życie to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać...

Kosiarz - Malich, Albert

Dodał(a): Corv

* * *

[o domenie Śmierci]Nie było tu prawdziwego dnia ani nocy. Z początku Albert nie mógł się do tego przyzwyczaić - istniał tylko jasny pejzaż, a nad nim czarne niebo z gwiazdami. Śmierć nigdy nie pojął, o co naprawdę chodzi z dniem i nocą. Kiedy pojawiali się ludzcy mieszkańcy, dom zwykle utrzymywał dwudziestosześciogodzinny rytm dobowy. Ludzie, pozostawieni sami sobie, żyli w cyklu dłuższym niż dwadzieścia cztery godziny, żeby o zachodzie można ich było wyzerować, jak mnóstwo maleńkich zegarów. Musieli jakoś się godzić z czasem, ale dni stanowiły coś w rodzaju osobistego wyboru. Albert kładł się spać, ile razy sobie o tym przypomniał. Teraz siedział przy zapalonej świecy i wpatrywał się w pustkę.

Muzyka duszy - Śmierć, Malich, Albert

Dodał(a): Corv

* * *

JAK NAZYWASZ TO WYRAŻENIE CIEPŁA, KTÓRE CZUJESZ W ŚRODKU?
-Zgaga - burknął Albert

Wiedźmikołaj - Śmierć, Malich, Albert

Dodał(a): Mauer

* * *

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pod Załatanym Bębnem Albert kłócił się z oberżystą o pożółkły rachunek, przekazywany pieczołowicie z ojca na syna przez jedno królobójstwo, trzy wojny domowe, sześćdziesiąt jeden wielkich pożarów, czterysta dziewięćdziesiąt włamań i ponad piętnaście tysięcy bójek, a stwierdzający, iż Alberto Malich wciąż winien jest właścicielom trzy miedziaki plus oprocentowanie, co daje obecnie łączną zawartość znacznej części co większych skarbców Dysku i po raz kolejny dowodzi, że ankhiański kupiec z nie zapłaconym rachunkiem ma pamięć, która potrafiłaby zdumieć nawet słonia...

Mort - Malich, Albert, Załatany Bęben

Dodał(a): Marw

* * *

Śmierć jakby nie słyszał Alberta. Znowu wpatrywał się w klepsydrę księżniczki Keli.
JAK SIE NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
- Chyba smutek panie. A teraz..
JESTEM ZASMUTKOWANY.

Mort - Śmierć, Malich, Albert

Dodał(a): Uuu

* * *