- Rincewindzie, znam cię dopiero od godziny i jestem zdu­miona, że przeżyłeś tak długo.
- Tak... Ale jednak przeżyłem, prawda? Mam do tego talent. Pytaj kogokolwiek. Jestem nałogowcem.
- Nałogowcem czego?
- Życia. Przyzwyczaiłem się bardzo wcześnie. A teraz nie chcę rezygnować, nie chcę, żeby ktoś mi je zabrał. To zwyczajnie nie wy­pada.

Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena

Dodał(a): Corv

* * *

- To głupie. Co właściwie wy, magowie, macie do kobiet? Rincewind zmarszczył brwi.
- Właśnie nic nie powinniśmy mieć do kobiet. Na tym cala rzecz polega.

Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena

Dodał(a): Corv

* * *

Conena nie ruszyła się.
- Ojciec zawsze mi powtarza? - wyjaśniła - że bezcelowe jest podejmowanie bezpośredniego ataku na przeciwnika silnie uzbro­jonego w efektywną broń miotającą.
Rincewind, który pamiętał styl wyrażania się Cohena, spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Tak dosłownie - dodała - to mówił, żeby nie kopać się po tył­kach z jeżozwierzem.

Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena

Dodał(a): Corv

* * *

- Możemy spróbować uciekać dalej - zaproponował Rincewind.
- A czy to cokolwiek rozwiązuje?
- Rozwiązuje większość spraw.
- Jak daleko musimy dotrzeć, żeby być bezpieczni? – spytała Conena.
Rincewind zaryzykował spojrzenie za mur.
- Interesujący problem filozoficzny - stwierdził. – Dotarłem już daleko, a nigdy nie byłem bezpieczny.

Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena

Dodał(a): Corv

* * *

- Nie będę latał na żadnym dywanie! - syknął. - Mam lęk gruntu.
- Chciałeś powiedzieć: wysokości - poprawiła go Conena. -I nie bądź głuptasem.
- Wiem, co chciałem powiedzieć. To grunt zabija!

Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena

Dodał(a): Corv

* * *