Nie dotykać!


przycisk końca świata

świat dysku

Pogodynka


Zobacz więcej z kategorii: recenzje

Długa Utopia - recenzja

2015-07-04 15:30:31

Kiedy Terry Pratchett zmarł w marcu większość uwagi czytelników skupiła się na wspomnieniach i refleksji, nad najbardziej znaną serią książek jego autorstwa, Światem Dysku. Nic dziwnego. To ta właśnie seria przyniosła mu światową sławę. Obok niej jednak, w kilku ostatnich latach, rozwinęła się świetna kooperacja ze Stephenem Baxterem, której owocem jest cykl o Długiej Ziemi.
Do księgarń na całym świecie trafiła niedawno czwarta jego część, zatytułowana Długa Utopia.



Jest to przedostatnia książka, którą napisał Terry Pratchett przed śmiercią. W sytuacji, kiedy większość z nas jeszcze ciągle próbuje sobie poradzić z pustką jaka powstała w świecie wraz z jego odejściem, lektura tej pozycji może okazać się remedium, jakie będzie potrzebne naszej rozdartej duszy.
Dla miłośników serii koncepcja Długiej Ziemi, równoległych światów, po których można poruszać się przy użyciu Krokera (prostego elektronicznego gadżetu zasilanego ziemniakiem) , jest doskonale znana. Co byście powiedzieli, gdybym stwierdził, że wszystko to co wiecie o Długiej Ziemi to jedynie część prawdy? Od początku, tj. od Dnia Przekroczenia, wiedzieliśmy, że po Długiej Ziemi można poruszać się, przekraczając z jednej Ziemi do następnej jej wersji w określonej kolejności. Umownie kierunki przekraczania nazwano Wschód i Zachód. Wraz z coraz większą ilością ludzi potrafiących przekraczać (niektórzy nawet bez użycia Krokera) dowiedzieliśmy się o istnieniu newralgicznych punktów w strukturze Długiej Ziemi, których można używać jak pewnego rodzaju skrótów, pozwalających na pokonywanie wielu iteracji Ziemi Podstawowej w jednym kroku. Dalsza eksploracja pozwoliła odkryć, że również pozostałe planety Układu Słonecznego podlegają podobnym prawom jak Długa Ziemia. Kiedy ludzie , jeszcze kilkadziesiąt lat temu za szczyt swoich możliwości podróżowania, uważali lot z Warszawy do Sydney, z przesiadką w Paryżu, to przekraczanie całych światów, podróżowanie po iteracjach obcych planet, jest niewyobrażalnym postępem.
Ale to nic, w porównaniu z nowym sposobem podróżowania, opisanym w Długiej Utopii. To zwykłe przekraczanie, ale w zupełnie nieznany do tej pory sposób. Pozwala ono na osiąganie odległości nie do wyobrażania, oglądanie światów nieznanych ludziom do tej pory. Nie mogę wam zdradzić więcej szczegółów odnośnie tej metody, ale zapewniam was, że będziecie po pierwszym kontakcie z nią zachwyceni i oszołomieni. Choćby dla tych nowych doznań warto zapoznać się z najnowszą częścią cyklu Długiej Ziemi.
Kiedy zaznajomicie się z nową mechaniką wprowadzoną do serii, będziecie mogli się zagłębić w przygody dobrze znanych wam bohaterów. W końcu dowiadujemy się więcej o pierwszych próbach przekraczania pomiędzy równoległymi światami, jednocześnie odkrywając intrygującą historię przodków Króla Długiej Ziemi – Joshuy Valiente. Poznanie przeszłości może rzucić trochę więcej światła na obecne problemy, z którymi przyjdzie się zmierzyć Joshule. Wszak uparcie powracające migreny dają mu wyraźnie do zrozumienia, że na Długiej Ziemi zdarzy się coś niedobrego. Już wkrótce...
Lobsang czuje, że zbliża się koniec jego życia. Niczym Dyskowe Wiedźmy jest jednak zdania, że trzeba do tego podejść z pragmatyzmem, widzianym z perspektywy buddyjskiego mechanika.
Na Długiej Ziemi robi się coraz tłoczniej. Gdzie w tym wszystkim odnajdą się Następni? Co wspólnego z nowym sposobem przekraczania mają insektoidalne humanoidy, czające się w głębinach ziemi? I co z tym wszystkim ma wspólnego ten ściśle tajny schemat?



Tego wam nie zdradzę. Bo jestem przekonany, że odkryjecie to sami.

Długa Utopia jest zdecydowanie godna polecenia. Kreowane na kartach poprzednich części postacie cieszą swoją głębią i kolorytem. Akcja rozwija się spokojnym tempem, by po chwili wykonać przyśpieszenie godne najszybszych rollercoasterów. Jest to doskonały kawałek wybornego science fiction, okraszony tak dobrze znanym miłośnikom Pratchetta poczuciem humoru.
Przekonajcie się sami. Warto.
Ode mnie zasłużone 8/10 punktów i obietnica, że wrócę do tej książki jeszcze nie jeden raz.

Zobacz powiązane książki: Długa Utopia

Autor: Marek Sobczak