świat dysku

Pogodynka




Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Kobiety Pratchetta: Siekaj! Dźgaj! - lekcja praktycznego bycia królową

2013-01-19 16:51:48

Faces od Magrat
Panowie i Damy autorstwa Terrego Pratchetta to literatura fantasy z najwyższej półki.
Taka, która potrafi ubierając akcję w fantastyczną otoczkę, opowiedzieć historię świata, którą wszyscy doskonale znamy. W dodatku pozostaje doskonałą literaturą, uwielbianą przez czytelników na całym świecie. Jednocześnie wprowadza do najsłynniejszej serii Pratchetta kilka ciekawych kobiecych postaci. Tak. Panowie i Damy to aż tak dobra literatura.

Książka ta jest swoistym zakończeniem nieoficjalnej trylogii (po Trzech Wiedźmach i Wyprawie Czarownic) opowiadających o najbardziej znanym trio: Babci Weatherwax, Niani Ogg i Magrat Garlick. Jednocześnie jest też początkiem nowej, nieoficjalnej trylogii (wraz z Maskaradą i Carpe Jugulum) opowiadającej o śmiertelności i mocach babci Weatherwax, z domieszką wątków Niani Ogg (ona nie kradnie scen, w których się pojawia. Ona po prostu je upija i sprawia, że czerwienią się ze wstydu) oraz wschodzącej gwiazdy - Agnes „Pedrity” Nitt.

Jest to, jak wiele najlepszych powieści Pratchetta, książka o opowieściach. W tym wypadku autor skupia się na Shakespearze i bajkach, a jednocześnie (nie sądzę by nieświadomie) opowiada o kobietach i ich roli w angielskich piosenkach ludowych oraz folklorze. To opowieść o zimnym żelazie i uroczych bajkach. To opowieść o rytuałach Letniego Przesilenia i krwi na śniegu. Oraz o żartach niskiego lotu z Tancerzy Tańca Morris i tańca ze wstążkami. I o tym jak praktyczność zawsze wygrywa z romantycznością (przy odrobinie szczęścia). A przede wszystkim opowiada, poza ważnymi kwestiami dotyczącymi wiedźm, żon i matek, o królowych

Nie sposób nie docenić rozwoju postaci Magrat na kanwie tej opowieści. Począwszy od poradzenia sobie z niespodziewaną sytuacją, w jakiej się musi odnaleźć, po tym jak zostaje żoną króla, aż po niezręczne pytania typu: „Co królowa powinna robić cały dzień?”. Znajdziemy również trafne uwagi na temat stosowanie podwójnych standardów wobec króla (który może paradować ze swoim tyłkiem wystającym ze spodni, zachowując się tym samym tylko nieco lepiej niż jak za czasów kiedy był błaznem a ma wśród poddanych posłuch i szacunek) i królowej (wobec której stawiane są wysokie wymagania, będące w zestawieniu do jej wysokiego statusu i oficjalnej nieprzydatności).
Sceny kiedy Magrat i jej głupiutkie panny dworu, próbują rozwiązać zagadkę niedorzecznych ubrań, które wiążą się z piastowaną przez nią pozycją, oraz podejście Magrat do haftowania, są zarówno zabawne jak i wzruszające.

Najgorsze dla Magrat jest oczywiście to, że czuje, że porzuciła całe jej dotychczasowe życie, wszystkie magiczne przedmioty, którymi lubiła się otaczać wcześniej. Dosłownie wykonała skok z jednej osobowości w drugą. Pratchett jest doskonały w pokazywaniu jak wiele opowieści jest naprawdę zupełnie niedorzecznych, kiedy ich autor próbuje dopasować realistkę, zwykłą osobę do świata arystokracji. Pomimo tego, ciągle portrety królowych w mitologii, historii i literaturze, budowane są na tym samym schemacie - zmianach w naturze kobiety, kiedy tylko wychodzą za mąż.

