Nie dotykać!


przycisk końca świata



Ostatnio na forum

Zobacz więcej z kategorii: otoczenie świata dysku

Rhianna Pratchett przejmie Świat Dysku, czy to on przejmie jej życie?

2012-12-19 23:23:09

Kilka tygodni temu Terry Pratchett ogłosił, że planuje oddać pieczę nad Światem Dysku swojej ukochanej córce Rhiannie, kiedy nie będzie w stanie sam już tworzyć. Terry od wielu lat cierpi na chorobę Alzheimera. Każdy kto oglądał jego dokument: Living with Alzheimer wie, że Terry nie jest w stanie czytać na głos tekstu z własnych książek, a dni kiedy jeszcze może tworzyć są zapewne policzone. Już teraz nie jest również w stanie używać klawiatury komputera, korzysta z pomocy ludzi i specjalistycznego oprogramowania, by dyktować treść książek.

Rhianna & Terry
Rhianna (czy kiedykolwiek sprawdzi się u niej pieszczotliwe PRhiana, tak jak u jej ojca przyjęło się PTerry?) ma już własną karierę pisarską. Jest autorką scenariuszy gier komputerowych i współtwórcą scenariusza serialu Straż (spin-offu serii Świata Dysku, o postaciach znanych z książek o Straży Miejskiej Ankh-Morpork).

Po przejęciu Świata Dysku Rhianna będzie miała wiele do udowodnienia. Jak wielu innych miłośników serii, poczekam jednak z wydawaniem osądu, do momentu kiedy plany stanął się rzeczywistością, ze względu na moją miłość do twórczości Terrego i nadzieję na kontynuację tej niezwykłej opowieści. Terry jest przekonany, że uda jej się kontynuować jego pracę.

Świat Dysku daje tak wiele możliwości, że Rhianna może kontynuować swoją część opowieści bez obaw, że „nadepnie na odcisk” dyskowym fanatykom.

Kiedy dowiedziałem się o decyzji Sir Terrego Pratchetta, przypomniała mi się irytująca historia, o której czytałem po śmierci Valerie Elliot. Była ona nie tylko żoną słynnego męża, T. S. Elliota, ale także jego sekretarką i (dzięki wszystkim swoim zasługom) także niesamowitą kobietą, jedyną w swoim rodzaju (choć zawsze będę miał miejsce w sercu dla jego pierwszej żony, Vivie Elliot, która tak mocno wpłynęła na jego twórczość).

W artykule postawiono pytanie: „Bez wspaniałych żon-sekretarek, kto strzegłby archiwum wielkich pisarzy?” Po pierwsze samo pytanie zakłada, że wszyscy wielcy pisarze to mężczyźni (co z iluzorycznymi mężami–sekretarzami)? Po drugie artykuł zakłada, że jeśli jesteś żoną wielkiego pisarza, musisz całe swoje życie poświęcić by być jego sekretarką, lub będziesz potępiona na kartach historii.

Kathryn Hughes wydaje się nawet zazdrościć żonom pisarzy ich „dobrych stopni” i „śmiałych poglądów na temat własnego statusu ekonomicznego i intelektualnego”. Zastanawia się jak ci biedni mężczyźni zarządzają delikatnymi zawiłościami kruchej równowagi finansowej własnych majątków, zachwianej wraz z małżeństwem lub rozwodem.

Lektura tekstu pozostawiła mnie z nieodpartym obrazem ręki w imadle, trzymającej perłę, w której ktoś próbuje odnaleźć sens.

Kobiety pisarki muszą sobie jednak radzić bez swoich sekretarek–żon. Mimo tego są nadal publikowane i mamy okazję poznawać ich twórczość. Jeśli pisarz nie jest w stanie wziąć odpowiedzialności za jego własną spuściznę trzymając porządek w papierach lub zatrudniając do tego profesjonalistę, to sam wystawia sobie opinię. Nie ma co zrzucać odpowiedzialności na biedną kobietę, która zgodziła się go poślubić.

Choć wątpię by Terry Pratchett był takim rodzajem wielkiego pisarza, ma on większe prawo prosić o pomoc swoją córkę, ze względu na rozwijającą się u niego chorobę Alzheimera. W tym wypadku Rhianna ma już swoja własną karierę, która jej doskonale służy, a praca nad serialem Straż i Światem Dysku jako całością, będzie rodzajem dodatkowego zajęcia. Córka Pratchetta nie musi oddawać swojego życia, poświęcać go, dla pracy ojca.

Jego żona, 44-letnia Lyn, dała jasno do zrozumienia, że choć poświęca swój czas dla męża, to nie jest jego sekretarką ani nie odbiera jego poczty. Jeśli miałaby na to czas i ochotę, Terry zapewne nie zatrudniałby Roba – swojego osobistego asystenta.

W każdym bądź razie, rodzina Pratchettów doskonale daje sobie radę w obliczu choroby Terrego, a obawy o to, że praca autora Świata Dysku mogłaby pójść w zapomnienie jest zupełnie bezpodstawna. Nic z jego dziedzictwa nie zostanie utracone, podarte czy zniszczone.


Źródło

Autor: Marek Sobczak