Zobacz w galerii:

konkurs odbył się po premierze...

Prace z konkursu o Niucha...



Zobacz więcej z kategorii: otoczenie świata dysku

Wspomnienia z Memoriału. Część IV - koniec

2016-04-17 20:46:57

Tu znajdziesz Część I; Część II; Część III; Nowinki.

Nawet nie wiem w którym momencie, obejrzeliśmy fragmenty wszystkich filmów na podstawie Świata Dysku. Podkreślone były zwłaszcza te fragmenty, gdzie występował Terry. Rob dodał, że grał tam jednego strażnika, który zginął, ale nawet jak zginął to musiał trzymać wbitą w siebie włócznię. Kazano mu wracać na plan, dla spójności za każdym razem, kiedy coś w tym miejscu jeszcze miało się dziać. W końcu pokazał kadr, gdzie widać było jego wysiłki. Widać było tylko sterczący kawałek włóczni, którego gdyby tam nie było, to nikt nie zauważyłby różnicy.

memorial


Na scenie pojawił się Sir Tony Robinson odczytując przemówienie Terry’ego „Mała życiowa porada”. Przemówienie to można znaleźć w książeczce, którą dostaliśmy. Terry pisze o tym, jaki jest dumny ze swojego życia i swoich sukcesów. Ma dziesięć doktoratów, choć nie ukończył studiów. Uczył się z życia, jako mąż, ojciec i dziennikarz. Pochłaniał wiedzę i nawet udawało mu się ją przekazać dalej w zjadliwej formie literackiej. Opowiadał o tym, jak to Los potrafi być okrutna, ale nie dlatego, że jest zła, ale ma złe wyczucie chwili. Dlatego każdą dobrą chwilę trzeba wykorzystać do granic. Rozsiewać radość, korzystać z życia. Czytać dużo, zwłaszcza jego książek, a może wtedy znajdzie się coś, co lubi się jeszcze bardziej. Zaznaczał mocno: podważaj autorytety, broń wartości, przeciwstawiaj się niesprawiedliwości. Nie okazuj tolerancji dla rasistów, bigotów, ludzi o zatrzaśniętych umysłach i przeciwstawiających się inteligencji. Używaj swojej wiedzy, żeby z tym walczyć. Pamiętaj, że masz zawsze wybór i z niego korzystaj. Kochaj, walcz o swoje cele i żyj.

Rob, wstępując znów na scenę, powiedział, że w październiku, kilka miesięcy przed swoją śmiercią, Terry skorzystał z okazji, że Rob miał akurat wolny dzień i napisał szereg listów, które 28. Kwietnia (w urodziny Terry’ego, a więc ponad miesiąc po jego śmierci zostały znalezione w jego sejfie. Listy te skierowane były do rozmaitych osób, głównie bliskich, przyjaciół, współpracowników. Był tam list z przemówieniem ojca panny młodej. Był list przeznaczony dla jej przyszłego męża, do odczytania przed pierwszą nocą. Był list do Neila Gaimana i list do Roba. Mnóstwo słów płynących zza grobu. Mnóstwo życzeń, podziękowań i wskazówek.

Rob odczytał nam swój, Terry dziękował mu za wiele spraw, w tym za „zakopanie ciał”, polecił Robowi ustanowienie stypendium dla studentów 2 uczelni (uniwersytetu z Sydney i Dublina), by wspierać bystrych studentów. Życzenie to zostało spełnione. Co dwa lata w nieskończoność przyznawane będzie stypendium dla dwóch studentów. Będą mogli się również wymienić między tymi uczelniami. Terry kazał też Robowi opiekować się Lynn, Rhianną i Sandrą Kidby (żoną Roba). Polecił przekazać, że należy żyć pełnią życia i doceniać to, co przynosi.



Kolejnym życzeniem Terry’ego było ustanowienie Zgromadzenia Czcigodnej Pszczoły. Rob wyczytał listę osób, które miały do niego należeć. Były tam wszystkie zasłużone dla Terry’ego osoby. Jego agent, wydawca, oczywiście Rhianna, Bernard Pearson, Paul Kidby, Stephen Briggs, Pat Harkin, Rod Brown, nawet i księgowy. Łącznie kilkanaście osób. Rob wskazał na stojący obok bagaż, a na ekranie widać było nagranie z tworzenia tego artefaktu. Bagaż zrobiony z prawdziwej gruszy, zaprojektowany i stworzony specjalnie na tę okazję. Miał odlewane nóżki, zęby i wiele detali. Rob, ostrożnie podniósł wieko i znalazł tam czystą bieliznę Rincewinda. Spowodowało to wybuch śmiechu na sali. Zamknął wieko ponownie, przekręcił niewidoczne dla nas pokrętło i otworzył jeszcze raz. Ze środka bił niebieski blask. Na ekranie widzieliśmy jak prezentują się odznaki w kształcie pszczoły siedzącej na kwiatku– wymyślone przez Terry’ego i stworzone specjalnie na tę okazję, by odznaczyć członków zgromadzenia. Rhianna otrzymała swój jako pierwszy – był to sygnet. Ostatni prezent od jej taty. Założyła go obok pierścionka zaręczynowego.

