Nie dotykać!


przycisk końca świata



- Witaj, Gorphalu - rzucił uprzejmie patrycjusz. - Wejdź, proszę. Usiądź. Czy zdołam cię namówić na rozgwiazdę w cukrze?
- Jestem na twoje rozkazy, panie - odparł spokojnie starzec. - Z wyjątkiem tych, które dotyczą konserwowanych szkarłupni.

Kolor magii - Vetinari, Havelock, Gorphal

Dodał(a): Kinga

* * *

Jak jednak powinniśmy reagować, kiedy przestępstwami zajmuje się ktoś wysoko urodzony i bogaty? Jeśli człowiek ubogi spędzi rok w więzieniu za to, że ukradnie z głodu, to jak wysoka musi być szubienica, na której zawiśnie bogacz, który łamie prawo z zachłanności?

Niuch - Vetinari, Havelock, Drumknott, Rufus

Dodał(a): Marek Sobczak

* * *

Wzbudził pan falę... – Vetinari się uśmiechnął – ...jak powiedziała ryba do człowieka z ołowianymi ciężarkami u nóg.

Piekło Pocztowe - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Corv

* * *

Czy Vetinari w ogóle sypiał? Prawdopodobnie musi kiedyś składać głowę, myślał Vimes. Każdy przecież czasami śpi. Szybkie drzemki mogą wystarczyć na jakiś czas, ale prędzej czy później człowiek potrzebuje solidnych ośmiu godzin. Prawda?
Była już prawie północ, a Vetinari siedział przy biurku, świeżutki jak stokrotka i chłodny jak poranna rosa.

Łups! - Vetinari, Havelock

Dodał(a): Kinga

* * *

– Kopalnia przypada nam domyślnie? – spytał Vetinari.
– Tak się wydaje, sir. O ile się orientuję, właściwy termin to „wywłaszczenie”.
– A tak. Oznacza otwartą kradzież w wykonaniu rządu.

Łups! - Vetinari, Havelock, Marchewa Żelaznywładsson

Dodał(a): Marek Sobczak

* * *

Moist czekał. Lord Vetinari potrafiłby wy grać wzrokowy pojedynek z posągiem, bo nawet posąg by się zdenerwował i przyznał do wszystkiego. Moist kontrował ujmującym uśmiechem, o którym wiedział, że niepomiernie Vetinariego irytuje.
Absolutna cisza zaległa w Podłużny m Gabinecie, gdy nieruchome spojrzenie i pogodny uśmiech walczyły o uzyskanie przewagi w jakimś innym wymiarze.

Para w ruch - Vetinari, Havelock, Moist von Lipwig

Dodał(a): Grace

* * *

[o szyfrowaniu wiadomości wysyłanych sekarami]
- Panie... - Leonard niemal jęczał. - Naprawdę nie mogę ci zagwarantować, że ktoś dostatecznie sprytny nie zdoła odczytać twoich wiadomości...
- Dobrze.
- Ależ panie, będą wiedzieli, co myślisz!
Vetinari poklepał go po ramieniu.
- Nie, Leonardzie. Będą tylko wiedzieli, co napisałem.

Piąty elefant - Vetinari, Havelock, Leonard z Quirmu

Dodał(a): corvvin

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8