Trudno okreÅ›lić jego wiek. Ale sÄ…dzÄ…c po cynizmie i zmÄ™czeÂniu Å›wiatem, bÄ™dÄ…cych odpowiednikiem datowania wÄ™glem dla ludzkiej osobowoÅ›ci, miaÅ‚ jakieÅ› siedem tysiÄ™cy lat.dodaÅ‚(a): Corv
IstniaÅ‚ tylko jeden powód, by nie twierdzić, że Nobby bliski jest królestwa zwierzÄ…t: taki, że króleÂstwo zwierzÄ…t by wstaÅ‚o i odeszÅ‚o jak najdalej.dodaÅ‚(a): Corv
Takich ludzi jak kapral Nobbs spotyka siÄ™ we wszystkich siÂÅ‚ach zbrojnych. Chociaż w stopniu encyklopedycznym opaÂnowujÄ… wszelkie szczegóły regulaminów, zawsze siÄ™ starajÄ…, by nie awansować powyżej - powiedzmy - kaprala. Nobbs zwykle mówiÅ‚ kÄ…tem ust. PaliÅ‚ bez przerwy, ale - co ciekawe - Marchewa zaÂuważyÅ‚, że każdy papieros Nobby'ego niemal natychmiast stawaÅ‚ siÄ™ niedopaÅ‚kiem i pozostawaÅ‚ tym niedopaÅ‚kiem w nieskoÅ„czoność. Chyba że zostaÅ‚ wetkniÄ™ty za ucho, bÄ™dÄ…ce rodzajem nikotynowego cmentarzyska sÅ‚oni. Przy rzadkich okazjach, kiedy Nobbs wyjmoÂwaÅ‚ niedopaÅ‚ek z ust, trzymaÅ‚ go w stulonej dÅ‚oni.dodaÅ‚(a): Corv
- On się tam bije! - zawołał, chwytając kapitana za ramię.- Całkiem sam? - spytał Vimes.
- Nie, ze wszystkimi! - krzyknął Nobby i podskoczył.
- Aha.
Sumienie podpowiadało: Jest was trzech. On nosi taki sam mundur. To jeden z twoich ludzi. Pamiętaj o biednym Gaskinie.
Inna część umysÅ‚u, znienawidzona i pogardzana, która jednak pozwoliÅ‚a mu przeżyć w Straży ostatnie dziesięć lat, mówiÅ‚a: NieÂgrzecznie jest siÄ™ wtrÄ…cać. Zaczekamy, aż skoÅ„czy, a potem zapytaÂmy, czy potrzebna mu pomoc. Poza tym Straż z zasady nie miesza siÄ™ do bójek. O wiele proÅ›ciej jest wkroczyć później i aresztować wszystÂkich nieprzytomnych.
Straż! Straż! - Samuel Vimes, Nobby Nobs
dodał(a): Corv
- A wy, kapralu, jeśli... Co ty wyprawiasz?- Przeszukuję ciała, sir - odparł pospiesznie Nobby. - Może znajdę jakieś dowody rzeczowe albo co.
- W ich sakiewkach?
Nobby schował ręce za plecami.
- Nigdy nie wiadomo, sir.
Straż! Straż! - Samuel Vimes, Nobby Nobs
dodał(a): Corv
I otworzył oczy.Zobaczył sufit. Widok ten wykluczył pewien szczególny zakres nieprzyjemnych możliwości, był zatem dobrym znakiem. Zamglony wzrok natrafił również na kaprala Nobbsa, który dobrym znakiem nie był. Kapral Nobbs niczego nie dowodził; można umrzeć i wciąż widzieć coś podobnego do kaprala Nobbsa.
Straż! Straż! - Samuel Vimes, Nobby Nobs
dodał(a): Corv
Dla kaprala Nobbsa i sierżanta Colona stało się oczywiste, że żadna horda barbarzyńców raczej nie włączy inwazji na Ankh-Morpork w swoje plany podróżne tego wieczora. Strażnicy nie mieli do nich żalu.Zamknęli bramę. Nie była to czynność tak dramatyczna, jak mogłoby się wydawać, jako że klucze zginęły gdzieś już dawno. Spóźnieni podróżni zwykle rzucali kamykami w okna domów zbudowanych na szczycie muru, aż trafili na znajomego, który podnosił sztabę. Zakładano, że obcy najeźdźcy nie będą wiedzieli, w które okna rzucać kamykami.
Prawda - Fred Colon, Nobby Nobs
dodał(a): Corv






