- Rincewindzie, znam ciÄ™ dopiero od godziny i jestem zduÂmiona, że przeżyÅ‚eÅ› tak dÅ‚ugo.- Tak... Ale jednak przeżyÅ‚em, prawda? Mam do tego talent. Pytaj kogokolwiek. Jestem naÅ‚ogowcem.
- Nałogowcem czego?
- Å»ycia. PrzyzwyczaiÅ‚em siÄ™ bardzo wczeÅ›nie. A teraz nie chcÄ™ rezygnować, nie chcÄ™, żeby ktoÅ› mi je zabraÅ‚. To zwyczajnie nie wyÂpada.
Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena
dodał(a): Corv
- To głupie. Co właściwie wy, magowie, macie do kobiet? Rincewind zmarszczył brwi.- Właśnie nic nie powinniśmy mieć do kobiet. Na tym cala rzecz polega.
Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena
dodał(a): Corv
Conena nie ruszyÅ‚a siÄ™.- Ojciec zawsze mi powtarza? - wyjaÅ›niÅ‚a - że bezcelowe jest podejmowanie bezpoÅ›redniego ataku na przeciwnika silnie uzbroÂjonego w efektywnÄ… broÅ„ miotajÄ…cÄ….
Rincewind, który pamiętał styl wyrażania się Cohena, spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Tak dosÅ‚ownie - dodaÅ‚a - to mówiÅ‚, żeby nie kopać siÄ™ po tyÅ‚Âkach z jeżozwierzem.
Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena
dodał(a): Corv
- Możemy spróbować uciekać dalej - zaproponował Rincewind.- A czy to cokolwiek rozwiązuje?
- Rozwiązuje większość spraw.
- Jak daleko musimy dotrzeć, żeby być bezpieczni? – spytaÅ‚a Conena.
Rincewind zaryzykował spojrzenie za mur.
- InteresujÄ…cy problem filozoficzny - stwierdziÅ‚. – DotarÅ‚em już daleko, a nigdy nie byÅ‚em bezpieczny.
Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena
dodał(a): Corv
- Nie będę latał na żadnym dywanie! - syknął. - Mam lęk gruntu.- Chciałeś powiedzieć: wysokości - poprawiła go Conena. -I nie bądź głuptasem.
- Wiem, co chciałem powiedzieć. To grunt zabija!
Czarodzicielstwo - Rincewind, Conena
dodał(a): Corv







