świat dysku

Pogodynka




Zobacz więcej z kategorii: szerzej o twórczości

Terry o Dodgerze

2013-02-17 10:39:09

Dodger cover
Czytanie Dodgera* ─ nowej książki Sir Terry’ego Pratchetta, która zdobyła pierwsze miejsce na liście Fantastyki dla Młodzieży 2012 portalu Booklistonline.com, jest wyśmienitym doświadczeniem. Być może to dziwne określenie na książkę, której akcja toczy się głównie w londyńskich kanałach ściekowych, jednak można Dodgera porównać do rubasznej uczty w luksusowej sali bankietowej. W prawdziwie Dicensowskim stylu, historia przepełniona jest znaczeniami i wije się wśród zwrotów akcji. Bawi i upaja grami słownymi oraz wyróżnia się bohaterami, szczególną uwagę zwraca bystry ale i wrażliwy Dodger. W ostatnim wywiadzie Pratchett powiedział, że pisanie tej książki było dla niego czystą przyjemnością.

BKL [portal Booklist]: Wymyśliłeś wiele światów. Co ściągnęło Cię do (lekko przerobionego) wiktoriańskiego Londynu?
Pratchett: Kiedy dorastałem, tak bardzo spodobała mi się seria artykułów London Labour And the London Poor* Henry’ego Mathewa, że pomyślałem, że świat powinien więcej o nim wiedzieć. [o wiktoriańskim Londynie ─ przyp. tłum.] Londyn z czasów wiktoriańskich był najbogatszym, najpotężniejszym miastem na świecie. Ciężko nam jednak dokładnie przedstawi jak złe mogły być warunki życia ówczesnej londyńskiej biedoty. Byli wolni ─ wprawdzie była to wolność do głodowania ─ ale żyli w świecie pozbawionym wielu zasad. W środku tego wszystkiego był Mayhew, spisujący wszystko.

BKL: Co przyszło pierwsze podczas pisania Dodgera: historia, miejsce akcji czy postacie?

Pratchett: Dodger wyskoczył prosto na mnie. Czasami postacie tak robią. W momencie gdy pomyślałem o Dodgerze, od razu wiedziałem jak wygląda. Wiedziałem o nim wszystko, głównie dlatego, że czytałem tak wiele wiktoriańskiej literatury i mam niezłą wyobraźnię. Jeśli potrafisz wejść w skórę postaci i wiesz dokładnie co zrobi w jakichkolwiek okolicznościach, wtedy po prostu dajesz jej wolną rękę i patrzysz. To bardziej jak dziennikarstwo niż wymyślanie historii. Tak jak Mau w Nacji, Dodger działał sam - wszystko co musiałem zrobić to za nim podążać.

BKL: Pisanie książki z pewnością wymagało poświecenia mnóstwa czasu na wyszukiwanie informacji. Jak Ci szło zbieranie informacji i jak wpłynęło na fabułę? W szczególności mam tu na myśli detale na temat toshingu*.

Pratchett: Ja właściwie przez cały czas wyszukuję informacje. Jest taka część mnie, która po prostu absorbuje. A ponieważ wiele z moich książek o Świecie Dysku osadzonych jest w Ankh-Morpork, pod wieloma względami przypominającym wiktoriański Londyn, zawsze chętnie czytałem książki o tej epoce. O toshingu przeczytałem już dawno, w popularnym za panowania królowej Wiktorii, periodyku Punch. Można wycisnąć więcej historii z czasopism satyrycznych niż z samych książek historycznych. Z tego co wiem, nie ma już osób zajmujących się toshingiem w dzisiejszych czasach, ale byłem w kanałach ściekowych. Były nowoczesne, oczywiście nie takie jak w Dodgerze, ale nawet teraz, kiedy jesteś pod ziemią, z dala od światła, zaczynasz przeczuwać jakie mogło to być uczucie. W końcu większa część mojej pracy polega na wymyślaniu różnych rzeczy i sprawianiu by wydawały się prawdziwe.

