świat dysku

Pogodynka




Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Bananowiec a'la Julia

2013-01-19 15:40:29

Julia bardzo chciała zaimponować Trevorowi, więc postanowiła pokazać, że w kuchni radzi sobie prawie tak dobrze jak Glenda. Wybrała ciasto, bo Trevor uwielbia słodycze, no i co może pójść źle w biszkopcie z bananami? Oj może dużo...

Julia korzystając z momentu w którym Glenda postanowiła ulotnić się gdzież z panem Nuttem, wkradła się do jej przepastnej kuchni, odnalazła przepis na bananowiec i zabrała się do roboty.

„Najpierw pieczemy biszkopt” przeczytała. No tak, tylko gdzie przepis na biszkopt? W końcu odnalazła go pod S - spód do ciasta. Ufff.

Popatrzmy:
- 4 jajka
- 8 płaskich łyżek mąki
- 1/2 szklanki cukru
- proszek do pieczenia

„Jakoś dziwnie się piecze ten biszkopt.” pomyślała. „Po co oddzielać białka od żółtek? Ach, jest komentarz.”
Żeby biszkopt był puszysty trzeba najpierw ubić same białka, usztywnić je cukrem i dopiero dodać żółtka.
„Ciekawe jak się usztywnia jajka? Pewnie Trevor by miał dużo do powiedzenia na ten temat, no nic, wsypię po prostu ten cukier i zobaczę co się stanie”. Po ubiciu jajek kuchnia już wyglądała jak po przejściu huraganu, a przecież to dopiero początek. Julia wróciła do przepisu:

Dodać ostrożnie mąkę i proszek do pieczenia i powolutku wymieszać, aby piana nie opadła.
„Po co powolutku, ja muszę się wyrobić zanim wróci Glenda...”. Po wymieszaniu wszystkiego, oczywiście za szybko, Julia była cała w mące, ale była szczęśliwa, że to już wszystko, bo wzięła za małą miskę i ciężko jej się mieszało, nawet dobrze, że trochę opadło. Przełożyła ciasto na blachę i dopiero wtedy zauważyła jeszcze kilka zdań w przepisie:

Blachę wysmarować masłem i obsypać bułką tartą, lub wyłożyć folią aluminiową.
„Ciekawe co to ta folia aluminiowa?”.
Piec 20 minut w temp. 180 stopni.
„Ciekawe czy jak od razu wstawię do zimnego piekarnika to też się upiecze? Spróbujmy”. Niestety, po 20 minutach piec dopiero się rozgrzał, a ciasto nadal było surowe. „No nic potrzymam je tam jeszcze przez 20 minut, to pewnie się dopiecze”. Dopiekło się, aż za bardzo... Julia obskrobała co bardziej zwęglone kawałki. „Na następny raz będę wiedziała, że trzeba najpierw nagrzać piec”. Nauczona poprzednimi doświadczeniami Julia przeczytała cały przepis na masę przed rozpoczęciem działań:

Składniki:
Masa:
- 4 banany
- 20 dag masła
- 2 żółtka
- 1 łyżka cukru
- 2 jasne galaretki (brzoskwiniowe, morelowe lub cytrynowe)
- sok z cytryny

Góra:
- 2 czerwone galaretki (malinowe, truskawkowe lub ostatecznie pomarańczowe)

Przepis:
Masło utrzeć z cukrem i żółtkami, dodać utarte banany skropione sokiem z cytryny. Galaretki rozpuścić w 3/4 szklanki wody, lekko tężejącą dodać do masy bananowej i wymieszać. Wylać całość na biszkopt i wstawić do lodówki, żeby całkiem zastygło. Gdy masa zastygnie wylać na nią mocno tężejącą górną galaretkę.

„Ha to jest proste, tylko najpierw zabrać się za banany, czy za galaretkę? Chyba zacznę od galaretki” Julia wstawiła wodę i poczekała aż się zagotuje. Wlewając wodę do garnuszka oparzyła sobie palec, ale udało się jej jakoś wymierzyć te 3/4 szklanki, mimo że nie bardzo wiedziała ile to. Wymieszała galaretki i wystawiła za okno, żeby szybciej stężała, była zima, więc takie zachowanie nawet miało sens. Jak galaretka sobie stygła Julia utarła masło, żółtka i cukier jedną ręką, bo drugą oparzoną trzymała w garnku z zimną wodą. Kuchnia wyglądała już jak po przejściu 2 huraganów i stada słoni. „Glenda mnie zabija jak wróci za ten syf, spróbuję posprzątać trochę jak skończę.”. Jak już utarła banany; przy czym tylko raz przejechała paznokciem po tarce, co było niezłym sukcesem; galaretka zdążyła prawie całkiem stwardnieć. „Ech ciężko będzie rozsmarować.”

Wymieszała wszystko i rozłożyła na biszkopcie. „Trochę nierówno wyszło, bo i biszkopt krzywy i galaretka za sztywna, ale nic jeszcze galaretki na wierzch, trochę się wyrówna, tylko muszę bardziej jej pilnować.”. Wystawiła ciasto z masą na zewnątrz żeby całkiem stwardniało. Wstawiła znowu wodę na galaretkę. Tym razem przelewając ją do garnuszka bardziej uważała i udało jej się nie poparzyć drugiej ręki. Wymieszała galaretkę i znowu wystawiła ją na zewnątrz, zabierając cisto z parapetu i strzepując z niego mrówki. „Ech miałam go przykryć, ale dużo nie zjadły na szczęście”. Tym razem oczywiście też zapomniała o galaretce i ta całkiem stwardniała. „No nic, pokroję ją i porozrzucam po cieście, a Trevorowi powiem, że tak miało być”.

Zaraz po tym jak Julia skończyła układać wierzchnią galaretkę do kuchni wparowała Glenda i zobaczyła przeszczęśliwą Julię trzymająca rękę w garnku z zimną wodą wskazującą na swoje dzieło. Kuchnia wyglądała strasznie i sprzątanie jej zajęło Glendzie pół dnia, ale nie była bardzo zła na Julię za ten pogrom, bo widziała, że ta się bardzo starała, w końcu była prawie jak jej dziecko. Ciasto bardzo smakowało Trevorowi, mimo że biszkopt był twardy, a galaretka co chwilę spadała z niego...

Zobacz powiązane książki: Nanny Ogg's Cookbook

Autor: Kinga