świat dysku

Pogodynka




Jedno trzeba Cohenowi uczciwie przyznać. Jeśli nie miał powodu, żeby człowieka zabijać - na przykład takiego, że człowiek ten ma przy sobie dużą ilość skarbów albo znalazł się pomiędzy Cohenem, a miejscem, gdzie Cohen chce się dostać - był świetnym towarzyszem.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Corv

* * *

- Wiesz, jakie jest ich pokazowe danie na wybrzeżu?
- Nie.
- Zupa ze świńskiego ucha. Co ci to mówi o tym kraju?
Rincewind wzruszył ramionami.
- Bardzo oszczędni ludzie?
- Jakiś inny łobuz kasuje całą świnię.

Ciekawe czasy - Rincewind, Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Corv

* * *

Muszę jeszcze pogadać ze Starym Vincentem. - Machnął ręką z lekceważeniem. - Nie to, żeby było z nim coś nie tak - zapewnił wyzywającym tonem. - Tyle że pamięć mu szwankuje. Mieliśmy z nim trochę kłopotów po drodze. Cały czas mu tłumaczę, że gwałci się kobiety, a pali domy.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Rincewind patrzył na złoto.
Złoto na Kontynencie Przeciwwagi było równie pospolite jak miedź - to jeden z niewielu powszechnie znanych faktów dotyczących tego miejsca. Plan Cohena, by dokonać jakiegoś większego rabunku, zwyczajnie nie miał sensu. Istniała przecież granica tego, co można unieść. Równie dobrze mógłby napaść na jakąś małą wioskę i żyć jak król przez resztę swego żywota. Zresztą nie potrzebowałby aż tyle.

Ciekawe czasy - Rincewind, Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Corv

* * *

Myślał: Sześciu starych ludzi. A Uczą właściwie trudno liczyć, jest myślicielem, nie wojownikiem.
Zwątpienie nie było czymś regularnie wizytującym czaszkę Cohena. Kiedy człowiek usiłuje w jednej ręce nieść wyrywającą się dziewicę ze świątyni i worek skradzionych świątynnych skarbów, a drugą walczy z kilkoma rozzłoszczonymi kapłanami, niewiele pozostaje mu czasu na refleksje. Dobór naturalny sprawił, że zawodowi bohaterowie, którzy w kluczowym momencie skłonni są zadawać sobie pytania w rodzaju: „Jaki jest cel mojego życia?”, w krótkim czasie tracą i cel, i życie.
Ale sześciu starych ludzi... A Imperium Agatejskie ma prawie milion pod bronią.
Kiedy oceniało się stosunek sił w chłodnym świetle poranka, a nawet w tym przyjemnym, ciepłym świetle poranka, skłaniał on, by zastanowić się i zająć arytmetyką śmierci. Jeśli plan się nie powiedzie...
Cohen w zadumie przygryzł wargę. Jeśli plan się nie powiedzie, całe tygodnie miną, zanim uda im się zabić wszystkich. Może jednak powinien zabrać ze sobą Thoga Rzeźnika, chociaż musiał co dziesięć minut przerywać walkę i iść do ubikacji.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

Kiedy Cohen był małym chłopcem, ojciec zabrał go kiedyś na szczyt góry i wyjaśnił credo bohatera. Powiedział też, że nie ma większej radości niż zginąć w bitwie.
Cohen natychmiast dostrzegł błąd w tym rozumowaniu, a późniejsze życiowe doświadczenie umocniło tylko jego przekonania. Uważał, że jeszcze większą radością jest zabić w bitwie tego drugiego, a potem żyć sobie, siedząc na wysokim po nos stosie złota. Było to spostrzeżenie, które dobrze mu się przysłużyło.

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca

Dodał(a): Corv

* * *

Sprzedawca wybrał jeden owoc. Miecz Cohena pozostał ukryty w wózku inwalidzkim, jednak sprzedawca, reagując na jakiś podświadomy impuls, zadbał, żeby to było naprawdę dobre jabłko. Potem wziął monetę, co okazało się dość trudne, gdyż klient nie chciał jej wypuścić.
- No dalej, oddaj mi ją, czcigodny - powiedział sprzedawca.
Minęło pełne wydarzeń siedem sekund.
Kiedy skryli się już bezpiecznie za rogiem, Saveloy zwrócił się do ordyńców.
- Uwaga! Kto mi powie, co Cohen zrobił nieprawidłowo?
- Nie powiedział proszę?
- Co?
- Nie.
- Nie powiedział dziękuję?
- Co?
- Nie.
- Walnął handlarza arbuzem, pchnął go w truskawki, kopnął w orzechy, podpalił stragan i ukradł wszystkie pieniądze?
- Co?
- Prawidłowa odpowiedź. - Saveloy westchnął. - Dżyngis, a tak dobrze ci szło...

Ciekawe czasy - Cohen Barbarzyńca, Srebrna Orda

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4