Pisarz - Bohater: Terry Pratchett

2012-12-23 23:23:45

Znacie zapewne ze szkoły zadawane na prace domowe wypracowania, pod jednym z najbardziej oklepanych tematów, czyli różnych wariacji na temat „Dlaczego Mickiewicz wielkim poetą był?”. Jednak kiedy z własnej woli ktoś podejmuje się napisania paru słów o swoim ulubionym autorze, to chyba warto wysłuchać jego zdania.

„Na początku było nic, które wybuchło”
Terry Pratchett, Panowie i Damy

Terry


Pozwólcie mi przedstawić dżentelmena zwącego się Terry Pratchett. Pisarza, humanistę, rycerza, domorosłego astronoma i bohatera.
Wiele tytułów jak na jednego człowieka, nie sądzicie? Opowiem wam w jaki sposób na nie zasłużył.

Terence David John Pratchett, urodzony w Beaconsfield w Anglii w 1948 roku, był w młodości zawziętym czytelnikiem książek science-fiction, a zadziwiająco dużą część swojej edukacji odebrał w Bibliotece Publicznej w swoim rodzinnym mieście.
Zawsze okazywał wielką pasję w poznawaniu tajników astronomii i komputerów, jednak nigdy nie postanowił wstąpić na ścieżkę kariery, która opierała by się na którejś z tych pasji.

Pierwsze opowiadanie opublikował w szkolnej gazetce mając zaledwie 13 lat. Nosiło ono tytuł „The Hades Business”. Zostało wydane dwa lata później, a zarobione na jego publikacji środki Terry przeznaczył na zakup swojej pierwszej maszyny do pisania. W 1965 roku zdobył pierwszą pracę dziennikarza, a jednym z jego pierwszych zadań było przeprowadzenie wywiadu z Peterem Banderem van Duren, właścicielem firmy wydawniczej. W trakcie wywiadu Terry przypadkowo wspomniał, że ukończył właśnie pracę nad rękopisem „Dywanu”. Jego rozmówca odnalazł potencjał w tej opowieści i wydał pierwszą książkę Terrego. To początek kariery pisarskiej, w wyniku której udało mu się zdobyć medal Carnegie i zyskać tytuł szlachecki za „zasługi dla literatury” w 2009 roku.

Jak widzicie sami, Terry Pratchett jest po pierwsze i przede wszystkim pisarzem, głównie fantasy. Jednak ja wolę nazywać rodzaj twórczości jaki prezentuje, po prostu „Terry Pratchett”, ponieważ jest ona czymś odrobinkę (a właściwie bardzo) różnym od „zwyczajnych” opowieści o bohaterach i potworach.
Jeśli chcielibyście poczuć przedsmak jego twórczości, to zasugerujcie się cytatem przytoczonym na początku. To doskonałe podsumowanie jego książek. Chcielibyście jednak więcej szczegółów?

Cóż, jedyną drogą by naprawdę zrozumieć jego twórczość jest... tak zgadliście, przeczytanie jego powieści. Jeśli jednak miałbym opisać w kilku przymiotnikach jego najbardziej znany Świat Dysku, to nie omieszkałbym użyć po pierwsze słowa „dowcipny”. Po drugie „zabawny”, jednak na trzecim miejscu pojawiłby się „złożony”. Na początku jego książki wydają się być po prostu luźno nawiązującymi do fantasy powieściami, pod którymi jednak, przy bliższym poznaniu, kryje się wiele bardzo istotnych i nośnych zagadnień, takich jak równość płci, wolność, odkrywanie prawdy o ludzkiej naturze i (co najpiękniejsze) płynne umieszczenie ich w fabule powieści.

Wierzę, że seria Świata Dysku jest u swoich podstaw, przede wszystkim opowieścią o ludziach – nie tylko o ich jasnej i ciemnej stronie, ale także o wszystkich cieniach pośrodku. Jego książki są kombinacją nauki, fantasy, filozofii i humoru, podanej w zgrabnym, wstrząsającym paradygmatami opakowaniu, pozostawiając cię po lekturze pełnego dobrego humoru, ale też zadumy nad własną egzystencją.

Terry jest oczywiście moim ulubionym autorem, ale co czyni go moim bohaterem?

Będąc bibliofilem, fanem fantasy i miłośnikiem niepowtarzalnego humoru i filozofii, powiedziałbym, że po prostu pisze tak świetne, sięgające w głąb mojego umysłu, piękne książki, że jest to niemal aktem heroizmu. Dla których czysty entuzjazm to za mało, pozwolę sobie przytoczyć jeszcze kilka istotnych faktów.

W 2007 roku, po napisaniu tuzinów powieści, u Terrego Pratchetta została zdiagnozowana odmiana choroby Alzheimera. Kiedy przyjrzał się bliżej możliwościom leczenia odkrył, że środki przeznaczane na leczenie tej choroby, to tylko 3% środków jakie poświęca się na badania nad zwalczaniem raka. Postanowił więc zmienić coś w tej kwestii.

W 2008 roku podarował milion dolarów na rozwój badan nad chorobą Alzheimera. Datek ten zainspirował kolejnych darczyńców i przyśpieszył rozwój badań.
Terry od tego czasu walczy o lepsze finansowanie przez rząd badań nad zwalczaniem choroby Alzheimera. Pomaga także zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat tej choroby. Przypadłość Terrego, pomimo wczesnego stadium rozwoju i prowadzonej terapii, wpłynęła na jego możliwość czytania i pisania. Jednak i ten problem udało mu się pokonać dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu.
W dodatku poza zaangażowaniem w walkę o lepsze finansowanie badań na chorobą Alzheimera jest także bojownikiem Orangutan Foundation UK i Distinguishef Supporter.

Pratchett jest doskonałym autorem, nie żałującym środków na sprawy, w które wierzy. Tak naprawdę co mi w nim imponuje to fakt, że pomimo choroby na którą cierpi, nie poddał się. Przeciwnie – używa własnego nieszczęścia, jako dobrego przykładu dla osób, które znajdą się w podobnej sytuacji; należy walczyć z chorobą ze wszystkich sił.
Wyciska wszystko to, co „najlepszego” można znaleźć w chorobie...

Za inspirowanie innych, nie poddawanie się i czynienie świata lepszym (i zabawniejszym) miejscem, Terry jest moim bohaterem.

Źródło
(autorstwa Andrew z Victorii)

Autor: Marek_Sobczak