świat dysku

Pogodynka


Kwestor przyjrzał się. Na okładce wypisano słowa: "Windle Poons - Yego Dziennik". Plasterek bekonu służył za zakładkę kartki z dzisiejszą datą.
Pod Sprawami do Załatwienia drżąca ręka wpisała: Umrzeć.
Kwestor nie mógł się powstrzymać. Odwrócił stronę.
Tak. Pod jutrzejszą datą zapisano: Urodzić się.

Kosiarz - Kwestor, Poons, Windle

Dodał(a): Corv

* * *

Windle zaczai sobie uświadamiać, że ludzkie ciało nie jest kierowane przez mózg, niezależnie od opinii mózgu w tej sprawie. Funkcjonuje dzięki dziesiątkom automatycznych systemów, które działają brzęcząc i tykając z precyzją, jakiej się nie zauważa, dopóki coś się nie zepsuje.
Przyjrzał się sobie ze sterowni czaszki. Popatrzył na bezgłośną chemiczną fabrykę wątroby z takim uczuciem, jakiego doświadcza budowniczy kajaków, kiedy ogląda urządzenia sterownicze skomputeryzowanego supertankowca. Tajemnice nerek oczekiwały, aż Windle nad nimi zapanuje. A jeśli już o tym mowa, to czym właściwie jest śledziona? Jak zmusić ją do pracy?

Kosiarz - Poons, Windle

Dodał(a): Corv

* * *

Jak człowiek usiłujący zaprogramować magnetowid na podstawie instrukcji tłumaczonej z japońskiego na holenderski przez koreańskiego zbieracza ryżu... ruszył przed siebie.

Kosiarz - Poons, Windle

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o nieumarłym Windle Poonsie]
- Musimy go zmusić, żeby przeszedł po wodzie.
- Co? - zdziwił się dziekan.
- Przejść po wodzie. Nieumarli tego nie potrafią.
(...)
- Ale za życia też nie umiał chodzić po wodzie - zauważył z powątpiewaniem dziekan.
- Rzeczywiście. To bez sensu.
- Bieżącej wodzie - uzupełnił nagle wykładowca run współczesnych. - To ma być woda bieżąca. Przepraszam. Nie mogą nad nią przejść.
- Aha...
- Ale ja też nie umiem przejść nad bieżącą wodą - oświadczył dziekan.
- Nieumarły! Nieumarły! - zawołał kwestor, który z wolna tracił zmysły.

Kosiarz - Kwestor, Poons, Windle, Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

Żywi ignorowali to, co niezwykłe i cudowne, ponieważ życie było zbyt wypełnione tym, co nudne i zwyczajne.

Kosiarz - Poons, Windle

Dodał(a): Corv

* * *

- Windle wyciągnął nogi z ziemi i otrzepał szatę. - Przepraszam za twój trawnik - dodał, spoglądając na dziurę w ziemi.
- Nie ma o czym mówić, panie Poons.
- Długo trzeba pracować, żeby doprowadzić go do takiego stanu?
- Myślę, że jakieś pięćset lat.
- Ojej... Strasznie mi przykro. Mierzyłem w piwnice, ale chyba zmyliłem kierunek.
- Proszę się nie martwić, panie Poons - pocieszył go krasnolud. - I tak wszystko rośnie jak zwariowane. Zakopię to jeszcze dzisiaj, rzucę trochę nasion, a pięćset lat przeleci jak z bicza trząsł. Sam pan zobaczy.

Kosiarz - Poons, Windle, Modo

Dodał(a): Corv

* * *

Windle zdał sobie sprawę, że rozmowa z nim przypomina rozmowę z nadrektorem. Nie miało właściwie znaczenia, co się mówi, ponieważ nie słuchał. Tyle że w wypadku Mustruma Ridcully'ego przyczyną było to, że się nie przejmował, podczas gdy Reg Shoe gdzieś we własnej głowie tworzył także wypowiedzi rozmówcy.

Kosiarz - Poons, Windle, Reg Shoe

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3