Zobacz w galerii:

Grupa fanów Terry'ego Pratchet...

Pratchgan dla Pratchetta...

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: wywiady

Terry o Dragons at Crumbling Castle

2014-08-04 13:12:05

Zacząłeś pisać opowiadania do Dragons at Crumbling Castle kiedy miałeś 17 lat i pracowałeś jako praktykant w miejscowym dzienniku. Czym zajmowałeś się wcześniej?
Uczęszczałem do całkiem niezłej szkoły, której dyrektora nie cierpiałem prawie tak mocno, jak on nie cierpiał mnie. Przez to tak naprawdę uczyłem się wszystkiego w miejskiej bibliotece. Sposób Terrego Pratchetta na edukację jest następujący: przeczytaj wszystkie, absolutnie wszystkie książki w olbrzymiej bibliotece. Tak spędziłem większą część mojej młodości. Oznacza to, że przeczytałem również wiele książek dla dzieci, które jak mniemam stały się podłożem, z którego obecnie wyrastają znane wam wszystkim owoce mojej twórczości.


Okładka do Dragons at Crumbling Castle autorstwa Marka Beecha


Dlaczego zostałeś dziennikarzem?
Kiedy byłem w szkole, ponad wszystkie inne zwariowane pomysły, chciałem być pisarzem. Byłem jednak na tyle inteligentny, by przeczytać najpierw kilka książek o tym jak zostaje się pisarzem. Z nich dowiedziałem się, że szanse na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy na pisaniu książek fantasy lub science-fiction są bardzo nikłe… a z kolei kiedy masz pracę w gazecie wydawcy są zmuszeni do płacenia ci za pisanie co tydzień.
Poszedłem więc do redakcji miejscowej gazety a oni powiedzieli mi, że mają dla mnie pracę. Praca dziennikarza to coś obok czego ciężko przejść obojętnie, więc nie chciałem przegapić takiej okazji. Porzuciłem szkołę i powiedziałem rodzicom, że będę od tej pory pracował. Byli szczęśliwi, że znalazłem pracę, która nie wymaga ode mnie brudzenia sobie rąk.
Co najbardziej podobało ci się w byciu dziennikarzem?
Pierwszego dnia, jako praktykant w redakcji, zostałem wysłany by zrobić reportaż. Wtedy zobaczyłem pierwszy raz zwłoki. I mam tu na myśli ekstremalnie martwe zwłoki. Jako dziennikarz widzisz zarówno okropne składniki świata, jak i te najlepsze. Widzisz rozwój demokracji lub całkowitą jej stagnację. Uczysz się o ludziach i wkraczasz w ich świat, w sposób niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Dziennikarstwo zrobiło ze mnie mężczyznę, pozwoliło mi dorosnąć.
Jakie książki czytałeś w dzieciństwie?
Nie czytałem w ogóle, dopóki nie dostałem swojej kopi „O czym szumią wierzby”, kiedy miałem 10 lat. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Przeczytałem całą książkę z zapartym tchem myśląc sobie: ta książka jest diabelnie dziwna! Szczur, Kret i Borsuk ciągle zmieniają rozmiar. Ropuch prowadzi samochód a koń, który zajmuje się ciągnięciem powozu, jest jedynym zwierzęciem w książce, które nie potrafi mówić. Nie rozumiałem tego a jednak zakochałem się w tej historii.
Kilka lat później przeczytałem „Władcę pierścieni” podczas jednego, 25-godzinnego posiedzenia. W tamtym czasie mocno złapałem bakcyla literatury fantasy i czytałem wszystko z maksymalną szybkością osiągalną dla nastolatka.
Jaki jest twoim zdaniem powód, że po fantasy równie chętnie sięgają dorośli jak i dzieci?
Zaczynasz zwykle od baśni. To one ukierunkowują twój światopogląd kiedy dorastasz, aż w końcu zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę za tymi „opowieściami dla dzieci” kryje się znacznie więcej. Zaczynasz zadawać pytania, starasz się rozumieć otaczający cię świat. Dlatego sięgasz po kolejne książki. By znaleźć potrzebne ci odpowiedzi.
Która z książek twojego autorstwa jest twoją ulubioną?
Nie wiem czy „ulubione” to odpowiednie słowo, ale cztery (jak do tej pory) książki z serii o Tiffany Obolałej, są bardzo blisko mojego serca.
Wiele dziewczyn, a także paru chłopców, twierdzą, że lubią Tiffany, bo jest prawdziwa. Nie poddaje się łatwo i nie narzeka, aż do chwili kiedy nie ma innego wyjścia. A przede wszystkim zawsze robi to, co do niej należy. Dla niektórych to jak wykreowałem jej postać może wydawać się staroświeckie i niedzisiejsze. Jest ona jednak inspirowana ludźmi, których znałem i wśród których dorastałem.
Jaką radę masz dla dzieci, które w przyszłości chciałyby zostać pisarzami? Czy rada ta byłaby inna dla dorosłych z takim samym marzeniem?
Najważniejszą radą dla młodych aspirujących do bycia pisarzami jest prowadzenie dziennika, w którym zapisuje się wszystkie swoje przeżycia. Sam chciałbym tak robić. Sam chciałbym taki prowadzić w przeszłości. Swój prowadziłem tylko od czasu do czasu. To powinien być staroświecki dziennik, w którym odpowiadasz sobie na pytania; „Co czułem gdy to się stało?” oraz „Jak, według mnie, do tego doszło?”. Pamiętajcie kim byliście i kogo poznaliście na drodze swojego życia. Wszystkie zabawne twarze jakie widzieliście.
Dorosłym zaś powiedziałbym, że to przyjemne uczucie być swoim własnym szefem. Nikt wtedy nie może cię zwolnić.

Angielska premiera najnowszej książki Terrego Pratchetta „Dragons at Crumbling Castle” już za miesiąc, 11 września 2014 roku.

Autor: Marek Sobczak