- Au - mruknął.
Drzewo odpowiedziało głosem podobnym do dźwięku otwiera­nych, bardzo starych drzwi.
- Dobrze ci tak.
Na długą chwilę zapadła cisza.
- Ty to powiedziałeś? - zapytał wreszcie Rincewind.
-Tak.
- I to też?
-Tak.
- Aha. - Zastanowił się. Po czym spróbował: - A może przypad­kiem wiesz, jak wyjść z tego lasu?
- Nie. Nie podróżuję zbyt często - odparło drzewo.
- To chyba nie bardzo ciekawe zajęcie: być drzewem.
- Nie mam pojęcia. Nigdy nie byłem niczym innym. Rincewind przyjrzał się drzewu uważnie. Wyglądało dokładnie tak jak wszystkie inne drzewa, które dotąd widywał.

Blask fantastyczny - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Kwestor napomknął tu o ponurym okresie, kiedy to z winy Uniwersytetu niemalże nastąpił koniec świata, a nastąpiłby z pewnością, gdyby nie ciąg wydarzeń, w których uczestniczyli Rincewind, latający dywan i połówka cegły w skarpecie (por. “Czarodzicielstwo”). Cała ta sprawa była dość krępująca dla magów, jak zwykle dla ludzi, którzy po fakcie odkrywają, że przez cały czas stali po niewłaściwej stronie*. Zadziwiające, jak wielu starszych pracowników Uniwersytetu twierdziło teraz stanowczo, że w owym czasie chorowali, byli z wizytą u ciotki albo prowadzili badania za zamkniętymi drzwiami, nucąc przy tym głośno, w wyniku czego nie mieli pojęcia, co się dzieje na zewnątrz. Prowadzono potem luźne rozmowy o wystawieniu Rincewindowi pomnika; jednak w wyniku działania niezwykłej alchemii umysłu, jaka uaktywnia się w takich drażliwych sytuacjach, posąg szybko zmienił się w tablice pamiątkową, potem we wpis do Listy zasłużonych, wreszcie naganę za niewłaściwy ubiór.

* to znaczy po tej która przegrała

Eryk - Rincewind, Kwestor

Dodał(a): Corv

* * *

- Żadne zaklęcie nie ułatwia życia. Żeby utrwalić w pamięci nawet najprostsze z nich, trzeba trzech miesięcy. A potem używasz go i - fiu! - zniknęło. To właśnie jest głupie w tej całej magii. Przez dwadzieścia lat studiujesz czar, który sprowadza ci do sypialni nagie dziewice. Ale wtedy jesteś już tak zatruty parami rtęci i półślepy od czytania starych ksiąg, że nie pamiętasz, co dalej robić.

Kolor magii - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Znalazł suchary, twarde niczym diamentowe drzewo.
- Niech to demony! - jęknął, sprawdzając językiem zęby.
- Sucharki Podróżne Kapitana Ośmiopantera. Poznaję - odezwał się chochlik.
- Bardzo wielu ludziom morza ocaliły życie.
- Na pewno. Używacie ich jako tratew czy rzucacie rekinom, a potem przyglądacie się, jak toną?

Kolor magii - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Malownicza. To było nowe słowo dla maga Rincewinda. Jedno z kilku, jakie poznał od opuszczenia zwęglonych ruin Ankh-Morpork. Malowniczość oznaczała - co stwierdził po dokładnym przestudiowaniu scenerii, jaka skłoniła Dwukwiata do użycia tego określenia - że krajobraz był niezwykle urwisty. Słowo "ciekawa", użyte dla opisu mijanej wioski, oznaczało
"waląca się i malaryczna".

Kolor magii - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Rincewind spróbował zamknąć oczy, lecz jego wyobraźnia nie miała powiek i gapiła się ciągle.
- Nie boisz się wysokości? - zdołał wykrztusić.
Dwukwiat popatrzył uważnie w dół, na maleńki świat nakrapiany cieniami obłoków. Myśl o strachu nie przyszła mu wcale do głowy.
- Nie - odrzekł. - Niby dlaczego? Po upadku z czterdziestu stóp człowiek jest tak samo martwy jak po upadku z tysiąca sążni. Tak uważam.
Rincewind usiłował rozważyć to na chłodno, ale jakoś nie pojmował logiki wywodu. Nie spadania się obawiał, a raczej uderzenia o ziemię...

Kolor magii - Dwukwiat, Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

- Zabić? No oczywiście. Naturalnie! Co by to była za ofiara bez zabijania? Ale nie martwcie się: umrzecie względnie bezboleśnie.
- Względnie? Względem czego?!

Kolor magii - Rincewind, Garhartra

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14