Zobacz więcej z kategorii: świad dysku

Stanowczo zakazany

2013-05-31 11:40:27

Na pewno czytaliście "W północ się odzieję" i wiecie już czym może się skończyć toczenie sera. Mowa tu oczywiście o pewnej tradycji gonienia ze stromej górki za serem.

Jeśli chodzi o rozrywki oferowane na jarmarku, takie jak ludzie wykrzywiający się przez chomąto, walczący poduszkami na natłuszczonej belce albo nawet nurkujący po żaby, to cóż, Tiffany mogła w nich uczestniczyć albo je omijać – a szczerze mówiąc, wolała omijać. Zawsze jednak lubiła obejrzeć porządne toczenie sera – to znaczy zobaczyć, jak porządny ser toczy się aż na sam dół zbocza, chociaż nie przez olbrzyma, bo takiego sera nikt potem nie chciałby zjeść.
Były to sery twarde, czasem specjalnie wytwarzane na turniej toczenia, a twórca sera, który pierwszy dotarł na sam dół nieuszkodzony, wygrywał pas ze srebrną klamrą oraz powszechny podziw.


Tradycja ta nie została oczywiście wymyślona przez Terrego, a odbywa się co roku w Gloucestershire i pewnie innych miejscowościach. Określenie "nieuszkodzony" jest tu dosyć delikatne, gdyż wypadki zdarzają się dosyć często. Na tyle zaczęło niepokoić to miejscowe władze, że nieoficjalnie impreza została odwołana.

W angielskim wydaniu Metra można przeczytać:
24.05.2013.
Tradycja drugiego, wiosennego, długiego weekendu wprowadza "smród" między producentów sera a policję. Pani Diana Smart została "odłączona" od dorocznego Wyścigu za Toczącym się Serem (Cooper's Hill Race), po stanowczej "poradzie" od miejscowych oficerów.
Pani Smart (89) dostarczała gigantyczny Podwójny Gloucesters przez ostatnie 25 lat, aż została ostrzeżona, że może być uznana za Organizatorkę i pociągnięta do Odpowiedzialności, jeśli zdarzy się jakiś Wypadek.
"Nie wolno nam ich dostarczać" - mówi pani Smart - "Oni twierdzą, że może nas to słono kosztować! Muszę to przyjąć do wiadomości".
Tradycja Wyścigu ze wzgórza w Brockworth w Gloucestershire sięga początków XIX w. Została wstrzymana nieoficjalnie w 2009 roku po przepełnieniu się miejsca przez 15,000 uczestników. Organizatorzy stwierdzili, że to policjanci "zepsuli" ducha sportu, a nie ser!"


Impreza jednak się odbyła. Nie wiem czy jednak Wam też nie skojarzył się tutaj czasem fragment o pewnym serze psującym zabawę. Mowa oczywiście o Horacym, honorowym członkiem klanu Nac Mac Feeglu w postaci groźnego sera.
Stroma górka, błoto i ser - czego chcieć więcej w wiosenny weekend?
Zdjęcie pochodzące z Metro (Picture: Getty)

Mistrz Zabaw, w swym obwisłym kapeluszu z koronką wokół ronda, dmuchnął w gwizdek i toczenie serów zostało rozpoczęte – co brzmi o wiele wspanialej od „się zaczęło”. Człowiek w kapeluszu zdobionym koronką nigdy nie użyłby krótkiego
określenia, kiedy wystarczyłoby dłuższe.
Tiffany bała się patrzeć.
Poganiacze nie tyle biegli, ile raczej staczali się i ześlizgiwali za swymi serami. Słyszała krzyki, coraz głośniejsze, kiedy czarny ser nie tylko wysunął się na prowadzenie, ale też niekiedy turlał się z powrotem pod górę, by przewracać zwyczajne, niewinne sery.


W kolejnych dniach czytamy w Metrze ciąg dalszy historii:
28.05.2013.
"Nie z nami takie numery...Ser"
Zbuntowani ścigacze Sera znaleźli sposób na "obtoczenie" zakazów fanatyków zdrowia i bezpieczeństwa, którzy grozili wstrzymaniem wyścigu o 200-letniej tradycji.
Organizatorzy użyli fałszywego sera z... pianki żeby zapobiec próbom udaremnienia Wyścigu. Ale nie mogli zatrzymać Amerykanów przed uczestnictwem i "kradzieżą" zaszczytu w tej bardzo brytyjskiej tradycji(...)Jeden z uczestników złamał nogę. Auć!


Czy myślicie, że wprowadzenie takiego fałszywego sera powstrzymałoby Horacego? A może pożerający inne sery Horacy dałby się nabrać? Na pewno jedno jest pewne, cała zabawa nie skończyła się tak, jak we "W północ się odzieję":

A u stóp zbocza wybuchały bójki między serowymi dżokejami, którzy wciąż jeszcze byli w stanie wyprowadzić cios.

źródło i zdjęcia

Wykorzystano fragmenty książki "W północ się odzieję".

Zobacz powiązane książki: W północ się odzieję

Autor: 4Jola i Grace