Zobacz w galerii:

Dyskowe kolaże francuskiego ar...

Kolaże Mr Graviera...

Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Książka Kucharska Susan: Bezowy tort tiramisu

2013-04-16 09:57:11

Tort tiramisu wziął się stąd, że reszta czarownic zaprotestowała przeciwko zużyciu dużego słoika Nutelli, dwóch opakowań mascarpone i może jeszcze garści mielonych orzechów, mniam, na ciasto, które zniknie w ciągu kilku godzin. Miało być oszczędnie! A przynajmniej oszczędniej... Tymczasem w lodówce czekały białka - przecież nie mogą się zmarnować, prawda?

Na blaty bezowe:
6 białek,
250 g cukru,
ciut cukru z wanilią,
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej,
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej w proszku (granulowaną można dokładnie pognieść lub zmielić).

Ubić białka ze szczyptą soli, stopniowo dodawać cukier i wanilię, na końcu dodać mąkę ziemniaczaną i kawę. Na papierze do pieczenia uformować trzy okręgi o średnicy ok. 22 cm, piec godzinę w 140 st.C. Jeśli blaty nie mieszczą się na raz do piekarnika, każdą część ciasta przygotowywać tuż przed pieczeniem. Wystudzić w uchylonym piekarniku.

Krem tak jakby tiramisu:
(Tak jakby - zrobiłabym klasyczny krem do tiramisu, ale miałam tylko jedno opakowanie mascarpone...)
250 g mascarpone,
2 jajka,
4 łyżki cukru pudru,
alkohol,
250 g śmietany kremówki.

Ubić do białości żółtka z 3 łyżkami cukru pudru, chlusnąć ulubionym alkoholem (powinno być amaretto, u mnie była nieokreślona, acz zachęcająco pachnąca nalewka), dodać mascarpone. Ubić białka z odrobiną soli, dodać pozostałą łyżkę cukru pudru i dalej ubijać, bardzo sztywną pianę delikatnie wmieszać do kremu. Ubić na sztywno śmietankę i również dodać do kremu.

Do nasączenia:
Kawa - min. 250 ml (może być więcej, najwyżej się wypije) z chlustem ulubionego alkoholu (znów powinno być amaretto). Właściwie powinno to być espresso albo chociaż kawa 'z maszynki' ale z braku powyższych u mnie była rozpuszczalna, w dodatku - o zgrozo! - lekko ją posłodziłam. Kawę wystudzić.

Dodatkowo:
Podłużne biszkopty - u mnie to były San, opakowanie 140 g i mogłyby być ze dwa więcej,
kakao naturalne,
50 g gorzkiej czekolady.

Blaty smaruję dość cienko kremem (można go zrobić więcej), posypuję przez sitko kakao, układam zanurzone przez chwilę w kawie biszkopty, przykrywam kremem i posypuję kakao. I znów: blat, krem, kakao, nasączone biszkopty, krem, kakao, ostatni blat, reszta kremu, mgiełka kakao i wiórki gorzkiej czekolady.

Najtrudniejszy moment:
Odstawić w chłodne miejsce - choć może nie do lodówki, podobno beza nie lubi być w lodówce - i poczekać choć kilka godzin, aż wszystko się 'przegryzie' a smaki się zharmonizują. Ja napoczęłam tort dopiero następnego dnia rano i to doprawdy wymagało niemal nadludzkiej wstrzemięźliwości! Tort jest szalenie delikatny, leciutki (choć może nie jeśli chodzi o kalorie...), piankowy, jeszczetrochowy i, jak na razie, zjadłam trzy kawałki.

Autor: Agadu