Nie dotykać!


przycisk końca świata



- Mam wrażenie, że gwardziści nadal próbują uwolnić Patrycjusza - domyślił się arcykapłan. - Najwyraźniej nawet jego tajne przejścia są zablokowane.
- Wszystkie? - zdziwił się Ridcully. - Myślałem, że ten przebiegły diabeł maje wszędzie.
- Zablokowane - powtórzył kapłan. - Wszystkie.
- Prawie wszystkie - odezwał się głos za jego plecami.
Ridcully odwrócił się. Jakaś postać najwyraźniej wyszła ze ściany. Ludzka postać, ale tylko z braku innych możliwości. Chudy, blady, odziany w przykurzoną czerń Patrycjusz zawsze przypominał Ridcully'emu drapieżnego flaminga, gdyby tylko udało się znaleźć flaminga, który jest czarny i cierpliwy jak skała.(...)
- Ja... tego... Zdaje się, że kilku gwardzistów na górze próbuje uwolnić... - zaczął arcykapłan.
Patrycjusz machnął lekceważąco wąską dłonią.
- Nie śmiałbym im przeszkadzać - rzekł. - Daje im to jakieś zajęcie, a także poczucie własnej ważności.

Kosiarz - Ridcully, Mustrum, Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Patrycjusz nie należał do ludzi, którym można grozić palcem - chyba że ktoś chce liczyć tylko do dziewięciu.

Straż! Straż! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

- Załatwię tę sprawę jak najszybciej - obiecał.
To było dobre określenie. Zmuszało ludzi do zastanowienia. Nie byli pewni, czy załatwi sprawę natychmiast, czy załatwi ją krót­ko. I nikt nie śmiał zapytać.

Straż! Straż! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Z Patrycjuszem zawsze tak wygląda, pomyślał z goryczą. Człowiek przychodzi do niego z całkowicie uza­sadnioną skargą, a potem wycofuje się tyłem, w ukłonach, z ulgą, że w ogóle może stąd wyjść. Trzeba oddać Patrycjuszowi sprawiedliwość, stwierdził niechętnie. Bo jeśli nie, wyśle ludzi, którzy sami ją wezmą.

Straż! Straż! - Pew, Urdo van, Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Jedną z zadziwiających reform wprowadzonych przez Patrycjusza było uczynie­nie złodziei odpowiedzialnymi za poziom przestępczości w mieście, z rocznymi budże­tami, planowaniem rozwoju, a przede wszystkim ścisłą ochroną zawodu. W zamian za uzgodniony średni poziom dochodów z kradzieży, sami złodzieje pilnowali, by wszelkie nieautoryzowane występki spotykały się z natychmiastową reakcją Niesprawiedliwości, która zwykle wyglądała jak kij nabijany na końcu gwoździami.

Straż! Straż! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Trzeba wyjątkowego umysłu, by rządzić takim miastem jak Ankh-Morpork. I lord Vetinari miał taki umysł. W końcu był wyjątkowym człowiekiem. Pomniejszych możnowładców zdumiewał i rozwścieczał do te­go stopnia, że już dawno zrezygnowali z prób zamordowania go i te­raz tylko walczyli o pozycję między sobą.

Straż! Straż! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Inni możni pożywiali się skowronkami nadziewanymi pawimi ję­zyczkami, a lord Vetinari uważał, że szklanka przegotowanej wody i pół kromki suchego chleba jest posiłkiem krzepiącym i eleganckim.
(...)
Ubierał się na czarno. Nie była to czerń szczególnie imponują­ca, jaką nosili najlepsi skrytobójcy, ale poważna, trochę wytarta czerń człowieka, który rankiem nie chce marnować czasu na zastanawia­nie się, co włożyć. A trzeba by wstać naprawdę wcześnie, żeby być na nogach przed Patrycjuszem; rozsądniej byłoby w ogóle się nie kłaść.

Straż! Straż! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8