świat dysku

Pogodynka




Zobacz więcej z kategorii: otoczenie świata dysku

Wspomnienia z Memoriału. Część III

2016-04-17 15:10:31

Tu znajdziesz Część I; Część II; Nowinki.

memorial


Pat zapowiadając kolejny występ wspomniał, jak bardzo ważne były liczby dla Terry’ego, np. ta między 7 a 9, a także 3, które w jego książkach obejmowało 3 wiedźmy, ale było też ogólnie ważne w kulturze, jak np. trzecia część Powrotu do przyszłości była najlepsza…
Dlatego też Terry miał 3 redaktorki, z którymi pracował dość blisko. Zgłaszał się do nich dopiero mając ok ¾ książki ukończone. Głównie po to, żeby mogły się zacząć przygotowywać do wydania. Miał jednak w zwyczaju poprawiać i korygować i jeszcze dopisywać w nieskończoność, aż książki te błaganiami i siłą były mu w końcu zabierane nie zważając na jego protesty, że jeszcze by coś mógł zrobić.

Każda z nich przygotowała kilka swoich wspomnień z pracy z Terrym i okazało się, że praca ta do łatwych nie należała. Absolutnie nie chodziło tu o jakiekolwiek korekty tekstu – Terry doskonale radził sobie sam, miał własną wizję każdej książki i nie potrzebował żadnej pomocy. I tu zaczynały się schody. Philippa Dickinson – redaktorka z UK opowiadała jak to zdarzyło się jej zgłosić drobną nieścisłość, albo zaproponować drobną zmianę, żeby całość była czytelniejsza dla odbiorców. Takie kroki nie były dobrym posunięciem przy współpracy z Terrym. Był uparty i nie odpuszczał. Przy jakiejś okazji nazwał ją kłótliwą krową. Ale zdarzyło się również, że zadzwonił powiedzieć, że przyjrzał się jeszcze raz temu, co powiedziała. Ona pyta, czy w takim razie przyznaje jej rację, na co Terry odparł, że nie posunąłby się tak daleko, ale naprawił problem.

Jennifer Brehl – redaktorka ze Stanów – skarżyła się na parcie Terry’ego, żeby wypchnąć te książki na listy bestsellerów. Wspominała, że często zdarzało się jej usłyszeć wiele mniej przyjemnych uwag, które posunęły się najdalej do „czy na pewno przeczytałaś tę książkę?”- choć zdarzyło się to tylko raz. Nie raz też otrzymywała od Terry’ego rozmaite telefony, czy to o jakichś nowinkach, czy to właśnie uszczypliwie przypominające, że w Stanach jego książki nie sprzedają się tak dobrze, jak w Europie. Pewnego dnia, Jennifer zadzwoniła do niego, żeby z radością i łzami wzruszenia w końcu poinformować go, że znalazł się na szczycie listy New York times. Terry zdziwiony zapytał o co tyle szumu, przecież to tylko lista.
Wydaje się, że jedyną osobą z wydawniczego świata, która nie miała takich przygód (a przynajmniej postanowiła je przemilczeć) była Anne Hoppe – amerykańska redaktorka książek dla dzieci. Opowiadała za to z dumą o dzieciach, które dzięki tym książkom zaczęły czytać, a niektóre wyrosły na profesorów literatury czy nawet i pisarzy. Podkreślała, że to jest o wiele ważniejsze niż nagrody, bo właśnie tak ukształtowani ludzie będą kształtować następnych.



Ponownie wystąpił zespół Steeleye Span i Rob jeszcze wiele anegdot opowiedział. Wspominał jak to był zaproszony do rezydencji Colina Smytha (agenta Terry’ego), gdzie znajdowała się wielka księga gości, a w niej same sławy z całego świata zostawiły Colinowi notki. Terry o Colinie żartował, że ma głębokie kieszenie, dlatego trzeba się go trzymać.
Szybki przegląd wszystkich fragmentów filmów dokumentalnych z udziałem Terry’ego zapowiedział jeszcze jeden – będzie to o życiu Terry’ego. Seria wywiadów nagranych jeszcze za jego życia, wspomnień bliskich osób (zgromadzonych na memoriale) i fragmentów z memoriału. Dokumenty nagrywa ten sam kamerzysta, Charlie Russell, który jeździł z nimi wszędzie – do lekarza, do ośrodka Dignitas w Szwajcarii i do dżungli. Ten sam kamerzysta znajdował się również przy scenie dokumentując wydarzenie.

W końcu na scenie pojawił się Neil Gaiman. Jakaż niespodzianka dla wszystkich, a przecież jego obecność na tym wydarzeniu była nieunikniona, jeśli tylko się nad tym zastanowić. Neil ubrany w czarny frak żałobny i białą koszulę (przyznał potem, że wziął ich aż 4, co powinno mu wystarczyć do końca życia) podszedł do pulpitu i odczytał przemówienie będące aktualnie wstępem do Kiksów Klawiatury. Rob zapowiadając go powiedział, że słyszał to już, sam czytał je kilkukrotnie i za każdym razem napływają mu do oczu łzy. Neil, czytając to przemówienie, które przecież napisane było jeszcze za życia Terry’ego bardzo posmutniał.

Rob podszedł do niego i powiedział, że chciałby mu coś dać. Jest to życzenie Terry’ego. W tym momencie poszedł do stolika, gdzie leżał już miecz Terry’ego, maszyna do pisania i pewnie inne elementy i podniósł kapelusz. Ten kapelusz. Pewnie jeden z wielu, ale jednak Ten Kapelusz. Powiedział, że Terry żartował kiedyś, że zacznie nosić kapelusz, żeby być rozpoznawalnym. W kapeluszu byłby wtedy Terrym Pratchettem – znanym pisarzem, a bez kapelusza byłby po prostu Terrym.
Podszedł do Neila i wręczył mu go ostrożnie. Na sali popłynęło wiele łez. Miałam wrażenie, że Neilowi zatrzęsły się ręce. Pisał potem we wspomnieniach, że nie odważył się go przymierzyć jeszcze przez następne kilka godzin, aż znalazł się sam w garderobie.

Neil Gaiman


c.d.n.

Część IV

Autor: Grace