Punktem kulminacyjnym poszukiwań swojej osobowości, staje się dla Magrat odkrycie postaci Królowej Ynci – tego rodzaju królowych, o których nikt nie mówi, wojowniczce w kolczastej zbroi, oraz natknięcie się na królewskiego pszczelarza, który opowiedział jej fascynujące historie o królowych, z którymi on ma styczność.

Kiedy jej królewski mąż jest w niebezpieczeństwie Magrat rusza w ślady zarówno królowej Ynci jak i królowych pszczół, stając się prawdziwą siekającą i dźgającą bohaterką. Pratchettowy realizm jest jednak ciągle obecny i wytyka w momentach ciszy, że zachowywanie się jak bohater folkowych piosenek jest najlepszą drogą do bohaterskiej śmierci, a dzierżenie miecza nie oznacza wcale, że będziemy w stanie go użyć. Na szczęście Magrat nie poprzestała na inspiracji postawą bojowych królowych, lecz posłużyła się swoją największą bronią – sprytem.

Jednym z powodów, przez które opowieść ta jest tak podnosząca na duchu a jednocześnie tak bardzo frustrująca, jest wątek, w którym Babcia Weatherwax i Niania Ogg próbują sobie poradzić z prawdziwym zagrożeniem – powrotem elfów do Dysku – bez angażowania i informowania Magrat, gdyż jak twierdzą, jej sposób postrzegania świata jest tak romantyczny, że automatycznie będzie myśleć, ze elfy to delikatne stworzenia jakie większość zna z bajek.

Oczywiście to była pierwsza reakcja Magrat i w pewnym sensie wiedźmy miały rację, a sama Magrat niemal nie została zabita, ze względu, na fakt, że nikt nie wyjaśnił jej różnicy pomiędzy prawdziwymi a bajkowymi elfami. Bardzo irytujące jest to, że w ciągu całej opowieści o wiedźmach, nie brały one nigdy Magrat na poważnie. Ważnym elementem akcji staje się jednak błąd w ocenie Magrat, popełniony przez Babcię, gdyż jest to książka w której Babcia Weatherwax umiera.

Nie umiera tak naprawdę, ale od tej pozycji w serii, kartka z napisem „Nie jestem martfa” staje się legendarna. Narracja wiedzie ją do jej finałowej bitwy, którą oczywiście udaje jej się przetrwać. Piękny jest wątek prowadzący nas przez dzieje innej Babci, tej która wyszła za mąż zamiast zostać czarownicą, tej która podążyła inną ścieżką. Pratchett radzi sobie często z tym, co on lubi nazywać „Spodniami Czasu”, ale ta opowieść jest jedną z najbardziej rozwiniętych historii o alternatywnych wszechświatach.

Ważne jest to, że Babcia pomyliła się w ocenie Magrat, ponieważ dowodzi to, że ona też jest człowiekiem. Pokazuje to, że ona też jest śmiertelna. Przez wiele książek mówiono nam, że czarownice i magowie wiedzą, że kiedyś umrą. To jedna z podstawowych zasad Świata Dysku i Pratchett przygotował wielką zmyłkę, w której udowadnia przewrotnie, że ta teza jest jednak prawdziwa. To fascynujące oglądać jak potrafi on poskładać na miejsce wszystkie części narracyjnej układanki, udowadniając, że każda historia zawsze wraca do tych samych schematów, powtarzanych pewników, wiążących wszystko w piękny splot.

Niedoszła śmierć Babci jest poprzedzona przedstawieniem okropnej nastolatki, Diamandy, dziewczyny chcącej zostać czarownicą, która jednak sądzi, że cały sens bycia wiedźmą zawiera się w czarnym lakierze do paznokci i czarującym wyglądzie. Oczywiście wiedzie ją to do porażki w starciu z elfami. Mimo wszystko Pratchett przedstawia tą młodą dziewczynę jako swego rodzaju królową, której próbują się przypodobać i kopiować jej zachowanie, koleżanki. W ten sposób mamy szansę poznać kolejną ciekawą kobiecą postać - Perditę/Agnes Nitt. Pojawia się jedynie w kilku scenach, ale za to daje się poznać jako najbardziej pragmatyczna ze wszystkich dziewczyn. Ze względu na fakt, że wymową całej książki jest wyższość pragmatyzmu nad romantycznością, oznacza to, ze automatycznie staje się niesamowitą postacią.

