świat dysku

Pogodynka


Rincewind często szczycił się tym, że wciąż czuje się samotny nawet w pełnym gwaru mieście. Samotność jednak okazała o wiele gorsza, kiedy został całkiem sam.

Czarodzicielstwo - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

[Wieża Sztuk]Zastanowił się, jak jest stara. Z pewnością starsza niż Uniwersy­tet. Starsza niż miasto, które powstało wokół niej niczym piarg wokół szczytu góry. Może nawet starsza niż geografia. Rincewind wiedział, że bardzo dawno temu kontynenty wyglądały inaczej, a potem do­piero układały się niby szczeniaki w koszu. Być może wieża przypły­nęła tu na skalnych falach nie wiadomo skąd. Może istniała jeszcze, zanim powstał Dysk, chociaż o tym Rincewind wolał nie myśleć. Bu­dziło to w myślach niewygodne pytania, kto ją wybudował i po co.

Czarodzicielstwo - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

- Aha. Zatem to cegła pospolitości wewnątrz skarpety. Całość tworzy broń.
-No... tak.
-Jak ona działa?
- No... Trzeba się zamachnąć, a potem... Uderzyć nią w coś. Albo czasem we własną rękę, czasami.
- A potem może zniszczyć całe miasto? - spytał Coin.
Rincewind spojrzał w złociste oczy chłopca, a potem na swoją skarpetę. Zdejmował ją i wkładał kilka razy do roku, już od lat. Mia­ła cery, które zdążył poznać i poko no, poznać. Niektóre dorobi­ły się całych rodzin własnych cerowań. Można było ją określić roz­maitymi terminami, jednak „dewastatorka- miast" do nich nie nale­żał.
- Właściwie nie - wyznał w końcu. - Ona tak jakby zabija ludzi, ale budynki pozostawia nienaruszone.

Czarodzicielstwo - Rincewind, Coin

Dodał(a): Corv

* * *

To tylko posąg, przekonywał sam siebie Rincewind. Nie jest prawdziwy. Stworzyli go z wyobraźni, to wszystko.
- Co to jakmutam jest? – spytała papuga.
- To ich bóg.
- Żartujesz?
- Nie, poważnie. To Quelcamisoatl. Pół człowiek, pół kura, pół jaguar, pół wąż, pół skorpion i pół szalony.
Papuga poruszyła dziobem, obliczając w pamięci.
- To razem w jakjejtam daje trzech morderczy maniaków.
- Tak, to się mniej więcej zgadza – przyznał posąg.
- Ale z drugiej strony – zapewnił z naciskiem Rincewind – uważam za niezwykle ważne, by ludzie mieli prawo praktykowania kultu w zgodzie z własną tradycją. A teraz chyba już pójdziemy, więc...
- Proszę nie zostawiajcie mnie tutaj! – jęknął posąg. – zabierzcie mnie ze sobą.
- Może być trudne, hm, bardzo trudne...- Rincewind cofnął się nerwowo. – Nie chodzi o mnie, rozumiesz, ale tam, skąd pochodzę, powszechne są rasowe uprzedzenia wobec trzydziestostopowych osób z kłami i szponami i naszyjnikami z czaszek na całym ciele. Obawiam się, że miałbyś problemy z adaptacją.
Papuga dziobnęła go w ucho.
- Głos dobiega zza posągu, ty durny jakmutam – zaskrzeczała.

Eryk - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

Rincewind przyglądał się naszywce. Nigdy nie nosił żadnych odznak. No... właściwie to nie­prawda. Miał kiedyś taką z napisem „Dziś mam już 5 lat”, co jest chyba najgorszym możliwym prezentem dla sześciolatka. Tamte urodziny były najpaskudniejszym dniem w jego życiu.

Ostatni bohater - Rincewind

Dodał(a): Corv

* * *

— Zrozumiałeś?
— Nie. Miałem tylko nadzieję, że jeśli nic nie będę mówił, przestaniesz próbować mi to wy­tłumaczyć.

Ostatni bohater - Rincewind, Myślak Stibbons

Dodał(a): Corv

* * *

— Aha, oto głos specjalisty w naszej misji — rzucił Patrycjusz. — Mam tylko nadzieję... Co pan ma na naszywce, kapitanie?
— Dewizę misji — wyjaśnił szczerze Marchewa. — 'Morituri Nolumus Mori'. Rincewind ją zaproponował.
— Wyobrażam sobie. — Vetinari chłodno spojrzał na maga. — A czy zechciałby pan przetłuma­czyć na język potoczny?
— Eee... — Rincewind zawahał się, ale właściwie nie miał odwrotu. — Eee... z grubsza mó­wiąc, proszę pana, oznacza to 'Ci, którzy mają umrzeć, wcale nie chcą'.

Ostatni bohater - Rincewind, Vetinari, Havelock, Marchewa Żelaznywładsson

Dodał(a): Corv

* * *

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14