A obok stały „Choroby owiec”, z mnóstwem uwag dopisanych przez babcię. Babcia Dokuczliwa była ekspertem od owiec, chociaż nazywała je „torbami na kości, oczy i zęby szukające coraz to nowego sposobu, żeby wyciągnąć kopyta”.
(...)zawsze powtarzała, że najlepszym lekarstwem dla owcy czy człowieka jest wystarczająca porcja terpentyny, dobre przekleństwo i kopniak. Z książki sterczały kawałki papieru z własnymi przepisami babci na rozmaite owcze dolegliwości. W przygotowaniu większości z nich zasadniczą rolę odgrywała terpentyna, ale przekleństwa też się zdarzały.

Wolni Ciutludzie - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

– No cóż, można powiedzieć, że żaba siedząca na kapeluszu stanowi pewną wskazówkę – przyznała Akwila.
– Tak naprawdę jestem ropuchem – odezwało się stworzenie spośród papierowych kwiatów.
– Jak na ropucha jesteś strasznie żółty.
– Ostatnio nie najlepiej się czuję – powiedział ropuch.
– I mówisz – dodała Akwila.
– Na to masz tylko moje słowo – oznajmił ropuch i zniknął w papierowym gąszczu. – Nic nie zdołasz mi udowodnić.

Wolni Ciutludzie - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

Jeśli się nad tym lepiej zastanowić, baśnie nigdy na nic nie przedstawiały dowodów.
Występował w nich przystojny książę… czy naprawdę był taki? A może po prostu ludzie nazywali go przystojnym, bo był księciem? Dziewczyna była piękna jak poranek… no dobrze, ale który poranek? Kiedy leje deszcz, trudno nawet wyjrzeć przez okno, by się o tym przekonać! Opowieści nie chciały, byś myślała – chciały, byś wierzyła w to, co ci opowiadają…

Wolni Ciutludzie - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Corv

* * *

Najpierw odwiedziła Nianię Ogg, której trzeba było wszystko opowiedzieć. Co pozwalało zaoszczędzić na czasie, bo jeśli człowiek powiedział coś Niani Ogg, powiedział wszystkim.

Zimistrz - Ogg, Gytha, 'Niania', Obolała, Tiffany

Dodał(a): Grace

* * *

Niektórzy sądzą, że "sabat" to określenie spotkania czarownic i rzeczywiście, tak właśnie stwierdza słownik. Ale prawdziwą nazwą dla spotkania czarownic jest "kłótnia".

Zimistrz - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Grace

* * *

Nie o to chodzi, że czarownice są nieuczciwe, ale bardzo uważają, jaką prawdę mówią.

Zimistrz - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Grace

* * *

Ludzie w czasach, kiedy nienawidzili czarownic, często oskarżali je, że rozmawiają z kotami. Oczywiście, że rozmawiały z kotami. Po trzech tygodniach bez inteligentnej konwersacji, która nie dotyczyłaby krów, człowiek rozmawiałby nawet ze ścianą… A to był pierwszy objaw chichotu.

„Chichot” dla czarownicy to coś więcej niż zwykły nieprzyjemny śmiech. Oznaczał, że jej umysł zerwał się z kotwicy. Oznaczał, że traci panowanie. Oznaczał, że samotność, ciężka praca, odpowiedzialność i problemy innych doprowadzają ją do szaleństwa, krok po kroku, każdy z nich tak mały, że ledwie zauważalny, aż w końcu uznawała za całkiem normalne, że nie warto się myć i można nosić na głowie kociołek. Oznaczał przekonanie, że z faktu, iż wie się więcej niż ktokolwiek inny we wsi, wynika, że jest się od nich lepszym. Oznaczał uznanie dobra i zła za zjawiska podlegające negocjacji. W rezultacie oznaczał „przejście w mrok”. To była zła droga. A na jej końcu czekały zatrute wrzeciona i chatki z piernika.

Zimistrz - Obolała, Tiffany

Dodał(a): Grace

* * *

1 2 3