W wiosce w Ramtopach, gdzie tańczą ta­niec morris, wierzą na przykład, że nikt nie jest ostatecznie mar­twy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na po­wierzchni rzeczywistości - dopóki zegar przez niego nakręcony nie stanie, dopóki wino przez nią nastawione nie dokończy fermenta­cji, dopóki plon, jaki zasiali, nie zostanie zebrany. Czas trwania czy­jegoś życia, twierdzą tam, to tylko jądro rzeczywistego istnienia.

Kosiarz - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Prawda jest taka, że każdy duży zbiór nawet zwyczajnych książek deformuje przestrzeń, o czym łatwo można się przekonać, odwiedzając jeden z tych na­prawdę staroświeckich antykwariatów - jeden z tych, które wyglądają jak zaprojektowa­ne przez M. Eschera, kiedy miał zły dzień, mają więcej schodów niż podestów i długie rzędy półek kończące się małymi drzwiczkami, z pewnością zbyt niskimi, żeby przeszedł przez nie pełnowymiarowy człowiek. Tłumaczy to następujące równanie: wiedza = po­tęga = energia = materia = masa. Dobra księgarnia to po prostu elegancka czarna dziu­ra umiejąca czytać.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Okryta czernią postać przemknęła przez ciemne uliczki, skacząc od bramy do bramy, aż dotarła do posępnego, mrocznego portalu. Od razu było widać, że żadne zwykłe wrota nie stają się tak posępne bez szczególnego wysiłku. Wygląda­ły, jakby architekt otrzymał specjalne instrukcje. Chcemy czegoś groźnego, w ciemnym dębie, usłyszał. Dlatego proszę umieścić jakie­goś niemiłego gargulca nad bramą, docisnąć łuk, jakby nastąpił na niego olbrzym, i każdemu jasno dać do zrozumienia, że te wrota nie odpowiadają „dzyń dzyń", kiedy się przyciśnie dzwonek.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Nocą na ulicach Ankh-Morpork czujność jest pojęciem absolut­nym. Nie istnieje coś takiego jak średnia czujność. Człowiek jest al­bo bardzo czujny, albo martwy. Może chodzić i oddychać, ale już jest martwy mimo to.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Lokal Pod Załatanym Bębnem jest legendarny jako najsłyn­niejsza zakazana spelunka na Dysku. Jest też tak znany w mieście, że po niedawnych i nieuniknionych remontach, nowy właściciel po­święcił wiele czasu na odtworzenie oryginalnej patyny brudu, sa­dzy i trudniejszych do rozpoznania substancji na ścianach, a także sprowadził tonę wstępnie nadgniłej słomy na podłogę. Pijała tutaj zwykła grupa bohaterów, opryszków, najemników, desperados i ban­dytów, a jedynie mikroskopowa analiza pozwoliłaby odkryć, który jest którym. Gęste kłęby dymu wisiały w powietrzu, być może próbu­jąc uniknąć kontaktu ze ścianami.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

Drzwi Załatanego Bębna wyrywano w bójkach tak często, że niedawno zamontowano je na specjalnie hartowanych zawiasach. Fakt, że następne straszliwe uderzenie wyrwało z muru całe drzwi razem z futryną, dowodził tylko, że zmarnowano sporo pieniędzy.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

W Ankh-Morpork nie działało zbyt wiele szpitali. Wszystkie gil­die utrzymywały własne lecznice, a dziwaczne organizacje, takie jak Balansujący Mnisi, prowadziły też kilka publicznych. Ogólnie jed­nak pomoc medyczna właściwie nie istniała i ludzie musieli umie­rać mało wydajnie, bez pomocy lekarzy.

Straż! Straż! - Narrator

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37