świat dysku

Pogodynka


Nie dotykać!


przycisk końca świata

Zobacz więcej z kategorii: dyskowa kuchnia

Sałatka makaronowa Komendanta Vimesa

2014-05-02 16:25:45

Vimes został sam. Sam jeśli nie brać pod uwagę bawiącego się właśnie w ogrodzie syna, na którego Komendant Straży Miejskiej Ankh-Morpork, zerkał od czasu do czasu. Najwyraźniej maluch zdecydował się na uzupełnienie zbiorów, w najnowszej ekspozycji, w jego Muzeum Kupek, gdyż od dobrych kilku minut, z miną wytrawnego kolekcjonera, przeglądał pozostawione przez królika… okazy. Jego ukochana żona znów składała jakąś zupełnie niezrozumiała dla Vimesa towarzyską wizytę. Jak to, że wypije ona herbatkę z jakąś podstarzałą damą, w której domu nie ma już kotów, ale wciąż pachnie tam tak jakby były, może wpływać na układ sił pomiędzy miastami?
Wszystko byłoby idealnie i Vimes mógłby spokojnie sączyć sobie sok z buraków (wmawiając sobie, że bardzo mu smakuje), gdyby nie przerastające prostego komendanta zadanie, postawione przez Sybil:
- No i jak znajdziesz chwilkę, to zrób coś na kolację proszę. Tylko, żeby nie był to bekon! Wiesz jak bardzo nie lubią go twoje żyły kochanie. Jakąś sałatkę zrób najlepiej.
„Ale mój żołądek i kubki smakowe mają zupełnie inne zdanie, więc nie mów in co jest dla nich dobre! Kochanie!” – chciał odpowiedzieć Vimes, jednak wyuczone podczas wielu przesłuchań i zmagań z cwaniaczkami, zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy, pozwoliły mu tylko powiedzieć:
- Oczywiście kochanie. Postaram się dodać całe mnóstwo witamin.
Panika powoli ogarniała Vimesa. Jednak postanowił dać sobie mentalne uderzenie w twarz i uspokoić nerwy. W końcu jest komendantem do jasnej cholery!
Co najpierw? Po pierwsze poszlaki. Na każdym miejscu zbrodni znajdują się jakieś ślady. Komendant rozejrzał się po kuchni:
Makaron, pomidory, piersi z kurczaka, bazylia, majonez, papryka w proszku, suszone oregano, pieprz, sól, olej, czosnek i przyprawa curry.
Ślady zawsze prowadzą do rozwiązania. Najlepszą metodą na rozgryzienie złoczyńcy jest wejście w jego skórę. Co na moim miejscu zrobiłby zawodowy kucharz? Jak by postępował? Myśl staruszku!
Vimes łykną z kubka z sokiem burakowym, skrzywił się okrutnie i zabrał się do analizy zachowań kucharskich.
Wrzucił na gotującą się wodę makaron (którego kształt przypominał mu świder, jaki wyciągali ostatnio z oczodołu jednego z klientów Załatanego Bębna), ugotował go, odcedził i zostawił do ostygnięcia. Potem zajął się kurczakiem. Zasypał go przyprawami (oregano, solą, pieprzem, posiekanym drobniutko czosnkiem, papryką i przyprawą curry) i wtarł je dokładnie w kurczakowe piersi. Nie wiedzieć czemu przypominało mu to ich ostatni, wspólny wyjazd do letniej posiadłości Lady Sybil, jednak szybko otrząsnął się z tej myśli, pokroił je w dość drobne kostki i wrzucił na rozgrzany olej.
Kiedy zrumienił je ze wszystkich możliwych stron, odstawił do ostygnięcia. W międzyczasie pokroił pomidorki również w kostkę, z obawy, że mogą zacząć mu przypominać o ich miesiącu miodowym i porwał listki bazylii na małe kawałeczki.
Wszystkie składniki, zaraz po tym jak skończył palić cygaro i podziwiać okaz króliczego eksponatu w muzeum Sama Juniora, wymieszał razem, zalał kilkoma łyżkami majonezu i doprawił do smaku. W sam raz na powrót Sybil.
Widząc bazylię i pomidory, a także kurczaka zamiast bekonu Sybil mrugnęła do niego z zadowoleniem, dając mu wyraźnie znać, że kolejną sprawę może uznać za pozytywnie rozwiązaną i wyczekiwać zasłużonej nagrody.
Zaraz po tym jak tylko położą spać Sama Juniora.

Autor: Marek Sobczak