Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Kolejny moment perfekcji

2013-02-09 18:56:50

Jak wszystkie Wiedźmy wiedzą, wyróżniamy cztery podstawowe składniki odżywcze niezbędne każdego dnia: gorzką czekoladę, mleczną czekoladę, białą czekoladę i kakao. I z pewnością znajdą się Wiedźmy, które, jak ja, widząc w szafce kuchennej pięć tabliczek czekolady, raz i drugi liczą na palcach, czy aby na pewno wystarczy!

Wczoraj wieczorem przyszedł mi do głowy pomysł na tort bezowy codename 'Orgia czekolady', no i... musiałam zrobić!

Zrobiłam dwa torciki i takie podaję proporcje, bo naprawdę nie warto robić tylko jednego. Warstwy gęstego, aksamitnego kremu z gorzkiej czekolady przeplatają się z najpierw chrupiącą a potem miękką, piankową bezą, ze słodką, 'musową' masą z mlecznej czekolady z drobinkami białej, z muśnięciami wyrazistej, gorzkiej czekolady i dodającymi faktury płatkami migdałów, mmm... Spróbujcie!

Blaty kakaowe:
6 białek, 250 g cukru, szczypta soli, łyżeczka soku z cytryny, 3 łyżki kakao, ciut ekstraktu waniliowego lub cukru z wanilią.
Białka ubijamy ze szczyptą soli, stopniowo dodajemy cukier i wanilię, ubijamy, ubijamy..., na końcu należy delikatnie wmieszać sok z cytryny i kakao. Formujemy cztery okrągłe blaty o średnicy 19-20 cm (lub prostokątne o przeliczonej powierzchni - tak zrobiłam), pieczemy przez godzinę w temp. 140 st., jeśli mamy czas - studzimy w uchylonym piekarniku, jeśli nie mamy - dajemy blatom chwilę w piekarniku i wyjmujemy na kratkę kuchenną, świat się nie zawali.

Blaty orzechowe:
6 białek, 250 g cukru, szczypta soli, łyżeczka mąki ziemniaczanej, 3/4 szkl. mielonych orzechów laskowych (lub migdałów, lub - bardzo ewentualnie - drobnych wiórków kokosowych, ale to nie to samo), ciut ekstraktu waniliowego lub cukru z wanilią, 150 g czekolady (gorzkiej, gorzkiej z odrobiną mlecznej, deserowej).
Przygotowujemy analogicznie do blatów kakaowych, na końcu dodając zamiast cytryny i kakao - mąkę ziemniaczaną i orzechy. Jeśli mamy pewność, że wszystko się zmieści na blachach i upieczemy za jednym zamachem, można ubić wszystkie białka z solą i cukrem i dopiero wtedy rozdzielić do osobnych misek.
Wystudzone blaty orzechowe smarujemy stopioną na parze czekoladą.

Krem z gorzką czekoladą:
6 żółtek, 1/2 szklanki cukru, odrobina cukru z wanilią, tabliczka czekolady, 2 łyżki mąki, 2 łyżki kakao, 600 ml śmietanki 12%.
Podgrzewamy śmietankę, czekoladę topimy na parze, 6 żółtek ucieramy z cukrem i wanilią, dodajemy mąkę (ja daję 1:1 mąkę ziemniaczaną i kukurydzianą, ale powinna być pszenna) i kakao. Do masy wlewamy ciepłą śmietankę, porządnie mieszamy i przelewamy z powrotem do garnka. Teraz cierpliwie mieszamy aż do zagotowania i zgęstnienia. Do gorącego kremu dodajemy stopioną czekoladę i odstawiamy do wystygnięcia. Co jakiś czas mieszamy, żeby nie robił się kożuch i staramy się wszystkiego nie zeżreć przy oblizywaniu łyżki.

Krem z białą czekoladą:
Wersja I: właściwie to wymyśliłam, że tu będzie krem z 250 g mascarpone, roztartego i wymieszanego z 250 g porządnie ubitej kremówki i 50 g gorzkiej posiekanej czekolady, ale mascarpone się skończyło, więc plany uległy zmianie...
250 ml mleka (lub mleka i śmietanki), 2 łyżki cukru, ciut cukru z wanilią, 3 żółtka, łyżka mąki, tabliczka białej czekolady i tabliczka mlecznej, jeszcze ćwierć szklanki mleka i czubata łyżeczka żelatyny (opcjonalnie), z pół litra śmietanki kremówki.

Ze szklanki mleka, cukru, wanilii, żółtek, mąki i mlecznej czekolady robimy krem analogicznie jak ten z gorzkiej czekolady. Studzimy. Śmietankę ubijamy na sztywno, ew. dodatkowo usztywniamy rozpuszczoną w 1/4 szklanki gorącego mleka żelatyną (przestudzoną). Delikatnie łączymy zimny krem ze śmietanką, dodajemy posiekaną białą czekoladę (pewnie by też wyszło fajnie z białą czekoladą dodaną do kremu i drobinkami gorzkiej, ale a) już nie miałam gorzkiej czekolady, b) biała czekolada lubi się złośliwie warzyć przy topieniu a nie miałam zapasu).
Składamy: blat kakaowy, krem z gorzkiej czekolady, blat orzechowy posmarowany czekoladą, krem z białą czekoladą, jeszcze raz to samo, na wierzchu posypujemy hojnie płatkami migdałowymi lub siekanymi orzechami i może jeszcze siekaną czekoladą (ale akurat mi się skończyła). Odstawiamy choć na kilka godzin (wiem, to trudne) a przed degustacją zaparzamy sobie na wszelki wypadek filiżankę gorzkiej kawy lub herbaty.

Ktoś chce kawałek?

Zobacz powiązane książki: Nanny Ogg's Cookbook

Autor: Agadu