Nie dotykać!


przycisk końca świata

Demon odkaszlnął nerwowo (demony nie oddychają; jednakże dla każdej istoty inteligentnej, oddychającej czy nie, nadchodzą w życiu takie chwile, gdy odkasłuje nerwowo. Jedna z takich chwil nastała właśnie teraz, przynajmniej dla tego konkretnego demona).

Kolor magii - inni

Dodał(a): Corv

* * *

- Jest niedaleko - oznajmił prowadzący mag, zerkając do niedużej kryształowej kuli.
Chóralny pomruk z kolumny za jego plecami oznaczał w przybliżeniu, że jakkolwiek daleko znajduje się Rincewind, gorąca kąpiel, solidny posiłek i miękkie ciepłe łóżko są jeszcze dalej.

Blask fantastyczny - inni, Rincewind

Dodał(a): Fru

* * *

- Jeśli mnie zabijesz, tysiące staną w moje miejsce.- mężczyzna opierał się już plecami o ścianę.
- Istotnie. - przyznał Cohen tonem perswazji. - Ale przecież nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że ty będziesz już martwy.

Blask fantastyczny - inni, Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Fru

* * *

- W lochach jest czarownica - szepnął jej ktos do ucha. Podobno straszliwie ja torturują. (...)
- Prawdopodobnie zaszło nieporozumienie. Wszyscy wiedzą, że nie można uwięzic czarownicy wbrew jej woli.

Trzy Wiedźmy - inni, Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'

Dodał(a): fru

* * *

Kupiec szukał jaśniejszych stron sytuacji; należał do osób, które — kiedy wszystko zaczyna się sypać - organizują festiwale pieśni chóralnej.

Straż! Straż! - inni

Dodał(a): Corv

* * *

[rozmowa czaszki z krukiem]
- Te dzisiejsze dzieciaki...
- To wszystko przez edukację - stwierdził kruk.
- Za dużo wiedzy to niebezpieczna sprawa. O wiele groźniejsza niż odrobina wiedzy. Zawsze to powtarzałem, kiedy jeszcze żyłem.
- A właściwie kiedy to było?
- Nie mogę sobie przypomnieć. Myślę, że byłem uczonym. Prawdopodobnie nauczycielem albo filozofem, czy kimś w tym stylu. Teraz leżę na stole, a ptak robi mi na głowę.
- Bardzo alegoryczne - mruknął kruk.

Muzyka duszy - inni, Miodrzekł

Dodał(a): Corv

* * *

[Blert Wheedown (robił gitary)]Według jego obserwacji, gitarzyści dzielili się na trzy kategorie. Byli więc tacy, których uważał za prawdziwych muzyków; pracowali w Operze albo w jednej z niewielkich prywatnych orkiestr. Byli śpiewacy ludowi, którzy nie umieli grać, ale to w niczym nie przeszkadzało, gdyż śpiewać też zwykle nie umieli. I wreszcie byli - hm, hm... - trubadurzy i inne zawadiackie typy; uważali, że gitara, podobnie jak czerwona róża w zębach, pudełko czekoladek czy strategicznie umieszczona para skarpet, jest tylko kolejną bronią w wojnie płci. Ci w ogóle nie grali, jeśli nie liczyć jednego czy dwóch akordów, ale byli stałymi klientami. Skacząc przez okno sypialni w ucieczce przed rozwścieczonym mężem, kochanek zwykle najmniej przejmuje się pozostawionym za sobą instrumentem.

Muzyka duszy - inni

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6