Ridcully był człowiekiem prostodusznym. To nie znaczy głupim. To znaczy, że aby myśleć o czymś w sposób należyty, musiał najpierw odciąć wszyst­kie skomplikowane kawałki na obrzeżach

Kosiarz - Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

- I dlaczego nie było jeszcze wybuchu?
- Dołożyłem niewielkie opóźnienie, nadrektorze. Pomyślałem, że może chcielibyśmy się wydostać, zanim to nastąpi.

Kosiarz - Dziekan, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

- (...) Zawsze dążyłem do biura bez papierów...
- Tak, nadrektorze. I dlatego zapewne chowa pan dokumenty w kredensie, a nocą wyrzuca przez okno.
- Czyste biurko, czysty umysł.

Prawda - Kwestor, Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

Nadrektor usadowił się wygodnie przy swoim stole bilardowym.
Już dawno pozbył się urzędowego biurka. Stół bilardowy okazał się o wiele wygodniejszy. Nic nie zsuwało się z blatu na podłogę, miał kilka wygodnych luz, gdzie można trzymać słodycze i inne drobiazgi, a kiedy Ridcully się nudził, zawsze mógł zrzucić papiery i poćwiczyć technikę uderzeń* [przyp.: Był magiem. Dla magów uderzenia techniczne to nie typowe „trzy razy dookoła stołu”. Jego najlepszy wyczyn to odbicie od bandy, odbicie od mewy, odbicie od potylicy kwestora, który przechodził przed gabinetem w zeszły wtorek (niewielkie zakłócenie temporalne) i trudny karambol sufitowy. Kula minęła łuzę o włos, ale strzał i tak był trudny.]. Nigdy nie przejmował się tym, żeby przenieść papiery z powrotem na miejsce. Doświadczenie mówiło mu, że rzeczy ważne nigdy nie zostają zapisane, bo ludzie są zajęci krzyczeniem.

Muzyka duszy - Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

„Niewielu zdaje sobie sprawę”, pisał, „że Ankh posiada znaczną i różnorodną populację ryb...* [przyp.: To prawda. Natura potrafi przystosować się niemal do wszystkiego. Istniały ryby, które wyewoluowały do życia w rzece. Wyglądały jak skrzyżowanie kraba o miękkiej skorupie z przemysłowym odkurzaczem, miały tendencję do eksplodowania w czystej wodzie, a czego się używa jako przynęty, nie powinno nikogo interesować. Były jednak rybami, a taki sportowiec jak Ridcully nie przejmuje się smakiem swoich zdobyczy.]”.

Muzyka duszy - Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

- Właśnie stłukł komplet do przypraw - zauważył Ridcully.
- Będzie szczypało w oczy przez parę godzin.
- Owszem, ostry jest jak musztarda - przyznał dziekan.
- Żeby tylko nam nie dosolił - mruknął pierwszy prymus. Nadrektor uniósł dłoń.
- Domyślam się, że ktoś zamierza zaraz powiedzieć coś w stylu: „Mam nadzieję, że straż się nie dopieprzy” - rzekł. - Albo: „Chłop jest dzisiaj nie w sosie”. Założę się, że wszyscy myślicie, co by tu powiedzieć głupiego o keczupie. A ja chciałbym się tylko dowiedzieć, jaka jest różnica między moimi wykładowcami a bandą idiotów z groszkiem zamiast mózgów.

Muzyka duszy - Dziekan, Ridcully, Mustrum, Pierwszy prymus

Dodał(a): Corv

* * *

Ledwie zdążył zakończyć wstawanie, gdy Ridcully przeszedł szybko po zroszonej trawie uniwersyteckiego ogrodu i zastukał mocno do drzwi budynku Magii Wysokich Energii.
Na ogół unikał tego miejsca. Nie dlatego że nie rozumiał, czym naprawdę zajmują się tam młodzi magowie, ale mocno podejrzewał, że oni też nie rozumieją. Miał wrażenie, że bardzo się cieszą, kiedy mają coraz mniej i mniej pewności co do świata. Przychodzili na przykład na kolację i mówili coś w stylu: „O rany, właśnie obaliłem teorię thaumicznej imponderabilności Marrowleafa”, jakby to był powód do dumy, a nie wyjątkowa nieuprzejmość.

Muzyka duszy - Ridcully, Mustrum

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7