świat dysku

Pogodynka


POZNAŁEŚ JUŻ MOJĄ CÓRKĘ? - zapytał.
- Ee... Tak, proszę pana - odparł Mort z ręką na klamce.
TO BARDZO MIŁA DZIEWCZYNA, ALE MYŚLĘ, ŻE PRZYDAŁBY SIĘ JEJ KTOŚ W JEJ WIEKU, Z KIM MOGŁABY POROZMAWIAĆ.
- Na pewno...
NO I OCZYWIŚCIE PEWNEGO DNIA TO WSZYSTKO BĘDZIE NALEŻEĆ DO NIEJ.
Coś podobnego do małej błękitnej supernowej rozbłysło na moment w głębi jego oczodołów. Mort uświadomił sobie, że z niejakim zakłopotaniem i całkowitym brakiem doświadczenia Śmierć próbował mrugnąć.

Mort - Śmierć, Mort, Ysabell

Dodał(a): Uuu!

* * *

Ysabell płakała. Nie szlochała jak dama, ale łkała głośno, pociągając nosem – jakby bąble powietrza z podwodnego wulkanu ścigały się, który pierwszy dotrze na powierzchnię. Łkania wyrywały się pod ciśnieniem, dojrzałe latami nieszczęścia.
- Ehm... - powiedział Mort.
Drżała jak wodne łóżko w strefie wstrząsów sejsmicznych. Nerwowo szperała po rękawach szukając chusteczki, ale byłaby ona tak nieprzydatna jak papierowy kapelusz podczas burzy z piorunami. Próbowała coś powiedzieć, lecz wydobywała z siebie jedynie strumień spółgłosek przerywanych łkaniem.
- Ee... - powiedział Mort.
- Zapytałam: jak myślisz, ile mam lat?
- Piętnaście? - zaryzykował.
- Szesnaście – zawyła. - A wiesz, jak długo mam szesnaście lat?
- Przepraszam, ale nie ro...
- Pewnie, że nie rozumiesz. Nikt nie rozumie. - Wysiąkała nos i mimo drżenia dłoni starannie wetknęła dość mokrą chustkę z powrotem do rękawa.
- Ty możesz wyjeżdżać – powiedziała. - I jesteś tu za krótko, żeby się zorientować. Nie zauważyłeś, że czas stoi tu w miejscu? Oczywiście, coś płynie, ale to nie jest prawdziwy czas. On nie potrafi stworzyć prawdziwego czasu.
- Aha...
Kiedy znów się odezwała, mówiła cienkim głosem, spokojnie, a przede wszystkim odważnie, jak ktoś, kto mimo fatalnej sytuacji wziął się w garść, ale lada chwila może wypuścić.
- Jestem szesnastolatką od trzydziestu pięciu lat.

Mort - Mort, Ysabell

Dodał(a): Uuu!

* * *