Ważne jest to, że pomimo pomyłki Babci w ocenie charakteru Magrat, nowa królowa pokonuje wszystkie postawione przed nią problemy, udowadniając, że kiedy trzeba, potrafi być znacznie bardziej praktyczna niż starsze wiedźmy. Jest oczywiście też romantyczna, ale potrafi kontrolować swoje zachowanie, nie pozwalając by romantyzm przeszkodził jej w działaniu.

Podobać może się to, jak Pratchett podchodzi do różnic pomiędzy trzema wiedźmami, do tego jak każda z nich ma różny sposób na poradzenie sobie z rzeczami, które muszą być zrobione, sposób który nie jest dobry ani zły. Przez większość czasu, jeśli któraś z nich zostaje przyłapana będąc zawstydzoną przez sytuację, tylko dlatego, że któraś z pozostałych znalazła lepszy, szybszy lub łatwiejszy sposób na poradzenie sobie z problemem.

To opowieść o relacjach pomiędzy kobietami, o ustalaniu pozycji, o współdziałaniu, lojalności, rywalizacji, o różnicach i o tym, jak wspomnienie dziewczyny z przeszłości, decyzji jakie podjęła, potrafi wpłynąć na starą kobietę.

Pomimo faktu niedocenienia przez Babcię umiejętności Magrat do przejrzenia prawdziwej natury elfów, starsza wiedźma ciągle ma do niej zaufanie w kwestii jej medycznych zdolności przewyższających jej własne, co jest niezwykle trudne dla wiedźmy z jej reputacją.

Mamy też piękny finał, w którym dowiadujemy się, że zbroja Królowej Ynci, która Magrat przywdziewa by pokonać Królową Elfów, jest prawie na pewno, tak jak właścicielka, jedynie legendą. To finałowy gwoźdź do trumny, w której Pratchett grzebie folklorowe schematy.
Tak naprawdę nie istotne jest, co jest legendą a co prawdą; folklor, surrealistyczne sceny Letniego Przesilenie, tancerze Tańca Morris, pieśni, opowieści, nieokiełznana natura czy nawet same elfy.

Oczywiście w książce mamy też romans. Każda z wiedźm ma swój własny romantyczny wątek, jednak nie jest to romans tego rodzaju, jakiego spodziewalibyśmy się po baśni. Pragmatyczna i sprośna Niania Ogg staje się obiektem trochę młodszego i dużo niższego krasnoluda Casanuanda.
Mamy maga Ridcullyego, który staje się sentymentalny, kiedy myśli o tym, co mogłoby wyniknąć ze związku jego i Esmeraldy Weatherwax, w alternatywnej linii czasowej, przez co niemal nie zostaje zabity.
Mamy w końcu Magrat i Verence'a – romans pełen pragmatyzmu. Ich skrępowanie i niemożność podjęcia normalnej rozmowy pozwala im powoli odkrywać, jak być małżeństwem i jak w końcu zmienić zasady, którymi rządzi się obecność królowej na zamku.

Powinno być zdecydowanie więcej opowieści, pokazujących jak praktyczność w książkach romantycznych, może być lepsza od dramatyzmu, smutnych spotkań spojrzeń w pokoju pełnym ludzi.
Kiedy sytuacja ją do tego zmusza, Magrat ratuje swojego mężczyznę, więc trochę motywu miłości z folkowych piosenek, udaje się przemycić.
Po prostu nie stanowią głównego wątku w opowieści.

Stanowi go opowieść o niezwykłych kobietach.

Źródło

Zobacz powiązane książki: Panowie i Damy

Autor: Marek Sobczak