- Windle wyciągnął nogi z ziemi i otrzepał szatę. - Przepraszam za twój trawnik - dodał, spoglądając na dziurę w ziemi.
- Nie ma o czym mówić, panie Poons.
- Długo trzeba pracować, żeby doprowadzić go do takiego stanu?
- Myślę, że jakieś pięćset lat.
- Ojej... Strasznie mi przykro. Mierzyłem w piwnice, ale chyba zmyliłem kierunek.
- Proszę się nie martwić, panie Poons - pocieszył go krasnolud. - I tak wszystko rośnie jak zwariowane. Zakopię to jeszcze dzisiaj, rzucę trochę nasion, a pięćset lat przeleci jak z bicza trząsł. Sam pan zobaczy.

Kosiarz - Poons, Windle, Modo

Dodał(a): Corv

* * *

Modo wierzył w kompost z taką samą pasją, z jaką inni wierzyli w bogów. Jego pryzmy kompostu falowały, fermentowały i fosforyzowały słabo w ciemności, być może dzięki tajemniczym, możliwe że nielegalnym składnikom, jakie Modo tam dodawał, chociaż nigdy niczego mu nie udowodniono. Zresztą nikt nie zamierzał ich rozkopywać, żeby sprawdzić, co jest w środku.
Same martwe odpadki, a przecież w pewnym sensie żywe. I rosły na nich róże. Pierwszy prymus wytłumaczył Modowi, że róże rosły tak wysoko, ponieważ na tym polega cud istnienia. Jednak Modo osobiście uważał, że próbują jak najbardziej oddalić się od kompostu.

Kosiarz - Modo

Dodał(a): Corv

* * *