Nie dotykać!


przycisk końca świata



...w kwestii spaprania to trudno być, no wiesz, precyzyjnym. Wydaje ci się, że spaprasz coś tylko trochę, a potem to coś wybucha ci w twarz i okazuje się wielkim spapraniem.

Piąty elefant - Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

Sierżant Colon ze Straży Miejskiej Ankh-Morpork stał na warcie. Pilnował Mosiężnego Mostu, głównego połączenia pomiędzy Ankh i Morpork. Przed kradzieżą.(...)przyczyną było przekonanie, że nowoczesny, postępowy, inteligentny stróż prawa musi zawsze o jeden krok wyprzedzać dzisiejszego przestępcę. Pewnego dnia ktoś spróbuje ukraść Mosiężny Most, a wtedy znajdzie przy nim sierżanta Colona, który już na niego czeka.

Kosiarz - Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

Kiedy zobaczył magów, tkwiących po pas w dziurze na środku ulicy, jego szeroka, rumiana twarz wyraźnie się rozpromieniła.
- Co my tu mamy? - rzucił. - Bandę międzynarodowych złodziei skrzyżowań?
Był uradowany. Jego długoterminowa strategia zapobiegania przestępstwom wreszcie wykazała swą skuteczność.

Kosiarz - Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

- Widzę, sierżancie, że most przetrwał kolejną nockę i nie zo­stał skradziony. Dobra robota.
- Nigdy dość ostrożności. Stale to powtarzam.
- Jestem pewien, że obywatele mogą spać spokojnie w cudzych łóżkach, wiedząc, że nikt się nocą nie wymknie z pięcioma tysiąca­mi ton mostu.
W przeciwieństwie do krasnoluda Modo sierżant Colon znał znaczenie słowa \"ironia\". Uważał, że to owoc podobny do aronii. Uśmiechnął się z szacunkiem.
- Trzeba być sprytnym, żeby pokonać współczesnych międzyna­rodowych przestępców, panie Poons - powiedział.

Kosiarz - Colon, Fred, Poons, Windle

Dodał(a): Corv

* * *

Sierżant Colon, myślał Vimes, potykając się w stęchłej ciemno­ści. Oto człowiek, który lubi noc. Sierżant Colon trzydzieści lat szczęśliwego małżeństwa zawdzięczał temu, że pani Colon praco­wała cały dzień, a on całą noc. Porozumiewali się liścikami. Zanim wyszedł na służbę, przygotowywał jej herbatę, a ona rankiem zosta­wiała mu w piekarniku gorące śniadanie. Mieli trójkę dorosłych dzieci, zrodzonych, jak się domyślał Vimes, dzięki wyjątkowo prze­konującemu stylowi pisania.

Straż! Straż! - Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

Dla kaprala Nobbsa i sierżanta Colona stało się oczywiste, że żadna horda barbarzyńców raczej nie włączy inwazji na Ankh-Morpork w swoje plany podróżne tego wieczora. Strażnicy nie mieli do nich żalu.
Zamknęli bramę. Nie była to czynność tak dramatyczna, jak mogłoby się wydawać, jako że klucze zginęły gdzieś już dawno. Spóźnieni podróżni zwykle rzucali kamykami w okna domów zbudowanych na szczycie muru, aż trafili na znajomego, który podnosił sztabę. Zakładano, że obcy najeźdźcy nie będą wiedzieli, w które okna rzucać kamykami.

Prawda - Colon, Fred, Nobby Nobbs

Dodał(a): Corv

* * *

- Masz rację. Ale nasz kapitan, widzicie... Czytałem kiedyś ta ką książkę... Wiecie, wszyscy mamy w ciałach alkohol... taki niby naturalny. Choćby człowiek przez całe życie nie wypił ani kropelki, ciało jakoś samo go wytwarza. Ale kapitan Vimes, rozumiecie, był z tych, co to ich ciało nie wytwarza alkoholu. Znaczy, tak jakby urodził się dwa kieliszki poniżej normy.
- O rany... - szepnął Marchewa.
- Tak jest... Więc kiedy jest trzeźwy, to jest naprawdę trzeźwy. Nazywają to knurdem. Pamiętasz, jak się czujesz rano po nocy chlania, Nobby? A on się tak czuje przez cały czas.

Straż! Straż! - Vimes, Samuel, Colon, Fred

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4