Rozpatrując sprawę pod kątem intelektu, Ridcully utrzymywał się na stanowisku [nadrektora] z dwóch powodów. Po pierwsze, nigdy, ale to nigdy nie zmieniał zdania w żadnej sprawie. Po drugie, potrzebował co najmniej paru minut, żeby zrozumieć dowolną nową ideę, jaką ktoś mu tłumaczył. To ważna cecha przywódcy, ponieważ jeśli po dwóch minutach ktoś nadal próbuje coś wyjaśniać, jest to prawdopodobnie ważne; jeśli natomiast rezygnuje po ledwie minucie, z pewnością chodzi mu o coś, czym w ogóle nie powinien nikomu zawracać głowy.

Kosiarz - Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

[Ankh-Morpork] Wiele pieśni napisano na temat tej gwarnej metropolii. Najsłynniejsza z nich to oczywiście "Pod dachami Ankh-Morpork", ale warto też wspomnieć "Zabierz mnie daleko od Ankh-Morpork", "Boję się, że wracam do Ankh-Morpork" i stary przebój "Zaraza z Ankh-Morpork".

Kosiarz - Narrator, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

- Mam wrażenie, że gwardziści nadal próbują uwolnić Patrycjusza - domyślił się arcykapłan. - Najwyraźniej nawet jego tajne przejścia są zablokowane.
- Wszystkie? - zdziwił się Ridcully. - Myślałem, że ten przebiegły diabeł maje wszędzie.
- Zablokowane - powtórzył kapłan. - Wszystkie.
- Prawie wszystkie - odezwał się głos za jego plecami.
Ridcully odwrócił się. Jakaś postać najwyraźniej wyszła ze ściany. Ludzka postać, ale tylko z braku innych możliwości. Chudy, blady, odziany w przykurzoną czerń Patrycjusz zawsze przypominał Ridcully'emu drapieżnego flaminga, gdyby tylko udało się znaleźć flaminga, który jest czarny i cierpliwy jak skała.(...)
- Ja... tego... Zdaje się, że kilku gwardzistów na górze próbuje uwolnić... - zaczął arcykapłan.
Patrycjusz machnął lekceważąco wąską dłonią.
- Nie śmiałbym im przeszkadzać - rzekł. - Daje im to jakieś zajęcie, a także poczucie własnej ważności.

Kosiarz - Ridcully, Mustrum, Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o rytuale AshkEnte]
- To drobnostka - odparł Ridcully. - Nie ma się czym przejmować. Szczerze mówiąc, zeszłej nocy właśnie o tym czytałem. Wystarczą trzy kawałki drewna i...
- I cztery milikwarty mysiej krwi - dokończył ponuro pierwszy prymus. - Ale nawet tyle nie jest potrzebne. Można użyć dwóch kawałków drewna i jajka. Tylko jajko musi być świeże.
(...)
- Wszystko jedno - wtrącił dziekan. - To niebezpieczne. Zawsze miałem wrażenie, że on pozostaje we wnętrzu oktogramu tylko dla zachowania pozorów. Nie znoszę, kiedy tak patrzy na człowieka i wygląda, jakby coś liczył.

Kosiarz - Dziekan, Ridcully, Mustrum, Pierwszy prymus

Dodał(a): Corv

* * *

- Jak można zabić ducha?
- Skąd mam wiedzieć? Zwykle nie pojawia się taki problem.
- Myślę, że potrzebne są egzorcyzmy.
- Co? Trzeba je wysyłać do ciepłych krajów? Dziekan był gotów na takie pytanie.
- Chodzi o egzorcyzmy, panie nadrektorze, nie o egzotykę. Nie sądzę, żeby wypoczynek w egzotycznych krajach był tu niezbędny.
- No pewno, chłopie. Nie chcemy chyba, żeby kręciły się tu stada wypoczętych duchów.

Kosiarz - Dziekan, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

[mowa o ożywionej pryzmie kompostu]
- Nie jest chyba inteligentna, prawda? - upewnił się kwestor.
- Ona tylko przesuwa się powoli i wyżera, co złapie - uspokoił go dziekan.
- Wystarczy wsadzić jej spiczasty kapelusz, a nadawałaby się do grona profesorskiego - mruknął nadrektor. Pryzma ruszyła za nimi.

Kosiarz - Kwestor, Dziekan, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

- Tarło łososi.
- Co?
- Nie w Ankh, ma się rozumieć. Nie wierzę, żeby łosoś mógł popłynąć w górę rzeki...
- Chyba że na piechotę - zgodził się pierwszy prymus.

Kosiarz - Ridcully, Mustrum, Pierwszy prymus

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7