Długa była lista podziękowań. Dla ludzi zasłużonych, dla ludzi, którzy pomogli przygotować tę uroczystość, dla ludzi, którzy nie chcieli się ujawniać, a Rob na głos przeczytał kogo ma nie ujawniać, ludzi, którzy przygotowali upominki dla wszystkich, ludzi, którzy byli zawsze do pomocy. Było też podziękowanie dla fanki, która zapoczątkowała pomysł, by nowo wynaleziony pierwiastek o liczbie atomowej 117 (gaz szlachetny) nazwać Oktaryną (Octarine). Upewniła się nawet, że szanse na to, że tak właśnie się stanie są dokładnie jedna na milion.

Dowiedzieliśmy się potem co nas czeka dalej, o czym możecie przeczytać tu.
Przy ogłoszeniu Dobrego Omenu Rob zademonstrował jak wyglądała dyskusja z Neilem. Jest ona opisana pod linkiem, ale co należy dodać, Neila nie przekonał list od Terry'ego. To później okazało się być tylko formą upewniania się i przypomnienia o ustaleniu, jakiego dokonali jeszcze za życia Terry'ego. Terry poprosił go o to osobiście, jako swoją ostatnią prośbę do niego. Neil nie mógł odmówić.

Gdy prezentacja się skończyła scenę znów wypełnił chór (tym razem mając na sobie czarne koszulki z mieniącym się profilem Terry’ego) i wszedł ponownie Neil Gaiman. Podszedł do Roba i wręczył mu kasetę wideo „Kylie’s Gratest Hits”, żartując, że wszystkie kasety się w końcu w taką zamieniają. Rob otworzył opakowanie i zobaczył napis „puść mnie”. Chwilę potem na ekranie pojawił się Eric Idle (Monty Python), żartując ze swojej roli Rincewinda w grze komputerowej, zaznaczać, że zagrał nawet nieźle jak na osobę, która nie czytała książki, choć można to również powiedzieć o aktorach kilku hollywoodzkich superprodukcji na podstawie książek fantastycznych.
Eric kończąc swoją wypowiedź zaintonował ten znany absolutnie wszystkim początek „ya know what they say…” i cała sala włączyła się do śpiewania wraz z chórem i Robem stojącym z nimi ramię w ramię „Always look on the bright side of life”.

Był to niesamowity moment zjednoczenia i miłości. Zostały już tylko podziękowania dla Terry’ego za to, że był. Rob dodał „Mind how you go, Terry” (zważaj jak idziesz, uważaj na siebie).


Tłum powoli zaczął opróżniać salę. Wiele było jeszcze uścisków, pożegnań. Sama popędziłam jeszcze pod scenę, żeby przywitać się z kilkoma ważnymi osobami. Z Robem, któremu wciąż winna byłam ogromne podziękowania, Rhannie, której chciałam powiedzieć ile znaczy dla mnie to, co robi, albo że nie kończy tych książek za Terry’ego. Kilka z tych osób zdążyło wyjść. Nie sposób się było znaleźć w takim tłumie.

Na koniec zostaje mi jeszcze podziękować Joli za przygarnięcie mnie w Londynie i opiekę i Chrisowi, bo to chyba jego sprawka, że się tam znalazłam.


Pamiętajcie o Terrym, czytajcie go.
GNU Terry Pratchett
Mind how you go
Speak His Name



Wspomnienia innych:
GuardianTerry Pratchett memorial: tears, laughter and tantalising new projects
Bookwitch Teary about Terry
The BooksellerNew Terry Pratchett publishing revealed at memorial
Nerd Approved Terry Pratchett Asked Neil Gaiman To Adapt ‘Good Omens’ For TV From Beyond The Grave
North American Discworld Convention
Troll Bridge The Terry Pratchett Memorial
Neil Gaiman

Autor: Grace