duch, który wykorzysta to w swojej grze przeciwko innym bogom?

Czy jest możliwe, by w innym wymiarze powstał ten świat i wzywał? Wołał tak głośno, że muszą powstawać kolejne tomy. Ba! Muszą być kontynuowane nawet potem... Choćby przez następczynię. Każde z nas potrafi opisać choćby kamień w Lancre. Nie koniecznie go policzyć, ale opisać tak. Czy nie jest to pewien dowód dla istnienia gdzieś Świata Dysku?

Świat jednocześnie stary jak A'tuin i młody, bo dopiero nabierający pewnej świadomości siebie, krzyczy do swojego twórcy, by ten się w końcu objawił i wytłumaczył. Być może ma odpowiedzieć za pewne swoje pomysły, być może, jak to było w ekranizacjach, ma pojawiać się czasem i wziąć udział w ważnych wydarzeniach.
Cel jest nieznany. Jednak wezwanie jest tak mocne, że przyczynia się do nieodwracalnych zmian odbijających swoje piętno na zdrowiu Terrego. Lekarze mówią, że to Alzheimer, straszą niemożliwością pisania. W głębi jednak to światy, bo nawet i nie jeden, stworzone przez genialny umysł wysyłają zaproszenia i organizują transport.

Terry nie wierzy w żadnego boga, innego niż ci stworzeni przez niego, których też traktuje jak coś oczywistego. Nie wierzy w życie po śmierci, a jednak tworzy Feegle, które nigdy nie płaczą, gdy któreś z nich odchodzi. Mówią jedynie: do zobaczenia po drugiej stronie.

Terry przeciwstawia się licznym myślom narzucanym przez religie, a jednak tworzy światy, do których może uciec, gdzie może znów zaistnieć. Światy, które początkowo rządzone są przez magię, która z czasem zamienia się w prawa, lub też światy identyczne z naszymi, jedynie bez ludzi, gdzie dopiero można zacząć od nowa i ułożyć to po swojemu.

Wiara odpowiednio wzmocniona może powołać nowe bóstwo do istnienia, może je wzmocnić i może zmieniać świat. Potęga wyobraźni może stworzyć nowy świat a w połączeniu z wiarą, może go urzeczywistnić. Nawet jeśli ten wymiar posiada już tak wiele ograniczeń, nie oznacza to że istnieją one także w innych wymiarach.

Czy więc po drugiej stronie może czekać nas fantastyka?

Zobacz powiązane książki: Niuch, Długa Ziemia

Autor: Grace