BKL: Językowo Dodger jest zachwycający, a do tego książkę czyta się lekko. Jakie to uczucie, bawić się ze słowami i skąd wiesz, że wyszło dobrze? Lub źle, oczywiście.

Pratchett: Zabawa ze słowami — nowymi słowami i slangiem, który w większości jest prawdziwy — to była totalna przyjemność. Kiedy znajduję nowe zabawne lub użyteczne słowo, mam udany dzień — a przynajmniej udany aż do lunchu. Uwielbiam slang. Slang jest dobry, choć mam nadzieję, że dzieciaki nie dowiedzą się co, tak naprawdę, oznacza firkytoodle*. Ale odkąd każdy ma Google, mogą znaleźć co tylko chcą.

BKL: Masz wiele zabawy z wplataniem realnych postaci w twoją historię, jednak w przypadku kogoś takiego jak Benjamin Disraeli większość czytelników nie będzie miało pojęcia, że istniał naprawdę. Czy to ma znaczenie? Czy pozostawiłeś jakichś znanych ludzi bez żadnej wzmianki?

Pratchett: Amerykanie mogą nie znać Diraseliego, ale z książki można dowiedzieć się kim był — trochę dandysem, między innymi i na pewno politykiem! Chociaż nikogo nie pominąłem, nie mogłem opisać wszystkiego co wiem o fascynującej Angeli Burdett-Coutts, najbogatszej kobiecie na świecie. Naprawdę chciała pomagać ludziom, którzy sami sobie pomagali — jeśli ciężko pracowałeś, dawała Ci pieniądze żebyś starał się bardziej. Wielu ludzi zawdzięcza jej start w życiu. Rozdała tak wiele pieniędzy i była cudowną osobą.

BKL: Dodger jest badaczem ludzkiej natury. Co sprawiało Ci najwięcej radości przy tworzeniu jego postaci — i reszty obsady, włączając w to łajdaków? Które części były najtrudniejsze?

Pratchett: Dodger jest sprytny. Rozumie to, co ja nazywam elementarnością rodzaju ludzkiego*. Musi być dobry w rozszyfrowywaniu ludzi ponieważ jest — jak by na to nie spojrzeć — przestępcą. Nie jakimś bardzo złym, ale musi być bystry albo trafi do ciupy. Zabawnie było pisać jak udaje dziewczynę aby pomóc nękanym sprzedawcom kwiatów, a później przebiera się za podstarzałą damę. Nie było żadnych wyjątkowo trudnych części. Podobało mi się również pisanie o Sweeneyu Toddzie. Nie ma dowodów na istnienie Sweeneya Todda, ale prawdopodobnie było wielu balwierzy, wracających z wojen pomiędzy Brytanią a Francją, którzy widzieli zbyt wiele okropnych rzeczy. W Dodgerze Sweeney Todd nie jest złym człowiekiem, jednak wojna doprowadziła go do szaleństwa.

BKL: Podsumowując — pisanie Dodgera było dobrą zabawą?

Pratchett: Wspaniałą, przez te wszystkie lata nazbierało się w mojej pamięci tak wiele informacji. Wszystkie zebrały się razem i napisałem Dodgera.

*1. Decyzją wydawcy (Rebis) polski tytuł, jak i imię głównego bohatera, ma być zmienione. Na dzień dzisiejszy(14.02.2013) nie ogłoszono jeszcze jak będą tłumaczone obie nazwy.
*2. Tytuł głosi, ni mniej ni więcej, tylko Londyńska klasa robotnicza i biedota. O ile wiem, nie ma polskiego wydania.
*3. Pamiętacie toszeron z Prawdy? Jego angielska nazwa, tosheroon, wzięła się właśnie od słówka toshing. Toshing to grzebanie w kanałach ściekowych w poszukiwaniu czegokolwiek wartościowego. To zajęcie było szczególnie popularne właśnie w wiktoriańskim Londynie.
*4. My też!
*5. W oryginale: commonality of mankind.

Autorką wywiadu jest: Ilene Cooper
źródło

baner zapowiadający Spryciarza z Londynu

Zobacz powiązane książki: Dodger

Autor: Motopompa