[mowa o nieumarłym Windle Poonsie]
- Musimy go zmusić, żeby przeszedł po wodzie.
- Co? - zdziwił się dziekan.
- Przejść po wodzie. Nieumarli tego nie potrafią.
(...)
- Ale za życia też nie umiał chodzić po wodzie - zauważył z powątpiewaniem dziekan.
- Rzeczywiście. To bez sensu.
- Bieżącej wodzie - uzupełnił nagle wykładowca run współczesnych. - To ma być woda bieżąca. Przepraszam. Nie mogą nad nią przejść.
- Aha...
- Ale ja też nie umiem przejść nad bieżącą wodą - oświadczył dziekan.
- Nieumarły! Nieumarły! - zawołał kwestor, który z wolna tracił zmysły.

Kosiarz - Kwestor, Poons, Windle, Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

- A właściwie co to takiego? - spytał dziekan, badając trzymane w rękach narzędzie.
- To się nazywa szpadel - wyjaśnił pierwszy prymus. - Widziałem, jak używają go ogrodnicy. Ten ostry koniec trzeba wbić w ziemię. Potem jest już trudniej.

Kosiarz - Dziekan, Pierwszy prymus

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o rytuale AshkEnte]
- To drobnostka - odparł Ridcully. - Nie ma się czym przejmować. Szczerze mówiąc, zeszłej nocy właśnie o tym czytałem. Wystarczą trzy kawałki drewna i...
- I cztery milikwarty mysiej krwi - dokończył ponuro pierwszy prymus. - Ale nawet tyle nie jest potrzebne. Można użyć dwóch kawałków drewna i jajka. Tylko jajko musi być świeże.
(...)
- Wszystko jedno - wtrącił dziekan. - To niebezpieczne. Zawsze miałem wrażenie, że on pozostaje we wnętrzu oktogramu tylko dla zachowania pozorów. Nie znoszę, kiedy tak patrzy na człowieka i wygląda, jakby coś liczył.

Kosiarz - Dziekan, Ridcully, Mustrum, Pierwszy prymus

Dodał(a): Corv

* * *

- Jak można zabić ducha?
- Skąd mam wiedzieć? Zwykle nie pojawia się taki problem.
- Myślę, że potrzebne są egzorcyzmy.
- Co? Trzeba je wysyłać do ciepłych krajów? Dziekan był gotów na takie pytanie.
- Chodzi o egzorcyzmy, panie nadrektorze, nie o egzotykę. Nie sądzę, żeby wypoczynek w egzotycznych krajach był tu niezbędny.
- No pewno, chłopie. Nie chcemy chyba, żeby kręciły się tu stada wypoczętych duchów.

Kosiarz - Dziekan, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o ożywionej pryzmie kompostu]
- Nie jest chyba inteligentna, prawda? - upewnił się kwestor.
- Ona tylko przesuwa się powoli i wyżera, co złapie - uspokoił go dziekan.
- Wystarczy wsadzić jej spiczasty kapelusz, a nadawałaby się do grona profesorskiego - mruknął nadrektor. Pryzma ruszyła za nimi.

Kosiarz - Kwestor, Dziekan, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

Sam dziekan nie pamiętał już, kiedy był tak szczęśliwy. Od sześćdziesięciu lat przestrzegał wszystkich regulaminowych zasad magicznych i nagle mógł się zabawić jak jeszcze nigdy w życiu. Nie zdawał sobie sprawy, że w głębi duszy najbardziej lubił sprawiać, żeby różne rzeczy rozpadały się z plaśnięciem.

Kosiarz - Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

- Uuk.
- Ty? Nie możemy cię zabrać. - Dziekan spojrzał niechętnie na bibliotekarza. - Mało wiesz o city guerillas.
- Uuk! - odpowiedział bibliotekarz i wykonał zaskakująco zro­zumiały gest sugerujący, że z drugiej strony to, czego nie wie o city orangutans, można by spisać na bardzo małych rozdeptanych kawał­kach. Na przykład dziekana.

Kosiarz - Bibliotekarz, Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

1 2